Zbiórka zakończona
Mariusz Kocielnik - zdjęcie główne

Udar podczas dziecięcych urodzin – walczymy o sprawność Mariusza❗️

Cel zbiórki: Pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, zakup środków opatrunkowych, dojazdy

Organizator zbiórki:
Mariusz Kocielnik, 40 lat
Piaseczno, mazowieckie
Stan po udarze
Rozpoczęcie: 29 maja 2023
Zakończenie: 12 grudnia 2024
202 758 zł(100,31%)
Wsparło 2030 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0284141 Mariusz

Cel zbiórki: Pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, zakup środków opatrunkowych, dojazdy

Organizator zbiórki:
Mariusz Kocielnik, 40 lat
Piaseczno, mazowieckie
Stan po udarze
Rozpoczęcie: 29 maja 2023
Zakończenie: 12 grudnia 2024

Rezultat zbiórki

Kochani, BARDZO DZIĘKUJEMY za Waszą pomoc!

Dzięki Waszemu wsparciu Mariusz może korzystać z codziennej rehabilitacji, która przynosi wspaniałe efekty!

Zapewniliście mu możliwość skorzystania ze wspaniałej opieki specjalistów i rehabilitantów po operacji rekonstrukcji kości czaszki oraz korekty zeza. Ciągłe zawroty głowy oraz podwójne widzenie ustąpiły i wreszcie mogliśmy rozpocząć próby samodzielnego chodzenia! Wszystko to nie udałoby się, gdyby nie Wy!

Wasz bezinteresowny gest sprawił, że Mariusz nie jest już więźniem własnego ciała. Choć nadal potrzebuje intensywnej rehabilitacji i leczenia, wierzymy, że z Waszym wsparciem wszystko się uda!

Jeszcze raz gorąco dziękujemy za Waszą nieustającą pomoc!

Magda i Mariusz

Aktualizacje

  • Ostatnio Mariusz przeszedł wiele, ale robi też duże postępy!

    Minęło ponad pół roku od naszego ostatniego spotkania. Długo się nie odzywaliśmy — za co przepraszamy — ale też dużo się działo.

    Mariusz przez ten czas borykał się z licznymi powikłaniami, które przerywały kolejne turnusy rehabilitacyjne. Przeszedł cztery kolejne zabiegi neurochirurgiczne. Z powodu wodogłowia miał neuroinfekcję, która zagrażała jego życiu, więc wymagana była re-operacja, następnie był wstawiany dren do komór mózgu, a później jeszcze zastawka komorowo-otrzewnowa.

    Przez ponad cztery miesiące Mariusz strasznie cierpiał z powodu codziennych bólów głowy. Jak się później okazało, z powodu źle działającej zastawki, co skończyło się kolejnym pobytem w szpitalu i kolejnym zabiegiem.

    Do tego doszły powikłania płucne – ropnie płuc, które po raz kolejny przerwały rehabilitację, złamana noga, depresja Mariusza i moja. Mimo to nie poddajemy się, bo mamy dla kogo żyć! Walczymy dla nas i naszych chłopców, którzy codziennie swoim uśmiechem odpędzają złe myśli.

    Były też i zmiany na lepsze! Wierzymy, że dalej będą. Nie ma już rurki tracheo — jest własny oddech. Nie ma już PEGa — Mariusz je samodzielnie. I co najważniejsze, jest z nami ten sam Mariusz: rozmawiamy, śmiejemy się, marzymy. Mariusz o tym, żeby stanąć na własne nogi, móc zejść po schodach i odprowadzić synka na autobus do szkoły, i żeby widzieć na tyle dobrze, aby móc wrócić do swojego ukochanego programowania.

    Mariusz Kocielnik

    Od trzech miesięcy jesteśmy wszyscy razem w domu. Zdecydowaliśmy się na rehabilitację domową. Jest to bardzo droga opcja, ale dla Mariusza na tę chwilę najlepsza. Ma on najwięcej motywacji, kiedy jest z nami. Codziennie, minimum trzy razy dziennie przychodzą do nas różni specjaliści. Mariusz ćwiczy i nabiera sił. Czekamy też na kolejną operację, tym razem planowaną – rekonstrukcji czaszki. Mamy nadzieję, że poprawi to w znacznym stopniu komfort życia Mariusza, jego funkcjonowanie i rehabilitację.

    Osiągnął już dużo, ale nadal bardzo dużo pracy przed nim. Gdy pierwszy raz samodzielnie poruszył dotkniętą niedowładem nogą, płakaliśmy. Wierzymy też, że niedługo sam zrobi pierwszy krok!

    Dziękujemy za Wasze wsparcie, każde życzliwe słowo, otuchę! Każdego dnia doświadczamy pomocy cudownych ludzi o wielkich sercach, którzy pokazują nam, że nie zostaliśmy sami! Dziękujemy też za wsparcie finansowe, bez którego to wszystko nie byłoby możliwe. Zachęcamy do przekazywania na rzecz Mariusza 1.5% podatku, to nic nie kosztuje, a dla nas to kolejne możliwości. Bądźcie z Mariuszem, bądźcie z nami na naszej długiej i żmudnej, ale pełnej nadziei drodze do bardziej niezależnego i szczęśliwego życia.

    Magda i Mariusz

  • Pojawiła się nadzieja - tylko z Wami nie zgaśnie!

    To już ponad miesiąc, odkąd zmieniło się życie Mariusza i nasze... Ten czas to pełen wachlarz emocji!

    Na całe szczęście w ostatnim czasie z przewagą tych pozytywnych. Mariusz jest już w ośrodku rehabilitacyjnym i robi postępy! Mamy z nim kontakt, jeszcze nie jest w stanie nam nic powiedzieć, ale wiem, że się rozumiemy.

    Jest zmotywowany i ćwiczy. Uczy się trzymać głowę i siedzieć na wózku, jest pionizowany, ma terapię z neurologopedą i neuropsychologiem. Mariusz walczy, bo ma do kogo wracać!

    Mariusz Kocielnik

    Po miesiącu spotkał się ze swoimi stęsknionym dziećmi i choć przez chwilę było tak, jak lubi najbardziej, „rodzinka w komplecie”.
    --
    Bardzo dziękujemy za okazane nam wsparcie. Zwłaszcza że koszty, które szacowaliśmy na początku okazują się być nawet o około 10 tys./mc wyższe...

    Jesteśmy wzruszeni tym, ile osób zechciało nam pomóc. Bądźcie dalej z nami, bo bez was nie damy rady...

    Nasza historia się nie kończy — tylko z Wami będzie coraz lepiej!

    Żona

  • Mariusz się budzi!!!

    Kochani!

    Wczoraj, 29 maja, Mario obudził się i reagował na nasze rozmowy! Pogłaskał mnie po ręce i zapytany, czy mnie rozumie, podniósł kciuk w górę. To mały krok, który daje nam OGROMNĄ NADZIEJĘ!

    Mariusz Kocielnik

    Mario walczy, a my razem z nim! Dziękujemy Ci za każdą podarowaną złotówkę! 

    Magda, żona Mariusza

Opis zbiórki

W naszej rodzinie ciągle powtarzaliśmy: „kto jak kto, ale Mariusz zawsze spada na cztery łapy”. Co sobie zamierzył, to osiągnął. Był jak MacGyver – umiał dosłownie wszystko. Skąd czas przeszły? Bo Mariusza, jakiego wszyscy znamy i kochamy, obecnie z nami nie ma… Chcemy zrobić wszystko, aby do nas wrócił.

Mariusz, a dla wszystkich, którzy go znają, Mario, ma 37 lat. Jest wspaniałym ojcem 5-letniego Piotrusia i 8-letniego Kacpra. Jest wspaniałym mężem, bratem, synem i przyjacielem. Pracowitym, kreatywnym, mądrym, lojalnym człowiekiem. 

Mariusz Kocielnik

13 maja nasze spokojne, szczęśliwe życie runęło. Mariusz pojechał z najmłodszym synkiem na urodziny. Tam zemdlał i dostał przejściowego udaru niedokrwiennego, a zaraz drugiego, bardzo rozległego. Okazało się, że udar jest spowodowany dużym rozwarstwieniem tętnicy szyjnej! Skąd coś takiego?! Zawsze dbał o zdrowie, nie leczył się przewlekle… Lekarze pytali, czy miał jakiś uraz? Nic, o czym byśmy wiedzieli! Pojawiły się rozległe komplikacje.

Lekarze robili wszystko, co mogli, jednak szczęście jakby Mariusza opuściło… Nie udało się usunąć skrzepu ani farmakologicznie, ani chirurgicznie – istniało zbyt duże ryzyko, że rozwarstwiona tętnica pęknie. Niestety, narastający obrzęk mózgu zagrażał jego życiu, dlatego przeszedł operację ściągnięcia płata czaszki i pozostawał w śpiączce farmakologicznej, z której mimo odstawienia leków nie wybudził się do tej pory…

Mariusz Kocielnik

Mariusz cały czas pozostaje w stanie zagrożenia życia. Wiemy, że szkody, które wyrządziło niedokrwienie mózgu, są bardzo rozległe, ale walczymy o lepsze jutro. Dostaliśmy zgodę na to, by przenieść Mariusza do prywatnego ośrodka wyspecjalizowanego w rehabilitacji neurologicznej.

Koszt 4 tygodni pobytu w tym ośrodku to aż 26 tysięcy złotych, a my już teraz wiemy, że rehabilitacja będzie bardzo długa. Do tego dochodzi specjalistyczne żywienie i wiele innych wydatków. Jeśli chcesz z nami zawalczyć o Mariusza, będziemy wdzięczni za każdą złotówkę. Mariusz nigdy się nie poddawał i my też się nie poddajemy!

Walczymy o niego każdego dnia. Codziennie jesteśmy u niego całą rodziną. Czekają na niego dzieci, żona, rodzeństwo, rodzice, przyjaciele, jego biurko w pracy, jego plany budowlane. Czeka na niego prezent z okazji 10. rocznicy ślubu, którego nie zdążył otrzymać. To po prostu nie może skończyć się inaczej niż odzyskaniem przez niego świadomości. Jesteśmy zdruzgotani, ale cały czas mamy nadzieję, że jeszcze coś można dla Mariusza zrobić.

Rodzina

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest zakończona, ale Mariusz Kocielnik wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj