
BARDZO PILNE: Przed Mariuszem leczenie ostatniej szansy❗️Prosimy o pomoc, by ratować życie ukochanego męża i taty!
Cel zbiórki: Nierefundowana immunoterapia, leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Nierefundowana immunoterapia, leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Proszę o pomoc dla najważniejszej osoby w moim życiu - mojego męża Mariusza, taty naszych dwóch córek... Czerniak z przerzutami brzmi przerażająco, ale my nie zamierzamy się poddać! Przed Mariuszem leczenie ostatniej szansy... Dawka leku, podawanego co 3 tygodnie, kosztuje ponad 18 tysięcy złotych! Musimy zrobić wszystko, by powstrzymać chorobę, by kupić czas - bo my już go nie mamy... Bardzo prosimy o pomoc!
Jeszcze kilka lat temu nasze życie było zwyczajne. Mariusz pracował, dbał o dom i rodzinę. Jest człowiekiem, na którym zawsze można było polegać. Przez lata cieszył się dobrym zdrowiem, nie chorował, nie korzystał zwolnień lekarskich... Po prostu cieszył się życiem i ciężko pracował dla nas – dla mnie i naszych córek.
Wszystko zmieniło się przez niewielką zmianę na ramieniu.

Był rok 2022. Początkowo zmiana wyglądała jak zwykły pieprzyk. Na początku uspokajano nas, że nie wygląda na zmianę nowotworową. Chcieliśmy wierzyć, że nie ma powodów do niepokoju. Jednak z czasem zmiana zaczęła się powiększać, ciemnieć, sączyć i w końcu pękła.
Mariusz zdecydował się ją usunąć.
Po zabiegu czekaliśmy na wynik badania histopatologicznego. Minęły cztery długie tygodnie. Pewnego dnia zadzwonił telefon. Lekarz powiedział tylko, że musimy przyjechać do gabinetu... Już wtedy wiedzieliśmy, że dzieje się coś złego.
Diagnoza była druzgocąca – czerniak.
Od tamtej chwili rozpoczęła się walka o życie mojego męża. Trafiliśmy do szpitala onkologicznego. Najpierw konieczne było poszerzenie marginesów oraz badanie węzłów chłonnych. Wyniki odebrały nam grunt pod nogami. W węzłach wykryto aż dziewięć zmian nowotworowych. Czerniak to bardzo agresywny nowotwór... Ciężko było wierzyć, że jeden punkcik na ramieniu doprowadził go zagrożenia życia.
Choroba zdążyła rozsiać się po organizmie...

Rozpoczęło się leczenie immunoterapią. Później pojawiły się kolejne przerzuty – dwie zmiany w mózgu i zmiany w jelitach. Lekarze wdrożyli leczenie celowane. Żyliśmy od badania do badania, od wyniku do wyniku, chwytając się każdej nadziei... Niestety choroba okazała się przebiegła.
Mariusz został wykluczony z programu lekowego. Mimo że niektóre zmiany zmniejszyły się, progresja zmiany w głowie sprawiła, że dalsze leczenie, refundowane, nie jest możliwe.
28 maja usłyszeliśmy kolejną tragiczną wiadomość. Badania wykazały rozsiew choroby do jelit oraz pojawienie się zmian w wątrobie... Nowotwór nie przestaje atakować.
Dziś przed moim mężem stoi leczenie ostatniej szansy. Lekarze wskazują na immunoterapię, która dawała rezultaty, jednak w jego sytuacji nie jest ona refundowana. Aby kontynuować walkę, musimy sfinansować leczenie prywatnie.
Jako żona Mariusza najbardziej boję się nie samej choroby, ale tego, że mogłabym stracić człowieka, z którym dzielę życie. Człowieka, który jest sercem naszej rodziny.
Mamy dwie córki – Malwinę i Dominikę. Mają 22 i 20 lat. Patrzę na nie i wiem, jak bardzo kochają tatę. Mariusz marzy o tym, by zobaczyć ich przyszłość, uczestniczyć w najważniejszych momentach ich życia, kiedyś być może usłyszeć słowo "dziadku"...

Całe życie staraliśmy się radzić sami, ale dziś musimy prosić Was o pomoc, o sfinansowanie leczenia, od którego zależy życie...
Walczymy o czas, o kolejne wspólne dni, wspólne święta, o rodzinne spotkania. O zwykłe rozmowy przy stole. O możliwość powiedzenia „kocham Cię” jeszcze tysiąc razy... Po prostu o życie.
Nie chcę się żegnać. Nie jesteśmy gotowi się poddać.
Proszę, pomóżcie nam zawalczyć o życie Mariusza. Z całego serca proszę o pomoc dla mojego męża. Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo dają nam szansę na dalszą walkę.
- 100 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Stanisław Wrotkowski500 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
💪🏼
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa20 zł