Marta Dolińska - zdjęcie główne

PILNE ❗️Marta kontra złośliwy NOWOTWÓR❗️

Cel zbiórki: Leczenie, leki, wizyty lekarskie, suplementacja, dojazdy na leczenie

Zgłaszający zbiórkę:
Marta Dolińska, 52 lata
Małopole, mazowieckie
Nowotwór złośliwy - gruczolakorak wątroby ze zmianami w płucach i licznych węzłach chłonnych
Rozpoczęcie: 5 marca 2024
Zakończenie: 18 września 2024
5736 zł(5,99%)
Wsparło 75 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Leczenie, leki, wizyty lekarskie, suplementacja, dojazdy na leczenie

Zgłaszający zbiórkę:
Marta Dolińska, 52 lata
Małopole, mazowieckie
Nowotwór złośliwy - gruczolakorak wątroby ze zmianami w płucach i licznych węzłach chłonnych
Rozpoczęcie: 5 marca 2024
Zakończenie: 18 września 2024

Z głębokim smutkiem i żalem przyjęliśmy informację o śmierci Marty. Wierzymy, że jest już w świecie, w którym nie ma bólu i cierpienia...

Rodzinie i bliskim składamy najszczersze kondolencje.

Aktualizacje

  • Stan zdrowia się pogorszył❗️RATUJ❗️

    Na początku sierpnia 2024 roku okazało się, że dwunastej chemioterapii nie będzie, ponieważ wyniki badań na to nie pozwalają. Stan zdrowia się pogorszył. Zostaliśmy przy immunoterapii, by wzmocnić organizm.

    Ostatnie wyniki badań wskazują na to, że Marta zaciekle walczy.

    Marta Dolińska

    Marta dużo śpi i ma apetyt, więc wszyscy liczymy na to, że przetrwa słabszy czas. Niedługo dowiemy się, czy będzie podjęte dalsze leczenie onkologiczne. Tymczasem pod czujnym okiem specjalistów Martusia nabiera sił, przyjmuje kroplówki i stara się spacerować.
     
    Celebrujemy nasz czas razem. Nasz dom stał się domem otwartym. Każde odwiedziny cieszą, dają nadzieję i sprawiają radość. Mamy wokół siebie życzliwych ludzi o wielkich sercach, do których należycie również Wy! Jesteśmy bardzo wdzięczni i z całego serca prosimy o dalsze wsparcie!

    Mateusz, mąż Marty

Opis zbiórki

W dniu pogrzebu mojej mamy, moja ukochana żona otrzymała wyniki badań, które jednoznacznie wskazywały na nowotwór. Dziś nie umiem nawet ubrać w słowa tego co czułem – byłem przerażony. To był cios, którego w życiu się nie spodziewałem, no bo jakie jest prawdopodobieństwo, że jednego dnia dosięgną człowieka aż dwie tragedie? Musiałem jednak unieść ten ciężar i  podnieść się z kolan. Rozpoczęliśmy walkę o życie Marty!

Żona od dłuższego czasu nie najlepiej się czuła. Męczyły ją częste bóle brzucha, które z czasem były nie do wytrzymania. Udała się na wizytę u lekarza, który zalecił jej podstawowe badania dotyczące spraw kobiecych. Ku naszemu zaskoczeniu wszystko było dobrze, ale z czasem do uporczywych bóli brzucha doszedł również ból pleców. Nie wiedzieliśmy co się dzieje. Marta dostała skierowanie na tomografię klatki piersiowej, która wykazała liczne zmiany META…

Od chwili otrzymania informacji o wykrytym nowotworze (niewiadomego pochodzenia) wykonaliśmy szereg badań niezbędnych do określenia jego typu i umiejscowienia. Ostatnim badaniem była biopsja wątroby, która wskazała na gruczolakoraka. To wszystko nie mieściło nam się w głowach. Idąc na pierwsze badania, nawet w najgorszych myślach, nie przypuszczaliśmy, że to może być coś, aż tak poważnego!

Nasze życie diametralnie się zmieniło. Na początku marca Marta przyjęła pierwszą chemię. Radioterapia w jej przypadku nie była już możliwa ze względu na zbyt duże rozsianie komórek nowotworowych. Aby wzmocnić organizm żony, jeszcze w okresie diagnostyki, wprowadziliśmy dietę onkologiczną oraz leczenie immunologiczne. Choć nie uchroniło ono Marty przed wszystkimi negatywnymi skutkami chemii, to z pewnością bardzo je złagodziło. 

Marta Dolińska

Dziś żona nie może już samodzielnie funkcjonować. Jest bardzo słaba i przy większości codziennych czynności wymaga mojej pomocy. Staram się ją wspierać, chcę dotrzymać złożonej trzydzieści lat temu obietnicy, że zawsze przy niej będę – w zdrowiu czy chorobie. 

Nie wiemy co będzie dalej, sytuacja jest bardzo ciężka. Lekarze nie mówią nam wprost, że będzie dobrze, ale nie zaprzeczają, że cuda się zdarzają. Bardzo w to wierzę, i robię wszystko, aby pomóc mojej ukochanej Marcie. Chcemy kontynuować terapię immunologiczną, która wspiera cały organizm żony podczas tych najgorszych chwil przyjmowania chemii. Niestety koszty leczenia to jak do tej pory około 10.000 zł miesięcznie

Zrobiłbym dla Marty wszystko. Chciałbym, aby otrzymała jak najlepsze leczenie i wygrała walkę z nowotworem. Żyję nadzieją, że jeszcze będę mógł spełniać jej marzenia, a każdy dzień będzie mogła spędzać nad morzem, które tak bardzo kocha. Może uda mi się jeszcze sprawić jej szczeniaczka, o którym często wspomina... Proszę, pomóżcie mi ratować moją żonę. Każda, nawet najmniejsza wpłata jest dla nas na wagę złota!

Mateusz, mąż Marty

Wpłaty

Sortuj według