Nie mogę stracić wiary, że jeszcze kiedyś wstanę z wózka...

Zbiórka na cel: Terapia immunoglobulinami, 6 turnusów rehabilitacyjnych, sprzęt do rehabilitacji
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 3 734 osoby
95 519 zł (39,18%)
Brakuje jeszcze 148 277 zł
Wesprzyj

Marta Gaik, 21 lat

Bydgoszcz, kujawsko-pomorskie

Niedowład czterokończynowy wiotki, reumatoidalne zapalenie stawów, choroba Leśniowskiego-Crohna, Autoimmunologiczny proces zapalny Ośrodkowego Układu Nerwowego

Rozpoczęcie: 5 Grudnia 2018
Zakończenie: 13 Lutego 2019

Serce mi pęka, kiedy widzę, jak wielką krzywdę wyrządziła Marcie choroba. Moja córka ma dopiero 21 lat i  chorobę, która nagle posadziła ją na wózku. Tak naprawdę z dnia na dzień zmieniło się całe jej życie, straciła czucie w nogach, w rękach, a lekarze przez długi czas nie potrafili nam pomóc.

Niedawno los postawił przed nami specjalistę, który dobrał odpowiedni sposób leczenia. Niestety – to leczenie kosztuje. Marta musi przejść terapię immunoglobulinami, cały czas intensywnie być rehabilitowana. Kwoty są ogromne, a to jedyny sposób, by Marta mogła jeszcze kiedyś wstać z wózka. Czy pomożesz mi walczyć o jej zdrowie?

Marta Gaik

Największe tragedie dzieją się zwykle bez zapowiedzi, zupełnie znienacka. Tak, jak nasza. Ta, która nadeszła w lutym 2018 roku. Ta, która zburzyła wszystkie plany i marzenia. Wcześniej Marta uczyła się w szkole w szkole weterynaryjnej. Chciała iść na studia – na weterynarię, bo kocha zwierzęta. Od dwóch lat zmaga się z dwoma ciężkimi chorobami – chorobą Leśniowskiego-Crohna oraz reumatoidalnym zapaleniem stawów. W lutym jej stan zaczął się dramatycznie pogarszać – bolała ją głowa, miała mroczki przed oczami i coraz słabsze mięśnie, skarżyła się na sztywność stawów…

Objawy się nasilały. Któregoś dnia Marta trafiła do szpitala. Po wykonaniu MRI i tomografii komputerowej głowy lekarze zlecili wykonanie punkcji lędźwiowej. Wystąpił silny zespół popunkcyjny (ból kręgosłupa i głowy oraz sztywność karku).

Po kilku dniach córka z przerażeniem stwierdziła lewostronny brak czucia w obu kończynach oraz niedowład nóg. Była przerażona, nagle przestała czuć swoje ciało, a ja, matka, nic nie mogłam zrobić. Lekarze zlecili MRI kręgosłupa. Kolejny cios – doszło do tężyczki, która spowodowała mrowienie nóg i twarzy, powykręcała palce i doprowadziła do zaburzeń oddychania. Marta nie potrafiła samodzielnie unieść głowy,  obrócić się na bok, nie mówiąc już o tak przyziemnych sprawach, jak jedzenie i picie...

Marta Gaik

Mieliśmy wrażenie, że nagle spada na nas lawina nieszczęść. Lekarze nie byli w stanie pomóc, rozłożyli ręce i wypisali nas do domu bez próby leczenia. Marta się załamała… Szybko trafiłyśmy do innego szpitala i ta decyzja tak naprawdę uratowała jej życie. Stwierdzono poważne uszkodzenie układu nerwowego. Diagnoza: Zespół Guillain-Barre  oraz porażenie wiotkie kończyn górnych i dolnych. Zastosowano leczenie, które niewiele dało. Po raz drugi lekarze odebrali Marcie nadzieję na wyzdrowienie. Stwierdzili, że to koniec leczenia, że nic więcej już nie zrobią…

Rehabilitacja przynosiła marne efekty, dlatego zaczęłam szukać pomocy w innych ośrodkach. Tak trafiłyśmy na oddział neurologiczny w szpitalu w Grudziądzu. Kolejna diagnoza: autoimmunologiczny proces zapalny ośrodkowego układu nerwowego. Marta nie czuje swojego ciała, całe dnie siedzi na wózku lub leży. A przecież jeszcze niedawno chodziła do szkoły… Dowiedzieliśmy się, że poprawę stanu zdrowia Marty można osiągnąć, podając immunoglobuliny. Niestety – to bardzo kosztowny zabieg...

Czuwam przy moim dziecku dzień i noc. W nocy pomagam jej przewracać się z boku na bok. W dzień – karmię ją, ubieram, myję. Moje serce krwawi – zwłaszcza wtedy, kiedy przychodzą momenty załamania, kiedy widzę, że Marta traci siły do walki.

Marta Gaik

Jedynym ratunkiem dla niej jest terapia immunoglobulinami i intensywna, kilkumiesięczna rehabilitacja w wyspecjalizowanym ośrodku w Bydgoszczy. Marta bardzo chce ćwiczyć… Tym bardziej, że widać już pierwsze efekty. Niestety koszt rehabilitacji, terapii i odpowiedniego sprzętu rehabilitacyjnego to ogromne pieniądze…

Z przerażeniem myślę o chwili, w której będę zmuszona powiedzieć Marcie, że już nic nie mogę dla niej zrobić, bo pokonał mnie brak pieniędzy. Dlatego postanowiłamk poprosić o pomoc. Im dłuższy czas mija od zachorowania, tym mniejsze szanse na powrót do zdrowia, a moje dziecko ma przecież tyle marzeń i planów na przyszłość. Proszę, pomóżcie jej je zrealizować…

Mama Marty - Justyna  

Ładuję...

100 zł

sohost

36 zł

Adquesto

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 3 734 osoby
95 519 zł (39,18%)
Brakuje jeszcze 148 277 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość