Marta Łazarska - zdjęcie główne

Dramatyczny wyścig z czasem – bez leczenia został mi ROK życia❗️Błagam o POMOC❗️

Cel zbiórki: Udział w badaniu klinicznym w USA, przelot, pobyt

Organizator zbiórki:
Marta Łazarska, 43 lata
Castries
Nowotwór wątroby - gruczolakorak przewodów żółciowych z przerzutami do kości
Rozpoczęcie: 23 stycznia 2024
Zakończenie: 30 czerwca 2024
1 065 541 zł(100,16%)
Wsparło 26 207 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Udział w badaniu klinicznym w USA, przelot, pobyt

Organizator zbiórki:
Marta Łazarska, 43 lata
Castries
Nowotwór wątroby - gruczolakorak przewodów żółciowych z przerzutami do kości
Rozpoczęcie: 23 stycznia 2024
Zakończenie: 30 czerwca 2024

Aktualizacje

  • Dzięki Wam mamy 100%!

    Wasze wsparcie jest nieocenione, dodaje mi skrzydeł, kiedy czarne myśli dominują moja codzienność. Dziękuję wam z całego serca! 

    Zbiórka będzie aktywna jeszcze do końca miesiąca. Jednak już teraz nie mogę opanować łez wzruszenia!

    A co u mnie? Od powrotu z USA, kiedy to usłyszałam, że badanie kliniczne na mnie nie działa, wszystko działo się bardzo szybko...

    Raptem 5 dni po powrocie zaczęłam przyjmować chemioterapię, którą planuję połączyć z innowacyjną immunoterapią i viroterapią w Kolonii, w Niemczech.

    Marta Łazarska

    Okazało się, że skutki uboczne nowej chemioterapii są dość silne. Gorączka, bóle kostno–mięśniowe uniemożliwiające jakiekolwiek przemieszczanie się. Ekstremalne zmęczenie przykuwa mnie do łóżka na parę godzin dziennie.

    W związku z tymi komplikacjami moja pierwsza kuracja w Niemczech została przesunięta o 2 tygodnie.

    Ja nie odpuszczam, mobilizuję wszystkie siły, staram się zregenerować, jak tylko mogę, aby być w stanie polecieć do Kolonii.

    Brak słów, by opisać słowami, jak wiele dla mnie znaczy Wasza pomoc. Jeszcze raz dziękuję!

    Marta

  • Zostały ostatnie dni do planowanego końca zbiórki, a ja wciąż walczę o życie❗️

    1 kwietnia przeszłam badania kontrolne, które wykazały, że na ten moment leczenie nie przynosi, aż tak zadowalających efektów, jak byśmy chcieli. Podjęłam jednak decyzję o kontynuowaniu leczenia, które na ten moment jest wciąż moją jedyną nadzieją na życie. W międzyczasie szukam też nowych możliwości.

    Niestety z powodu końca mojej wizy będę musiała wrócić na pewien czas do Francji. Zanim się to jednak stanie polecę na konsultację do niemieckiej Kolonii, gdzie lekarze ocenią, czy będą w stanie wdrożyć dodatkowe leczenie.

    Podczas wizyty w niemieckim szpitalu będzie towarzyszył mi mój mąż Nico, Chcemy być razem podczas kolejnego badania i podejmowaniu decyzji co dalej. W kolejnym dniu wrócę na wlewy do USA. 

    Marta Łazarska

    Staram się poświęcać każdą wolną chwilę moim dzieciom. Wszystko toczy się szybko. Nowe badania, konsultacje również te wykonywane w Stanach Zjednoczonych. Nie poddaje się, walczę tak, jak Wam obiecałam. Szukam innych możliwości, gdyby aktualne leczenie faktycznie nie było efektywne.

    Co do stanu zdrowia, niestety zmiany, przerzuty szczególnie rozsiały się na kościach, co sprawia mi ból i utrudnia codzienne funkcjonowanie oraz opiekę nad dziećmi

    Pomimo osłabienia i bólu kursuję po całym świecie, by ocalić swoje życie. Wiem, że jest to możliwe tylko i wyłącznie dzięki Wam – dzięki Waszej pomocy mogę przyjmować leczenie, poddawać się badaniom i konsultacjom. Dziękuję. Tak po prostu... Za wszystko!

    Wciąż bardzo Was potrzebuję. Potrzebuję wsparcia finansowego na nowe konsultacje i wizyty u profesorów. Będę Wam niesamowicie wdzięczna za każdą pomoc!

    Marta

  • Walczę z całych sił, ale bez Waszej pomocy wszystko straci sens❗️

    Choć wiem, że proszę o CUD, walczę i będę walczyć do końca... To leczenie jest moją jedyną nadzieją, by pokonać RAKA...

    Przyjmuję wszystkie wlewy według planu. Na początku kwietnia lekarze przeprowadzą badanie, które pokaże, czy leczenie przynosi efekty. Niestety coraz częściej dokuczają mi bóle kości spowodowane przerzutami. Staram się być dobrej myśli, ale czekanie jest dla mnie bardzo trudne...

    Nie jestem już jednak sama. Kilka tygodni temu do USA przyleciał mój ukochany mąż i dzieci. Jestem tak bardzo wdzięczna, że mam ich obok siebie. Staram się korzystać z każdej chwili spędzonej razem...

    Leczenie, które jako jedyne może uratować mi życie, jest koszmarnie drogie... Jestem Wam wdzięczna za to, że Was mam, że otworzyliście serca na moją historię.

    Proszę raz jeszcze o każdą pomoc, wpłatę czy udostępnienie. Proszę, chcę żyć, chcę przyglądać się, jak moje dzieci dorastają... Nie chcę zostawić ich samych...

    Marta 

Opis zbiórki

Pełna lęku i obaw, z duszą na ramieniu, przeszywającym bólem całego ciała wyruszam w ostatnią podróż. W głowie mam tylko jeden cel – pokonać raka, wyzdrowieć i przeżyć… Bez leczenia został mi zaledwie rok życia. A ja chcę żyć, chcę żyć dla mojej rodziny, dla moich kochanych dzieci, dla siebie...

Aby tak się stało, muszę natychmiast rozpocząć leczenie ostatniej szansy – innowacyjną chemioterapię w szpitalu uniwersyteckim w Los Angeles. Jedyną na świecie, która jest w stanie mi pomóc. 

Mój świat runął dokładnie 23 czerwca 2023 roku, kiedy to zdiagnozowano u mnie raka dróg żółciowych zlokalizowanego w wątrobie – nowotwór bardzo rzadki i agresywny, w stadium zaawansowanym. Ten typ raka rozwija się podstępnie, bezobjawowo, zamykając szanse na wczesną diagnozę i tym samym pozytywne rokowania. Dziś opcje leczenia są niezwykle ubogie… 

Gdy usłyszałam, że jestem śmiertelnie chora, w jednej sekundzie ziemia osunęła mi się pod nogami. Pytania kłębiły się w mojej głowie: Dlaczego ja? Dlaczego teraz? Nikt nie był w stanie na nie odpowiedzieć. Lekarze bezradnie rozkładali ręce…

Początkowo miałam przejść operację, ale po paru tygodniach lekarze odkryli, że nowotwór rozprzestrzenił się także na kości. Ostatnia szansa na wyzdrowienie wygasła. Usłyszałam, że muszę pogodzić się z losem, że od teraz muszę myśleć o swoim przypadku w kategoriach choroby chronicznej... 

Marta Łazarska

Na pytanie ile czasu mogę żyć, usłyszałam: “Może trochę ponad rok…” Nie dwa, nie trzy lata... ROK!  Przeżyłam kolejny szok – za rok, mój synek będzie w średniakach, moja córeczka w zerówce... Dla matki myśl, że mogłabym odejść i zostawić ich tak maleńkich jest nie nie do wytrzymania.

Przeszłam przez pierwszą ciężką chemioterapię w połączeniu z immunoterapią. Przez 5 miesięcy wyniki badań delikatnie się poprawiały... Mogłam na chwilę odetchnąć. Na krótko, bo w styczniu tego roku okazało się, że choroba postępuje dalej. Zaproponowano mi kolejną chemioterapię, która może wstrzymać postęp na kilka kolejnych miesięcy. Co potem? Potem pozostaje mi już tylko leczenie paliatywne i śmierć…

Pomimo szoku i paraliżującego strachu, który dopada mnie w momentach zwątpienia, nie dałam za wygraną. Przeszukiwałam internet dzień i noc w poszukiwaniu nowych terapii, szukając ratunku… Czytałam opracowania naukowe, szukałam świadectw osób, którym udało się pokonać chorobę...

I tak 1 stycznia, w Nowy Rok, znalazłam informację na temat badań klinicznych nowego leku, którego pierwsze wyniki okazują się bardzo obiecujące – u ponad 60% pacjentów zaobserwowano częściowe cofnięcie się choroby. 

Badanie odbywa się w Stanach Zjednoczonych. Skontaktowałam się z laboratorium, jednym z ośrodków uczestniczących – szpitalem uniwersyteckim w Los Angeles. Wysłałam dziesiątki maili, przetłumaczyłam dokumentację i czekałam na jakąkolwiek odpowiedź... Wiedziałam, że to leczenie jest moją ostatnią nadzieją.

Marta Łazarska

Tydzień później otrzymałam potwierdzenie, że spełniam wymogi. Niemal od razu umówiłam się na wizytę z lekarzem na miejscu w Los Angeles. Usłyszałam, że mam szansę na rozpoczęcie leczenia pod koniec stycznia. Będę przyjmować silną chemioterapię wzmocnioną o dodatkową cząsteczkę, która jak dotąd skutecznie działa na zmiany nowotworowe u pozostałych pacjentów!

W moim tunelu w końcu pojawiło się maleńkie światełko nadziei. Nadziei, którą dziś odebrała mi niemal cała reszta świata… Klinika w Izraelu, z którą byłam w tym samym czasie w kontakcie, odmówiła mi leczenia i zasugerowała udział właśnie w tych badaniach w USA... 

Nie miałam już żadnych wątpliwości, że muszę z nich skorzystać. Niestety, ta innowacyjna terapia wiąże się z ogromnymi kosztami: muszę opłacić leki, badania, pokryć koszty zakwaterowania... Wstępnie oszacowaliśmy, że potrzebuję około MILIONA ZŁOTYCH. Dokładny kosztorys leczenia otrzymam w ciągu najbliższych dni. 

Niestety, mimo największych starań nie jesteśmy w stanie pokryć tych wydatków z własnej kieszeni. 24 stycznia, czyli jutro wylatuję do USA. Z oszczędności mogłam jedynie pokryć loty, na terapię nie mam pieniędzy. Ale muszę podjąć to ryzyko, nie mogę już dłużej czekać, bo każdy dzień zwłoki mnie zabija...

Dlatego też zwracam się do Was wszystkich o pomoc i wsparcie w sfinansowaniu leczenia. Czas gra na moją niekorzyść, leczenie muszę zacząć jak najszybciej, a nie mam na nie środków... Błagam, ta terapia jest obecnie moją jedyną nadzieją na pokonanie lub choćby ograniczenie choroby.

Dziękuję Wam z całego serca!

Marta, Nicolas mój mąż oraz dzieciaki Abigail i Simon

Marta Łazarska

Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową.

Wybierz zakładkę
Sortuj według