
Krzyk z onkologii, który rozdziera serce: 11-letnia wojowniczka kontra NOWOTWÓR❗️Ratuj życie!
Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Barcelonie
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Barcelonie
Opis zbiórki
Patrzę w wielkie, karmelowe oczy Mary, w których gaśnie blask - jest w nich za to tyle bólu... Przeżywam największy koszmar, jaki może przeżywać matka. U mojej 11-letniej córeczki zdiagnozowano rzadki, agresywny nowotwór! Chcę tylko jednego: żeby ona mogła dalej dorastać... Żeby choroba nie odebrała jej dzieciństwa... i życia. Dziś krzyczę do Ciebie z samego końca świata, bo żeby uratować córeczkę, pójdę wszędzie i dotrę wszędzie... Błagam - pomóż mi uratować jej życie!
Mary to dziewczynka pełna energii, ciepła i miłości do świata i zwierząt… Zwłaszcza do kotów, które kocha ponad wszystko i które potrafią wywołać jej najszerszy uśmiech... Ludzie, którzy ją znają, mówią, że jest promykiem światła: odważna, pogodna, pełna nadziei nawet wtedy, gdy my – dorośli – mamy jej coraz mniej. Jej uśmiech potrafi poruszyć serce każdego. Ja marzę tylko, by ten uśmiech nie zgasł.
Jeszcze kilka miesięcy temu nasze życie było zwyczajne. Szkoła, zabawa, marzenia o przyszłości... Zaczęło się od bólu nóżki. Tak zaczęła się seria badań, żeby ustalić przyczynę cierpienia... W najgorszych koszmarach nie sądziłam jednak, że to pierwszy symptom choroby nowotworowej!

Pamiętam ten dzień, jak dziś, kiedy lekarz wezwał mnie na rozmowę... Pamiętam ciszę i wyraz jego twarzy. W udzie córki znaleziono ogromny guz... Okazało się, że to rhabdomyosarcoma - rodzaj mięsaka, nowotwór złośliwy tkanek miękkich, występujący przede wszystkim u dzieci. Gdy lekarz wypowiedział te słowa, miałam wrażenie, że ziemia usuwa mi się spod nóg. Został strach tak silny, że odbiera oddech, i pytanie, które wraca każdej nocy: dlaczego moje dziecko?
Od tamtej chwili żyjemy w rzeczywistości pełnej strachu, bólu i niepewności. W Kostaryce Mary Paz przechodzi trudne leczenie... Najtrudniejsze w tej walce jest patrzenie na własne dziecko, gdy chemia odbiera mu siły. A potem przychodzi ten moment, którego żadna matka nie jest w stanie unieść — gdy na poduszce zaczynają pojawiać się wypadające włoski. Jedno pasmo, drugie… aż w końcu zostaje tylko jej delikatna główka i przerażenie w oczach. Ten widok łamie mi serce każdego dnia. Ale wiem, że mimo bólu, mimo strachu, muszę być silna, bo córka patrzy na mnie i szuka we mnie nadziei.
Lekarze chcą amputować córeczce nóżkę! Niestety guz jest umiejscowiony bardzo wysoko... a to oznaczyłoby, że amputacja musiałaby odbyć się na wysokości biodra. Mary będzie okaleczona do końca życia! Jestem przerażona tym, że moje dziecko, które tak kocha biegać i być w ruchu, będzie na wózku inwalidzkim!

W Kostaryce, skąd jesteśmy, nie ma dla Mary innej drogi... Tylko amputacja. Musimy wyjechać, żeby uratować jej nóżkę, a tym samym przyszłość... W szpitalu w Barcelonie, gdzie leczy się wiele ciężko chorych dzieci, mogą uratować nóżkę córeczki - przeprowadzą specjalistyczną operację, podczas której wytną sam guz, ale uratują nogę. Tam też dokończymy leczenie onkologiczne. To szansa, by ocalić Mary przed amputacją i dać mojej córce przyszłość, o jaką tak dzielnie walczy.
Koszty są ogromne. Przerastają możliwości naszej rodziny. Dlatego proszę — z całego matczynego serca — o pomoc. O podanie nam ręki w tej najtrudniejszej walce naszego życia. Patrzę na Mary — tak małą, tak niewinną — i próbuję być silna, choć czasem mam wrażenie, że serce pęka mi po kawałku. Ale walczę, bo ona walczy. I wierzę, że jeszcze przyjdzie dzień, w którym ta koszmarna diagnoza będzie tylko wspomnieniem...
Błagam, spraw, by tak się stało. Pomóż ocalić jej życie...
Fabiola, mama Mary
- Wpłata anonimowa20 zł
- GrabthegamesX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Maja50 zł
<3333
- Wpłata anonimowa50 zł