

Walczyłam o siebie i syna. Teraz walczę o choćby dzień bez bólu – Pomocy❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
Boję się, co przyniesie przyszłość... POMOCY!
Kochani, mój stan uległ pogorszeniu…
Wizyty u lekarzy są już moją codziennością. Przyjmuję coraz więcej leków oraz antybiotyków. Preparaty uśmierzające ból już nie działają. Cierpię każdego dnia.
Coraz częściej jeżdżę na wózku inwalidzkim. Moje ręce są tak słabe, że to syn pomaga mi przemieścić się z miejsca na miejsce.

W najbliższym czasie muszę być poddana poważnym operacjom wstawienia protez kolan. Lekarze wstrzymują się tylko dlatego, że przez cukrzycę istnieje ryzyko wystąpienia stopy cukrzycowej.
Każda Wasza pomoc jest dla mnie nadzieją na lepsze dni. Proszę, nie opuszczajcie mnie w potrzebie. Tylko dzięki Wam mi się uda...
Marzena
Opis zbiórki
Moje zdrowie pogarsza się już od ponad 10 lat. Zanim w końcu stanęłam na nogi razem z synem, los zostawił mi wiele bolesnych blizn, z którymi borykam się do dzisiaj. A walka o godne życie sprawiła, że dzisiaj jestem chora „non stop”. Wizyty u lekarza są dla mnie tak naturalne jak zakupy…
Od ponad 10 lat cierpię na RZS, czyli Reumatoidalne Zapalenie Stawów. Do tego niedoczynność tarczycy, cukrzyca typu 2 oraz silna depresja. Leczę się neurologicznie, okulistycznie, kardiologicznie i także ortopedycznie. Czekają mnie bardzo poważne operacje z powodu wstawienia sztucznej protezy kolan.
Mimo ciężkiego stanu zdrowia udało mi się wychować i wykształcić syna. Ale teraz, kiedy jest już dorosły, ciężko jest mi ciągle prosić go o pomoc, a desperacko jej potrzebuję. Nie jestem w stanie pracować, a na leki wydaję ponad 1000 złotych miesięcznie!
Można powiedzieć, że jestem non stop chora. Każde, najmniejsze przeziębienie kończy się u mnie poważną infekcją, ból nie pozwala mi się poruszać i nawet najsilniejsze leki przeciwbólowe przestają działać.
Lekarze niemal co wizytę zwiększają mi dawkę antybiotyku, ale i tak czuję, że jest coraz gorzej. A chciałabym móc jeszcze funkcjonować bez paraliżującego bólu, nie myśleć tylko o tym, czy będę w stanie o własnych siłach dojść do łazienki.
Dlatego bardzo proszę o pomoc. O to, co mam – dom i syna, musiałam walczyć. Jestem z tego duma, ale teraz nie poradzę sobie sama. Twoja pomoc, nawet najmniejsza to dla mnie szansa, by chociaż na chwilę nie martwić się tym, czy stać mnie na leczenie.
Już teraz dziękuję z całego serca za każdą pomoc.
Marzena
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa3 zł
- Paweł150 zł
- ArturSA1 zł
- szymkowiakX zł
50 zł