Marzena Szymańska - zdjęcie główne

Marzena doznała udaru – i to DWUKROTNIE❗️Teraz walczy o sprawność! Pomóż jej!

Cel zbiórki: Rehabilitacja, sprzęt rehabilitacyjny, materac

Organizator zbiórki:
Marzena Szymańska, 48 lat
Głuszyna
Kurczowe porażenie połowicze lewostronne po udarze, zawał mózgu wywołany przez zakrzep tętnic mózgowych, choroba nadciśnieniowa z zajęciem serca bez niewydolności serca, miażdżyca uogólniona, cukrzyca typ 2
Rozpoczęcie: 5 listopada 2025
Zakończenie: 4 maja 2026
1409 zł
WesprzyjWsparły 53 osoby
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0852095
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0852095 Marzena
Dostępne metody płatności:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regularne wsparcie daje Marzenie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.

Cel zbiórki: Rehabilitacja, sprzęt rehabilitacyjny, materac

Organizator zbiórki:
Marzena Szymańska, 48 lat
Głuszyna
Kurczowe porażenie połowicze lewostronne po udarze, zawał mózgu wywołany przez zakrzep tętnic mózgowych, choroba nadciśnieniowa z zajęciem serca bez niewydolności serca, miażdżyca uogólniona, cukrzyca typ 2
Rozpoczęcie: 5 listopada 2025
Zakończenie: 4 maja 2026

Opis zbiórki

Mam na imię Marzena. Jestem mamą trójki dzieci: dwóch córek i syna oraz kochającą żoną. Zawsze byłam bardzo aktywna i silna. Pracowałam jako opiekunka osób starszych w Niemczech. Zawsze byłam tą, która niosła pomoc. Nigdy nie przypuszczałam, że przyjdzie dzień, w którym to ja będę o nią prosić.

W ciągu ostatnich lat moje życie zatrzymały dwa udary. Pierwszy z nich zaatakował niespodziewanie w 2020 roku, kiedy akurat robiłam obiad. Straciłam świadomość i wyszłam na dwór, nie pamiętam dlaczego. Znalazła mnie córka, kiedy już leżałam na ziemi. W ciężkim stanie trafiłam do szpitala. Miałam atak padaczki, w wyniku którego przygryzłam sobie język i wszystko było we krwi. 

Ten pierwszy udar odebrał mi niemal wszystko. Od tamtej pory jestem skazana na wózek inwalidzki. Przez to, że akurat trwała pandemia COVID-19, nie dostałam się na rehabilitację. Ćwiczyłam jedynie w domu, z pomocą rehabilitantki. Tylko tyle mogłam zrobić. Niestety moje nogi i ręce są bardzo słabe, nie mogę chodzić, utrzymać łyżki. Myślałam, że już gorzej być nie może… Ale okazało się, że życie postanowiło doświadczyć mnie jeszcze bardziej.

W okresie Bożego Narodzenia 2024 roku doznałam drugiego udaru! Przez trzy dni bolała mnie głowa i sztywniały mi ręce. Nie sądziłam, że to coś poważnego. Siedziałam z rodziną przy stole. Nagle poczułam się dziwnie. Było mi słabo i chciałam wstać od stołu – ale nie mogłam! Byłam całkowicie świadoma tego, co się dzieje i to było najbardziej przerażające. Moje własne ciało nie chciało mnie słuchać! Mąż i syn zaprowadzili mnie do toalety, a ja byłam kompletnie bezwładna. Znowu paraliż. Znowu strach. Znowu szpital.

Drugi udar uderzył w to, co jeszcze we mnie zostało. Straciłam zdolność mówienia. Paraliż objął twarz i wykrzywił ją. Na szczęście trafiłam do dobrego logopedy, który nauczył mnie na nowo wypowiadać słowa, ale ręce i nogi nadal mnie nie słuchają. Dziś poruszam się na wózku. Jestem w stanie przejść maksymalnie 10 metrów przy chodziku, ale po chwili muszę usiąść, bo tracę siły. Nie jestem w stanie sama zatroszczyć się o siebie.  Rehabilitacja to moja jedyna szansa, by odzyskać choć odrobinę sprawności i dawnego życia. Niestety ośrodki są przepełnione, a prywatna rehabilitacja jest dla mnie finansowo nieosiągalna.

Ceny wszystkich sprzętów rehabilitacyjnych, specjalistycznego materaca, i turnusów rehabilitacyjnych są ogromne. Do tego dochodzą jeszcze nasze warunki domowe... Nie mamy łazienki przystosowanej dla osoby niepełnosprawnej. Nie mamy nawet ciepłej wody. Warunki są bardzo trudne, a ja często płaczę z bezsilności. Tak bardzo chciałabym stanąć na nogach! Z całego serca proszę, pomóżcie mi dalej walczyć!

Marzena

Wybierz zakładkę
Sortuj według