
Marzena doznała udaru – i to DWUKROTNIE❗️Teraz walczy o sprawność! Pomóż jej!
Cel zbiórki: Rehabilitacja, sprzęt rehabilitacyjny, materac
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Rehabilitacja, sprzęt rehabilitacyjny, materac
Aktualizacje
Trzeci udar... Mama była w stanie krytycznym. Nie mogę jej stracić. Pomocy!
Trzy tygodnie temu pogotowie zabrało mamę do szpitala. Była w stanie krytycznym. Doznała trzeciego udaru.
Usłyszałam, że mama będzie rośliną. Jako córka nie wiedziałam, co myśleć ani co robić. Konsekwencją udaru jest paraliż lewej strony ciała.
W tym momencie mama jest w trakcie rehabilitacji. Neurony lewej ręki są martwe. Ręka jest sina. Mama ma problem z mową, nie potrafi sama chodzić. Do tego ma zaburzenia postrzegania. Nie wie, gdzie jest, nie rozpoznaje osób.
Nie chcę stracić mamy… Walczę o nią każdego dnia, lecz nie daję już rady. Nie mogę patrzeć, jak cierpi. Zbieram grosz do grosza, żeby mieć środki na sprzęt rehabilitacyjny czy operację, żeby ręka wróciła do sprawności.
To wszystko jest takie kosztowne! Dlatego proszę, pomóżcie mi. Pomóżcie mojej mamie!
Patrycja, córka Marzeny
Opis zbiórki
Mam na imię Marzena. Jestem mamą trójki dzieci: dwóch córek i syna oraz kochającą żoną. Zawsze byłam bardzo aktywna i silna. Pracowałam jako opiekunka osób starszych w Niemczech. Zawsze byłam tą, która niosła pomoc. Nigdy nie przypuszczałam, że przyjdzie dzień, w którym to ja będę o nią prosić.
W ciągu ostatnich lat moje życie zatrzymały dwa udary. Pierwszy z nich zaatakował niespodziewanie w 2020 roku, kiedy akurat robiłam obiad. Straciłam świadomość i wyszłam na dwór, nie pamiętam dlaczego. Znalazła mnie córka, kiedy już leżałam na ziemi. W ciężkim stanie trafiłam do szpitala. Miałam atak padaczki, w wyniku którego przygryzłam sobie język i wszystko było we krwi.
Ten pierwszy udar odebrał mi niemal wszystko. Od tamtej pory jestem skazana na wózek inwalidzki. Przez to, że akurat trwała pandemia COVID-19, nie dostałam się na rehabilitację. Ćwiczyłam jedynie w domu, z pomocą rehabilitantki. Tylko tyle mogłam zrobić. Niestety moje nogi i ręce są bardzo słabe, nie mogę chodzić, utrzymać łyżki. Myślałam, że już gorzej być nie może… Ale okazało się, że życie postanowiło doświadczyć mnie jeszcze bardziej.
W okresie Bożego Narodzenia 2024 roku doznałam drugiego udaru! Przez trzy dni bolała mnie głowa i sztywniały mi ręce. Nie sądziłam, że to coś poważnego. Siedziałam z rodziną przy stole. Nagle poczułam się dziwnie. Było mi słabo i chciałam wstać od stołu – ale nie mogłam! Byłam całkowicie świadoma tego, co się dzieje i to było najbardziej przerażające. Moje własne ciało nie chciało mnie słuchać! Mąż i syn zaprowadzili mnie do toalety, a ja byłam kompletnie bezwładna. Znowu paraliż. Znowu strach. Znowu szpital.
Drugi udar uderzył w to, co jeszcze we mnie zostało. Straciłam zdolność mówienia. Paraliż objął twarz i wykrzywił ją. Na szczęście trafiłam do dobrego logopedy, który nauczył mnie na nowo wypowiadać słowa, ale ręce i nogi nadal mnie nie słuchają. Dziś poruszam się na wózku. Jestem w stanie przejść maksymalnie 10 metrów przy chodziku, ale po chwili muszę usiąść, bo tracę siły. Nie jestem w stanie sama zatroszczyć się o siebie. Rehabilitacja to moja jedyna szansa, by odzyskać choć odrobinę sprawności i dawnego życia. Niestety ośrodki są przepełnione, a prywatna rehabilitacja jest dla mnie finansowo nieosiągalna.
Ceny wszystkich sprzętów rehabilitacyjnych, specjalistycznego materaca, i turnusów rehabilitacyjnych są ogromne. Do tego dochodzą jeszcze nasze warunki domowe... Nie mamy łazienki przystosowanej dla osoby niepełnosprawnej. Nie mamy nawet ciepłej wody. Warunki są bardzo trudne, a ja często płaczę z bezsilności. Tak bardzo chciałabym stanąć na nogach! Z całego serca proszę, pomóżcie mi dalej walczyć!
Marzena
- Wpłata anonimowa20 zł
- X zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł