Mateusz Mówiński - zdjęcie główne

Bolące rany, które od sześciu lat nie chcą się goić❗️Pomóż nie doprowadzić do najgorszego❗️

Cel zbiórki: Opatrywanie ran i kompresoterapia

Organizator zbiórki:
Mateusz Mówiński, 23 lata
Szreńsk
Owrzodzenie kończyny dolnej
Rozpoczęcie: 28 stycznia 2026
Zakończenie: 28 kwietnia 2026
150 zł(0,28%)
Brakuje 53 042 zł
WesprzyjWsparły 3 osoby
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0899385
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0899385 Mateusz
Dostępne metody płatności:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regularne wsparcie daje Mateuszowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.

Cel zbiórki: Opatrywanie ran i kompresoterapia

Organizator zbiórki:
Mateusz Mówiński, 23 lata
Szreńsk
Owrzodzenie kończyny dolnej
Rozpoczęcie: 28 stycznia 2026
Zakończenie: 28 kwietnia 2026

Opis zbiórki

W maju 2021 roku pojawił się straszny ból prawej stopy. Wyglądało to jak ugryzienie komara, ale z każdym dniem ból tylko się pogłębiał, a w miejscu na stopie zaczęła robić się rana. Codziennie większa. Codziennie bardziej bolesna.

Po miesiącu to samo zaczęło się na drugiej nodze. Wtedy jako niespełna 18-letni chłopak kilka razy w tygodniu jeździłem z rodzicami do różnych specjalistów, by w końcu dowiedzieć się, co mi tak właściwie dolega. To nie był łatwy proces. Terminy na wizyty refundowane były odległe, a rany coraz większe.

Byłem u specjalistów w Ostrołęce, Warszawie, Gdyni, Kobyłce, Wołominie… Ciągle nic, ciągle odsyłany. W końcu latem 2021 roku nie byłem już w stanie poruszać się o własnych siłach, bo owrzodzenie i obrzęk były już tak duże, że objęły okolice kostek przyśrodkowych i stopę. Nie mogłem już nawet założyć butów.

Lekarze stosowali najróżniejsze rodzaje opatrunków, ale nic nie pomagało. W końcu trafiłem do kliniki dermatologicznej, gdzie po szeregu badań postawiono diagnozę – owrzodzenie podudzi z zapalnym wałem i martwiczym dnem zlokalizowanym w kostkach przyśrodkowych kończyn prawej i lewej.

Spędziłem 12 dni na oddziale, po czym wróciłem do domu z podleczonymi ranami. Ale po tygodniu wszystko zaczęło wracać. Znów zacząłem maraton po specjalistach, a oprócz wizyt przeszedłem też terapię w komorach termo i hiperbarycznych, by uniknąć sepsy, ponieważ cały czas borykam się z tym, że w wynikach wykazuje mi bakterie.

Po kilku miesiącach takiej męczarni lekarz rodzinny skierował mnie na oddział dermatologiczny w Ciechanowie. Tam też oczywiście wykonano serię badań, po czym usłyszałem, że najlepsze w tej sytuacji to będzie amputacja. Nie wyraziłem na to zgody i zostałem wypisany do domu.

Rozpocząłem terapię w prywatnej klinice w Kielcach. Terapia polegała na testach elektronicznych homeopatii i robieniu wlewów pomagających w gojeniu tych ran. Jeździłem tam przez półtora roku na dwa tygodnie w miesiącu. Wynajmowałem hotel i codziennie dochodziłem do kliniki. 

W czerwcu 2024 roku dostałem namiar na klinikę, w której lekarze specjaliści zajmują się leczeniem trudno gojących ran. Ze mną też sobie poradzili. Trwało to rok. Wizyty ze specjalistycznymi opatrunkami nawet dwa razy w tygodniu, przeszczep skóry, pompy drenażowe…

Udało się. W lipcu ubiegłego roku założono mi zamówione na wymiar skarpety uciskowe na zagojone nogi, jednak moja radość trwała bardzo krótko. Po miesiącu pojawiły się białe plamy na obu nogach a następnego dnia olbrzymie rany. Znów pojechałem do kliniki, Doktor bardzo się zdziwił, gdy znów mnie zobaczył. Ponownie zaczęły się wizyty, a doktor konsultuje mój przypadek ze specjalistami nawet z zagranicy, żeby znaleźć przyczynę. 

Całe to leczenie w ciągu tych ostatnich sześciu lat jest strasznie kosztowne. Gdyby nie pomoc finansowa rodziców, nie dałbym rady leczyć. Ze względu na swoją chorobę nie mogę podjąć żadnej pracy zawodowej. Nie chcę też ciągle polegać na moich najbliższych, dlatego postanowiłem poprosić o pomoc ludzi, którzy zechcą otworzyć swoje serce. Każdy gest ma znaczenie i daje mi nadzieję, że ostatecznie nie stracę obu kończyn...

Mateusz

Wybierz zakładkę
Sortuj według