Mateusz Szymański - zdjęcie główne

Żołnierz otarł się o śmierć! Pomóż!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup protezy

Organizator zbiórki:
Mateusz Szymański, 31 lat
Tupadły, pomorskie
Stan po wypadku komunikacyjnym: uraz wielonarządowy, uraz zmiażdżeniowy podudzia lewego, rana szarpana podudzia prawego, stan po amputacji nadkolanowej lewostronnej, zaburzenia ostrości wzroku
Rozpoczęcie: 12 sierpnia 2024
Zakończenie: 20 listopada 2026
185 312 zł(49,77%)
Brakuje 187 029 zł
WesprzyjWsparło 2306 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0625046
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0625046 Mateusz

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Mateuszowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup protezy

Organizator zbiórki:
Mateusz Szymański, 31 lat
Tupadły, pomorskie
Stan po wypadku komunikacyjnym: uraz wielonarządowy, uraz zmiażdżeniowy podudzia lewego, rana szarpana podudzia prawego, stan po amputacji nadkolanowej lewostronnej, zaburzenia ostrości wzroku
Rozpoczęcie: 12 sierpnia 2024
Zakończenie: 20 listopada 2026

Aktualizacje

  • Kolejna operacja za mną! Niestety, wciąż powracają problemy z kikutem... Proszę o wsparcie!

    Każdy dzień to dla mnie walka o odrobinę normalności, której tak bardzo mi brakuje. Ostatnio los znów wystawił mnie na próbę – przeszedłem kolejną, bolesną operację kolana w mojej jedynej, „zdrowej” nodze. To ona dźwiga teraz cały ciężar.

    Dzięki Waszemu wsparciu udało mi się kupić nowoczesną protezę elektryczną. To jednak wciąż tylko maszyna, która potrzebuje mojego silnego ciała, by ruszyć z miejsca. Przede mną miesiące intensywnej rehabilitacji, by usprawnić zarówno operowaną nogę, jak i kikut, który wciąż nie daje o sobie zapomnieć.

    Mateusz Szymański

    Na co dzień staram się żyć tak normalnie, jak to tylko możliwe – mimo trudności wciąż jeżdżę do pracy i dojeżdżam na rehabilitację. Największym wyzwaniem i ograniczeniem pozostają jednak nawracające problemy z kikutem – bolesne otarcia czy obrzęki. Przez te dolegliwości wciąż nie mogę wracać do moich ulubionych czynności, takich jak długie, spokojne spacery z psem po lesie.

    Niestety, nowe etapy leczenia i ciągła rehabilitacja wiążą się też z kolejnymi, stałymi kosztami. Dlatego nadal bardzo potrzebuję Waszego wsparcia. Dziękuję za wszystko, co do tej pory dla mnie zrobiliśmy i proszę – bądźcie ze mną dalej.

    Mateusz

  • Dzięki Waszej pomocy mam już protezę!

    Kochani! Wracam do Was z nowymi, wspaniałymi informacjami!

    W listopadzie 2024 roku odebrałem moją pierwszą protezę, na której mam nauczyć się chodzić. Przede mną długa droga do odzyskania sprawności, jednak głęboko wierzę, że dzięki Wam będzie ona łatwiejsza.

    W połowie stycznia 2025 roku pojadę na mój pierwszy turnus rehabilitacyjny. To tam na nowo będę uczył się chodzić. Zobaczymy, kiedy nadejdą pierwsze wymarzone postępy.

    Dziś wiem jedno: nic by się nie udało, gdyby nie Wy! Już teraz najmocniej za to dziękuję! Proszę, bądźcie ze mną w trakcie mojej walki o sprawność.

    Mateusz

Opis zbiórki

Najlepszy okres mojego życia zakończył się wraz z tragicznym wypadkiem. Nigdy nie myślałem, że mnie to spotka. Krótka chwila odebrała mi to, co zawsze było dla mnie najważniejsze – sprawność.

Mam na imię Mateusz. Jestem żołnierzem zawodowym w czynnej służbie. Moja praca jest moją pasją i powołaniem. Nie wyobrażam sobie bez niej życia. Niestety, jednym z jej wymogów jest sprawność, której pozbawił mnie wypadek…

16 lipca 2024 roku wracałem z pracy na motocyklu. Nadjeżdżający samochód wymusił pierwszeństwo i we mnie uderzył. Bezwładnie zderzyłem się z drzewem, tracąc przytomność. Wszystko wiem jedynie z policyjnych notatek. Z wypadku nie pamiętam niczego prócz potwornego bólu.

Mateusz Szymański

Do szpitala przetransportowano mnie helikopterem. Mój stan był tragiczny. Lekarze ledwo uratowali mi życie. Gdy się obudziłem, nie wiedziałem, co się dzieje. Okazało się, że wskutek zdarzenia moja lewa noga została zmiażdżona. Lekarze musieli ją amputować, inaczej czekałaby mnie śmierć.

Dziś próbuję przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Boję się, że nie będę mógł robić tego, co kocham. Przed wypadkiem prowadziłem aktywny tryb życia, do którego chciałbym powrócić. Nie poddaję się tylko dzięki wsparciu mojej ukochanej żony i wspaniałej rodziny.

Wierzę, że kiedyś będę sprawnym człowiekiem. By to osiągnąć, potrzebuję protezy oraz pilnej rehabilitacji. Niestety, ich koszt jest ogromny. Jeśli zechcesz pomóc mi w tej trudnej sytuacji, będę niezwykle wdzięczny... Teraz liczy się każdy gest! Pomocy!

Mateusz

Wybierz zakładkę
Sortuj według