

PILNE❗️Mam 32 lata, trójkę dzieci i rozsianego raka. Błagam o pomoc...
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, pomoc społeczna
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, pomoc społeczna
Opis zbiórki
Mam 32 lata i trójkę małych dzieci. Walczę o życie, bo chcę pozostać tatą, a nie wspomnieniem w ich pamięci...
Najmłodszy synek ma rok, najstarsze dziecko pięć lat. Jeszcze niedawno byłem zwyczajnym ojcem i mężem – pracowałem, planowałem przyszłość, cieszyłem się rodziną. Dziś każdego dnia walczę o życie. Budzę się i zasypiam z myślą, co będzie dalej, kiedy mnie zabraknie, jaka przyszłość czeka moje dzieci i dlaczego ja mogę nie zobaczyć tego na własne oczy...
Staram się być silny, ale żal i poczucie niesprawiedliwości bywają silniejsze...

Przez wiele miesięcy byłem diagnozowany. Objawy były nieswoiste, niepokojące, ale długo nikt nie podejrzewał najgorszego. Nowotwór żołądka rozwijał się po cichu. Ostateczna diagnoza – złośliwy rak żołądka – przyszła 17 czerwca 2025 roku. To był moment, który zatrzymał życie moje i całej naszej rodziny.
Rozpoczęła się chemioterapia, a we wrześniu przeszedłem bardzo poważną operację usunięcia i rekonstrukcji żołądka. Po niej pojawiła się nadzieja. Przerzuty były bardzo małe, wręcz śladowe. Wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, że uda się zakończyć leczenie i wrócić do normalności – do bycia tatą, którego moje dzieci tak bardzo potrzebują.
Niestety rak wrócił.
Kolejne miesiące spędzałem w szpitalach z powodu stanów zapalnych i powikłań. W grudniu konieczna była następna operacja. Wtedy usłyszałem najgorszą możliwą wiadomość – rozsiane przerzuty nowotworowe w otrzewnej. Podczas operacji zastosowano chemioterapię w hipertermii (HIPEC). Obecnie przyjmuję kolejne dawki chemioterapii i wciąż walczę – bo nie mam innego wyjścia.
Leczenie jest refundowane, ale choroba zabiera nam wszystko inne.

Koszty dojazdów do szpitali, leków, badań, specjalistycznej diety i codziennego funkcjonowania są ogromne. Czekam na decyzje o jakichkolwiek świadczeniach, a do tego czasu żyjemy z oszczędności, które z dnia na dzień topnieją. Moja żona nie może podjąć pracy – opiekuje się trójką małych dzieci i mną.
Najbardziej boli mnie to, że zamiast być oparciem dla swojej rodziny, czuję się dla niej ciężarem. Ja, ojciec, który powinien dawać bezpieczeństwo, dziś sam potrzebuję pomocy. To bardzo trudne i bolesne dla każdego mężczyzny.
Największym strachem jest jednak myśl, że mogłoby mnie zabraknąć. Że moje dzieci mogłyby dorastać bez taty. Że będą mnie znały tylko ze zdjęć. Nie chcę, żeby stały się półsierotami. Chcę żyć. Chcę być przy nich, patrzeć jak dorastają, jak mówią „tato”.
Dlatego proszę o pomoc. Każda wpłata, każda forma wsparcia to dla nas ogromna szansa na przetrwanie tego strasznego czasu. Ta choroba odebrała nam spokój, zdrowie i poczucie bezpieczeństwa. Proszę, pomóżcie mi dalej walczyć – dla mnie, dla mojej żony i przede wszystkim dla moich dzieci.
Z całego serca dziękuję.
Mateusz
- Wpłata anonimowa200 zł
Walcz wygrasz!
- Wpłata anonimowa300 zł
💪❤️❤️❤️
- Wpłata anonimowaX zł
Wszystkiego co dobre :-)
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa30 zł
- Wpłata anonimowa20 zł