
Matylda to cud! Z śmiertelną chorobą miała żyć 2 lata, a ma już 8❗️ Pomóż jej w walce o oddech!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny, artykuły higieniczne, zakup wózka
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny, artykuły higieniczne, zakup wózka
Aktualizacje
Nowe wieści od rodziców Matyldy❗️Potrzebny nowy wózek! Pomóż!
Kochani,
mamy dla Was piękne wieści, Matylda ma się świetnie! To już trzeci miesiąc bez napadów. Trudno opisać, ile spokoju przyniosła nam ta zmiana. Matylda ma więcej siły, a jej uśmiech od samego rana sprawia nam ogromną radość.
Nieustanie ćwiczymy, aby choć trochę zmniejszyć silne przykurcze w stopach i pod kolanami. To wymagająca i długotrwała praca. Wierzymy jednak, że dzięki tak ciężkim ćwiczeniom, które nie zawsze są łatwe dla Matyldy, poprawi się jej stan zdrowia.

Matylda nadal jest tlenozależna i już wiemy, że to się nie zmieni. Potrzebuję stałego przepływu tlenu – 2l, oraz bardzo częstego odsysania. W dalszym ciągu zużywamy setki filtrów i cewników. To codzienność, która wiąże się z dużymi kosztami, ale jest niezbędna, by Matylda mogła bezpiecznie oddychać.
Nasza wojowniczka rośnie, dlatego zbliża się czas wymiany wózka. Specjalistyczny wózek dla dziecka z niepełnosprawnością to koszt od kilku do nawet kilkunastu tysięcy złotych. Nie mamy takich pieniędzy, ale wiemy, że musimy je zdobyć, bo bez tego sprzętu nasza córka nie będzie mogła normalnie funkcjonować.

Staramy się również pamiętać o rodzeństwie Matyldy. Dlatego, kiedy tylko możemy, wybieramy się na krótkie jednodniowe wycieczki. Dzięki przenośnemu koncentratorowi tlenu możemy wspólnie odkrywać piękne miejsca w Polsce. To dla nas bezcenne chwile, które pozwalają choć na moment zapomnieć o codziennych trudnościach.
Każdego dnia jesteśmy wdzięczni za to, jak silną i dzielna jest nasza córeczka. To ona uczy nas cieszyć się małymi rzeczami i daje siłę, by iść naprzód. Dziękujemy każdemu z Was za dotychczasowe wsparcie i prosimy, bądźcie z nami dalej!
Rodzice Matyldy
Matylda z ciężką infekcją trafiła na OIOM❗️Wciąż żyje, ale potrzebuje Twojego wsparcia❗️
Kochani,
przychodzimy do Was z nowymi informacjami na temat stanu zdrowia naszej córeczki. Najważniejszy cel został osiągnięty – dzięki Wam udało się zakupić dla Matyldy tlen do domu, do samochodu, a także butle z tlenem zabezpieczające ją na wypadek awarii sprzętu medycznego. To dla nas ogromna ulga i poczucie bezpieczeństwa.
Niestety na tym nie kończą się nasze problemy i walka. W kwietniu Matylda po raz kolejny przeszła ciężką infekcję i trafiła na OIOM. Niestety takie sytuacje mogą się powtarzać... Tak wygląda nasza codzienność. Przy każdej infekcji nasza córka musi być wspomagana respiratorem, aby jej organizm mógł nabrać sił.

Mimo wszystko Matylda jest bardzo silna i dzielnie walczy. Nadal jest tlenozależna i wymaga stałej opieki. Nie możemy jej zostawić samej nawet na chwilę. Czuwamy w ciągu dnia i w nocy.
Na co dzień zmagamy się z bardzo wysokimi kosztami. Zbiórka wciąż trwa, ponieważ sami nie dalibyśmy rady udźwignąć wszystkich wydatków, które każdego dnia spadają na naszą rodzinę. A przecież oprócz Matyldy mamy jeszcze dwie córki...

Aby chronić płuca Matyldy przed kolejnymi zakażeniami, bardzo często wymieniamy kubki do tlenu, rurki, filtry do tracheostomii, cewniki i inne potrzebne akcesoria medyczne. To rzeczy niezbędne do jej codziennego funkcjonowania, a ich zużycie jest ogromne. Do tego dochodzą leki i środki medyczne, które niestety nie zawsze są refundowane.

Dziękujemy za każdą wpłatę, dobre słowo i nadzieję, że nasza rodzina będzie mogła jak najdłużej być razem. Z całego serca prosimy, bądźcie z nami dalej! Każda forma wsparcia jest dla nas na wagę złota.
Rodzice
Opis zbiórki
Jesteśmy rodzicami trzech wspaniałych dziewczynek, w tym bliźniaczek. Jedna z nich, Matylda, cierpi na niezwykle rzadką i śmiertelną chorobę genetyczną – Zespół Millera-Dikera. W Polsce żyje zaledwie kilkoro dzieci z tą diagnozą. Kiedy lekarze powiedzieli nam, z czym mamy do czynienia, nasz świat się zawalił. Dzieci z tego typu wadą żyją zwykle maksymalnie 2 lata. A nasza córeczka wbrew wszystkiemu ma już 7 lat i ciągle walczy!
Pierwsze niepokojące sygnały choroby zaobserwowaliśmy, kiedy Matylda miała kilka miesięcy. Widzieliśmy, jak jej siostra bliźniaczka osiąga postępy, zaczyna sama chwytać zabawki, siadać, raczkować… Matylda tego nie robiła. Zespół Millera-Dikera odebrał jej szczęśliwe dzieciństwo i szansę na dobrą przyszłość. Matylda zatrzymała się w rozwoju na poziomie niemowlęcia. Wymaga ciągłej opieki, nie jest w stanie zrobić nic samodzielnie. Nie mówi, nie chodzi, nie wyraża swoich potrzeb. Jednak, kiedy widzi bliskie jej osoby, szeroko się uśmiecha. Ten jeden gest daje nam siłę, by każdego dnia walczyć o jej życie.

Ostatni rok okazał się okrutny – najgorszy do tej pory. 27 lutego 2025 roku Matylda została przyjęta na oddział pediatrii do Szpitala Powiatowego w Rawiczu z powodu gorączki. Po trzech dniach stan się pogorszył i została przetransportowana do Szpitala Klinicznego im. Karola Jonschera w Poznaniu. Przeszła zabieg założenia drenu jamy opłucnej w celu odprowadzenia nagromadzonego płynu w płucach. Myśleliśmy, że niedługo po tym zabiegu Matylda wyjdzie do domu, ale niestety tak się nie stało.
Córeczka wielokrotnie przeszła zapalenie płuc i sepsę. Nie raz myśleliśmy, że ją stracimy… Ja, tata Matyldy, musiałem zrezygnować z pracy za granicą, żeby być przy córce i wspierać rodzinę. Nie jesteśmy w stanie nawet oszacować, ile czasu spędziliśmy w szpitalach, ile dramatycznych walk stoczyliśmy na oddziałach intensywnej terapii. Gdy w końcu wyniki córeczki się polepszyły i wyszła ze szpitala w kwietniu 2025 roku, mieliśmy nadzieję, że najgorsze już za nami. Jednak tuż przed Wielkanocą jej stan gwałtownie się pogorszył. Pogotowie zabrało ją do szpitala w Głogowie, a potem helikopter przetransportował ją do zielonogórskiego szpitala na OIOM.

Byliśmy świadkami momentów, w których nasze dziecko dosłownie wymykało się z tego świata. Takie sytuacje zmieniają człowieka na zawsze. Respirator podawał Matyldzie 80% tlenu. Pojawiło się również podejrzenie białaczki, zatorowość płucna, zakrzepica, napady padaczki… Matylda nie reagowała na leczenie. Lekarze mówili, że mamy się z nią pożegnać! W końcu podjęto decyzję o założeniu rurki tracheostomijnej i to uratowało jej życie. Od tamtej pory Matylda oddycha tylko dzięki tlenoterapii i jest całkowicie zależna od aparatury. My natomiast trwamy w przerażającym lęku. Od wyjścia ze szpitala 13 czerwca 2025 roku Matylda nie miała żadnej infekcji – to prawdziwy cud!

Siostry Matyldy bardzo ją kochają. Każdego dnia otaczają ją troską, bawią się z nią, opowiadają historie, pokazują świat. Kiedy wracają ze szkoły, Matylda odwraca główkę w ich stronę i uśmiecha się tak, jak potrafi. Siostry wiedzą, że Matylda nie dożyje dorosłości. Marzą tylko o tym, żeby była z nimi jak najdłużej. I my, jako rodzice, dzielimy to pragnienie razem z nimi. Nasza codzienność to prawdziwa walka. Matylda wymaga karmienia przez PEG, codziennej rehabilitacji, odsysania flegmy, 24-godzinnej opieki. Nie przeżyje bez sprzętu wspomagającego.
Każde wyjście z domu to ogromne wyzwanie. Potrzebujemy przenośnego koncentratora tlenu, który umożliwi bezpieczne dotarcie na rehabilitację, czy do lekarza. Dzięki niemu moglibyśmy wyjść z Matyldą na spacer. Niestety jego koszt jest dla nas nie do udźwignięcia. Dlatego z całego serca błagamy Was o pomoc. Nasza córeczka każdego dnia pokazuje ogromną wolę życia. Pomóżcie nam podarować jej oddech, sprawić, by jeszcze przez jakiś czas mogła uśmiechać się do nas. Z całego serca dziękujemy za każdą formę wsparcia.
Anna i Krzysztof, rodzice Matyldy
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa130 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Tomasz Sęk20 zł