
Mecz o wszystko – nadal trwa❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
Przed Michałem kolejna walka❗️
Drodzy znajomi, nieznajomi, wszyscy ludzie dobrego serca, którzy postanowili mnie wesprzeć w tej trudnej walce. Gdyby nie Wy ta walka na pewno nie opierałaby się na podstawie szczepień dendrytycznych w niemieckiej klinice w Duderstadt za co do końca życia będę Wam wszystkim serdecznie wdzięczny.
Po ostatniej operacji otrzymałem bardzo dobry wynik badań histopatologicznych. Wykazano, że wycinek, który pobrano, nie miał cech guza! Wywnioskowałem, iż zaczynamy w tej walce dominować i jesteśmy na dobrej drodze, by wykończyć przeciwnika.
Niestety, glejaczysko nie zamierza tak łatwo się poddać. W kolejnych dwóch rezonansach pojawiły się po dwie zmiany, które przez radiologów zostały uznane za wznowy.
Szczepienia komórkami dendrytycznymi dalej lecą zgodnie z planem, więc cały mój oręż do walki zostaje wykorzystany. Jestem już po 8 szczepieniach, 9 ma się odbyć już 31 stycznia 2024. Profesor z Niemiec zdecydował w grudniu, że dobrze byłoby zaatakować szczepieniem glejaka w jak najkrótszym odstępie od naświetlania.
Skoro ma to pomóc w walce, nie ma wyjścia – trzeba jechać. Jednak tutaj pojawia się pewien kłopot. Na szczepienie w styczniu pieniążki jeszcze mam, jednak na kolejne szczepienia niestety muszę uzbierać, a każda Niemiecka wyprawa to koszt około 40 tysięcy złotych.
Pieniążki ze zbiórki oraz posiadane oszczędności szybko się rozeszły. Na szczęście kolejne szczepienia będą się odbywały co pół roku, także będzie trochę czasu, by na nie uzbierać. Dlatego w tym miejscu jestem zmuszony prosić Was kolejny raz o wsparcie!
Z pozdrowieniami i życzeniami zdrowia dla wszystkich
Michał z rodzinką.
Opis zbiórki
Za mną już 3 operacje oraz 4 szczepienia komórkami dendrytycznymi, przede mną kolejne 3 dawki immunoterapii. Jestem też w trakcie standardowego leczenia w Polsce – chemioterapii. Walka trwa, lecz to ja wygrywam. Wierzę, że z Twoją pomocą pokonam Glejaka doszczętnie!
Czas pędzi jak oszalały. Pod koniec lipca dostałem śmiertelną diagnozę – Glejak IV stopnia. W sierpniu przeszedłem operację i cykl chemii. Zaraz potem wykryto wznowę. Znów operacja. W międzyczasie zakwalifikowanie do leczenia immunoglobinami w Niemczech. W październiku start terapii. Na początku roku badanie kontrolne przed radioterapią – wykryta zmiana przeoczona wcześniej w badaniu MR...
Przeszedłem kolejną operację, po której dostałem najlepszą wiadomość – czysto! Marzę o tym, by to był koniec, bym już ani ja, ani moja rodzina nie żyła strachu. Proszę, pomóż mi to osiągnąć. Aby utrzymać obecny stan, muszę kontynuować leczenie, którego koszty są niewyobrażalne. Wiem, że z Twoją pomocą wszystko jest możliwe!
Poznaj moją historię:
Zaczęło się od bólu głowy. Bólu, który nie chciał minąć, a którego przyczyna leżała w rosnącym guzie mózgu. Wyniki tomografu były druzgoczące, a cały nasz dotychczas znany i bezpieczny świat runął...
Dalsze badania potwierdziły najgorsze obawy – guz okazał się glejakiem wielopostaciowym, IV stopnia. Przez rok walczyłem – najpierw operacja wycięcia guza, a potem realizacja wszystkich zaleceń lekarskich, chemioterapia, radioterapia, leki, suplementy, nastawienie i wiara w to, że po prostu się uda.
Do dnia kontrolnego rezonansu byłem przekonany, że to koniec, że już po wszystkim. Badanie było profilaktyczne – miało przygotować mnie do operacji uzupełniającej ubytek w kości czaszki. Lecz rezonans wykazał wznowę. Jedną opcją jest operacja. Druga opcja zawiera nie tylko usunięcie guza, ale włączenie metody NanoTherm, która dosłownie „wypala" miejsca, w których był guz. Ten rodzaj leczenia istotnie minimalizuje ryzyko wznowy. Koszty leczenia opiewają prawie na 200 tysięcy złotych, a termin wyznaczono na połowę sierpnia. Wiem, że nie mam czasu.
Choć kwalifikacja do tej terapii przeszła pomyślnie, jestem świadomy swojego stanu i nie wiem, czy mój organizm wytrzyma aż miesiąc. Jeśli moje życie uratuje kolejna operacja – nie zawaham się zaufać profesorowi, która już raz je uratował. Moim celem jest nie tylko uratowanie życia, ale zachowanie go na jak najdłużej. Mam wspaniałą rodzinę – cudowną żonę i dwóch synów. Właśnie dla swojej rodziny chcę i będę robił wszystko, by pokonać nowotwór. Po dogłębnej analizie metody nanotherm okazuje się, że ma ona jedną wadę – nie można po niej wykonywać badań Rezonansem Magnetycznym, co jest niezbędne w mojej walce. Rezygnujemy z terapii natrafiamy na inną równie kosztowną metode walki z tym trudnym przeciwnikiem - IMMUNOLOGIA czyli szczepienia i nauka swojego systemu odpornościowego by walczył z guzem swoimi siłami. Decyzja może byc tylk jedna ryzykujemy i walczymy.
Za każde wsparcie, wpłatę, udostępnienie dziękuję i proszę. Właśnie wasza pomoc, może realnie wpłynąć na to, że za rok o tej porze będę mógł grać dalej z synami w piłkę, zabiorę żonę na randkę, spotkam się z przyjaciółmi... Po prostu będę żył!
Jestem sportowcem – lecz walka z nowotworem nie jest rywalizacją, w której na koniec podamy sobie rękę z przeciwnikiem, tym bardziej nie wymienimy się koszulkami. To jest walka o życie, a w grę wchodzi tylko wygrana, której zwieńczeniem będzie gest uniesionej, mojej zwycięskiej ręki! A w tle będzie sobie grał utwór Ultra Nate - Free.
Michał z rodziną
- Wpłata anonimowa300 zł
Trzymaj sie
- Wpłata anonimowaX zł
- Kolega ze szkolnej ławki1000 zł
Walcz Michaś i nie poddawaj się…
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa500 zł
- Wpłata anonimowa1 zł
Wszystko najlepszego