
Choroba paraliżuje moje ciało i życie! Teraz pojawia się nadzieja – proszę, pomóż!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, przelot i pobyt w USA na czas leczenia
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
2 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Anonimowy Pomagaczwspiera już 3 miesiące
- Bozenawspiera już 2 miesiące
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, przelot i pobyt w USA na czas leczenia
Aktualizacje
Pojawia się nadzieja, ale potrzebuje Waszej pomocy!
Po długiej batalii udało mi się wywalczyć refundację przez NFZ mojego leczenia w USA! Niestety zostają jeszcze bardzo wysokie opłaty związane z przelotem, pobytem i rehabilitacją – dlatego bardzo proszę Państwa o wsparcie!
W końcu się udało – NFZ zaakceptował nowy kosztorys opiewający na ponad 1 milion PLN. Na ten moment klinika zajmuje się ustalaniem terminów obu operacji, a profesor Bassem Elhassan robi co może, by wcisnąć mnie, jak najszybciej, nawet w niedzielę, czy święto.
Chciałbym świętować i marzyć o dniu, w którym nie będzie tak bardzo bolało, ale nie mogę. Muszę martwić się, skąd wziąć ponad 100 tysięcy złotych na pozostałe koszty.
Nie mogę teraz przerwać rehabilitacji i muszę ją kontynuować po powrocie. Do tego dochodzą leki, a sam pobyt w USA będzie drogi, bo spędzę tam 3-4 miesiące (opłacić to muszę z własnej kieszeni). Doliczyć trzeba też loty w klasie business, bo w obecnym stanie zdrowia nie wysiedzę w klasie ekonomicznej, zwłaszcza na tak długiej trasie. Musi też lecieć ze mną ktoś bliski.
Niestety nie mam pomocy ze strony państwa. Pomimo że mój stan jest na tyle poważny, że tylko jeden człowiek na świecie jest w stanie mnie operować, to wedle ZUS oczywiście jestem zdrowy. Walczę już czwarty rok o rentę i końca absurdu nie widać...
Bardzo proszę Państwa o pomoc! Jestem już tak blisko uzyskania pomocy, o którą tak długo walczyłem. Został ostatni krok, ale nie uda się go zrobić bez Państwa wsparcia. Będę wdzięczny za każdą, nawet najmniejszą wpłatę.
Michał Plust
Opis zbiórki
Mam na imię Michał, mam 29 lat i od wielu lat zmagam się z ciężką, rzadką chorobą – Zespołem Wieloogniskowego Uwięźnięcia Nerwów (MEN Syndrome). Choroba ta doprowadziła mnie do stanu skrajnej niepełnosprawności, utraty sprawności rąk i barków oraz silnego bólu. Każdy dzień to dla mnie ogromne wyzwanie – trudno jest nawet oddychać, a najprostsze czynności są niemal niemożliwe. Teraz pojawia się jednak szansa, żeby mi pomóc, dlatego proszę o wsparcie!
W Polsce przez lata szukałem pomocy, konsultowałem się z wieloma specjalistami, ale bezskutecznie. Dopiero specjaliści ze szpitala w Bostonie dali mi nadzieję na poprawę. Mogą wykonać skomplikowaną operację uwolnienia uwięzionych nerwów, która nie jest dostępna nigdzie indziej.
Koszty leczenia przekraczają moje możliwości finansowe. Stąd moja prośba o wsparcie – tylko dzięki Waszej pomocy mam szansę odzyskać, choć część sprawności, uwolnić się od bólu i zacząć normalnie funkcjonować.
Moja historia:
Kilka lat temu byłem bardzo aktywnym i czerpiącym z życia pełnymi garściami człowiekiem. Kochałem sport i wszelkie aktywności – kilkukrotnie brałem udział w triathlonach. Wszystko zmieniło się, gdy początkowo niegroźne bóle pleców, stały się paraliżujące…
Choruję od 2017 roku. Moje dolegliwości wiążę z pracą, jaką wykonywałem. Zajmowałem się spawaniem na dużej hali produkcyjnej. Przez kilkanaście godzin moje ciało było w nienaturalnej pozycji. Wkrótce pojawiły się pierwsze objawy drętwienia rąk i przeszywające bóle pleców. Wtedy myślałem, że to jednak chwilowe i z czasem objawy ustaną. Niestety, nie miałem pojęcia, jak bardzo się myliłem. Po pewnym czasie ból stał się nie do wytrzymania, dlatego zrezygnowałem z pracy...
Obecnie choroba postępuje na tyle mocno, że większość czasu spędzam w łóżku. Okropny ból towarzyszy mi każdego dnia. Przez pewien czas przyjmowałem leki silniejsze od morfiny, które niestety nie pomagały. Dodatkowo, przez przykurcz mięśni moja przepona nie działa w pełnym zakresie ruchu. Mam problemy z oddychaniem. Każda nawet najmniejsza aktywność, jak przejście do łazienki, wiąże się z pojawianiem się u mnie wysokiego tętna...

Mam świadomość, że tak nie powinno wyglądać życie 29-latka, przed którym życie stało otworem. Wierzę, że nadal tak jest, dlatego nie zamierzam się poddać. Szukałem pomocy, gdzie tylko się dało. W końcu udało się znaleźć miejsce, które może mi pomóc. Na drodze do wyjazdu do szpitala w USA stają jednak pieniądze.
Czuję, że jestem w sytuacji bez wyjścia. Zasiłek, który otrzymuję to zaledwie kilkaset złotych... Nie starcza mi to nawet na codzienne życie, a co dopiero na zagraniczne leczenie. Zbiórka jest moją jedyną szansą, by zebrać potrzebne środki na wyjazd do USA. Jeśli możesz przekazać chociażby złotówkę, będę niesamowicie wdzięczny. Każda pomoc ma dla mnie ogromne znaczenie! Bardzo proszę, pomóżcie mi walczyć o moje zdrowie i godne życie. Za każde wsparcie z serca dziękuję!
Michał Plust
- Wpłata w ramach Stałej PomocyBozena50 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa145 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata w ramach Stałej PomocyWpłata anonimowa40 zł
- R-ka46 zł
Niech pan nie traci wiary w zwycięstwo. Jezu dopomóż.