Michał Skonieczny - zdjęcie główne

RATUNKU! Rak chce zabrać ojca czwórki dzieci... Pomóż Michałowi w jego walce!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Michał Skonieczny, 48 lat
Miłosław, wielkopolskie
Rak gruczołowy inwazyjny
Rozpoczęcie: 30 czerwca 2023
Zakończenie: 7 października 2024
25 775 zł(48,46%)
Wsparło 550 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Michał Skonieczny, 48 lat
Miłosław, wielkopolskie
Rak gruczołowy inwazyjny
Rozpoczęcie: 30 czerwca 2023
Zakończenie: 7 października 2024

Aktualizacje

  • Największy koszmar nowotworu – WZNOWA❗️

    Kochani, 

    niestety, przychodzę z okropnymi wieściami... 

    Wyniki ostatniej biopsji zupełnie mnie załamały. Mimo leczenia to ja słabnę, a nowotwór rośnie w siłę! 

    Nie wyobrażam sobie najbliższej przyszłości... Badania wykazały WZNOWĘ. Przerzuty wykryto w węzłach chłonnych nad lewym obojczykiem. 

    Czeka mnie jeszcze intensywniejsze leczenie i częstsze dojazdy do szpitala w Bydgoszczy. Proszę, nie zostawiajcie mnie samego na polu bitwy...

    Dziękuję z serca za Waszą dotychczasową pomoc i proszę o dalsze wsparcie. Zwłaszcza teraz, gdy jest szczególnie ciężko...

    Michał

  • Michał potrzebuje pomocy, aby pokonać raka!

    Błagam o pomoc! Moja walka z rakiem wciąż trwa i ciągle jest bardzo ciężka!

    Lekarze przepisują mi coraz więcej leków. Dostaję także jeszcze silniejsze białko, co wywołuje mnóstwo skutków ubocznych, m.in. ogromną wysypkę na ciele!

    Nadal nie wiem jednak co dalej. Wciąż nie została podjęta decyzja o operacji...

    Koszty leczenia wzrastają, a niepewność i strach nie odpuszczają! Błagam, nie mogę stracić także nadziei!

Opis zbiórki

Jestem Michał i mam 47 lat. Jestem ojcem czwórki dzieci. Kilka miesięcy temu mój świat runął... Okazało się, że na wątrobie i w jelicie grubym mam niezliczoną ilość guzów! Zaatakował mnie nowotwór złośliwy. Jestem silnym mężczyzną, ale tym razem trafiłem na naprawdę mocnego przeciwnika…

Wszystko zaczęło się dosyć błaho. Na początku stycznia zacząłem się odchudzać i po jakimś czasie pojawiły się u mnie problemy gastryczne. Czułem też delikatny dyskomfort w podbrzuszu. Zgłosiłem się do lekarza, żeby sprawdzić, co się dzieje. Po wykonaniu USG nie zobaczył jednak nic niepokojącego.

Mnie jednak coś nie dawało spokoju, jakbym czuł, że z moim ciałem dzieje się coś złego. Zdecydowałem się pójść do innego lekarza. Tam już podczas samego badania padły szokujące słowa: ma Pan niezliczone guzy na wątrobie i zmianę wielkości pięści na jelicie grubym! Moją pierwszą reakcją było: człowieku, nie żartuj ze mnie! 

Michał Skonieczny

Niestety, kolonoskopia potwierdziła raka: polipy na samym jelicie grubym i nowotwór złośliwy na esicy. Po diagnozie byłem w strasznym stanie, nie chciałem z nikim rozmawiać przez dłuższy czas. To wszystko do mnie nie docierało... Przecież zawsze czułem się zdrowy i silny! Opiekowałem się rodziną i odnosiłem sukcesy w życiu zawodowym. Teraz to nagle ma się skończyć?!

W jednym ze szpitali zaproponowano mi chemioterapię, ale musiałbym na nią czekać aż dwa miesiące! Zacząłem szukać pomocy gdzie indziej. W końcu - 9 czerwca zostałem przyjęty do szpitala w Bydgoszczy. Wtedy czułem już silny ból… Tam dowiedziałem się, że chemioterapię należy zacząć natychmiastowo! Pojawił się jednak problem. Wyniki wątrobowe stały się tak złe, że nie przeżyłbym leczenia...

Na szczęście, przez kilka dni udało się podleczyć moją wątrobę na tyle, że rozpocząłem chemioterapię. Początki były straszne. Przez pierwszy tydzień czułem, jakby mnie nie było, przy obiedzie zasypiałem u syna na ramieniu. Na mojej twarzy i reszcie ciała pojawiła się okropna wysypka, wręcz zmieniająca mój wygląd. Kompletnie nie miałem sił, z pokoju nie wychodziłem nawet na sekundę. Od czasu diagnozy schudłem też 20 kilogramów…

Michał Skonieczny

Mierzenie się z tym okropnym wrogiem jest straszne. Ale byłoby dużo gorsze, gdyby nie moja wspaniała rodzina, która niesamowicie mnie wspiera. Moja żona jest przy mnie ciągle, dba o mnie po powrocie do domu. Mój tata nie opuszcza mnie na krok, chce jeździć ze mną na każde badanie, mimo że sam jest po dwóch zawałach. Mam też czwórkę dzieci, tak bardzo nie chcę ich zostawić! Najmłodsze z nich to dwójka chłopców: 10-latek i 4-latek.

Leczenie generuje ogromne koszty, z którymi coraz trudniej mi sobie poradzić. Leki na wątrobę, zastrzyki, dojazdy… Do tego dochodzi jeszcze specjalistyczna dieta. Muszę przestrzegać jej restrykcyjnie, bo moja wątroba jest w fatalnym stanie. W każdej chwili może przestać działać...

Bardzo proszę Was o pomoc! Jestem w pełni zmobilizowany do walki o swoje zdrowie. To największa przeszkoda, jaka stanęła na mojej drodze. Zdaję sobie sprawę, że w każdej chwili może mnie zabraknąć… Wierzę jednak, że ze wsparciem rodziny i Waszym, jestem w stanie pokonać nowotwór. Tak bardzo chcę żyć!

Michał

Wybierz zakładkę
Sortuj według