❗️Drogi lek albo śmierć. Pomóż mi wygrać z białaczką!

PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 2 909 osób
184 549 zł (60,61%)
Brakuje jeszcze 119 887 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0083386 Michał
Zbiórka na cel
3-miesięczne leczenie nowotworu nierefundowanym lekiem

Michał Sosnowski, 33 lata

Górzno, kujawsko-pomorskie

Ostra białaczka szpikowa

Rozpoczęcie: 1 Września 2020
Zakończenie: 1 Lutego 2021

Kod ATC leku L01XE54

Było sobie życie, moje prawie 34-letnie życie. Dzieciństwo, szkoła, studia, praca - raczej standardowa historia do momentu pojawienia się śmiertelnie niebezpiecznej choroby. Ostra białaczka szpikowa wywróciła wszystko do góry nogami. Zabrała mnie z mojej bezpiecznej codzienności na pole bitwy, gdzie to życie (pierwsze i jedyne) mogę stracić niemal każdego dnia. Jeśli nawet nie zabije mnie sama choroba, to wystarczy niewielkie przeziębienie, żebym stanął na krawędzi. Jedyną szansę na przetrwanie daje mi obecnie 3-miesięczne leczenie drogim i nierefundowanym lekiem.

Przed świętami Bożego Narodzenia 2018 trafiłem do szpitala. Wcześniej pojawiły się bardzo nietypowe objawy - zaczęło mi się robić zimno, co wcześniej nigdy nie miało miejsca. Później wahania temperatury, osłabienie. Ciągle jednak myślałem, że to przejdzie samo i normalnie wrócę do formy. Nie wróciłem...

Michał Sosnowski


Po dwóch tygodniach diagnozowania usłyszałem wyrok - ostra białaczka szpikowa FLT3+ i konieczny przeszczep. Zaczęło się poszukiwanie dawcy i chemioterapia. Trucizna sącząca się do żył, brak sił, całe mnóstwo skutków ubocznych. Kto nigdy nie był na oddziale onkologii, ten nie wie, jak wygląda rozpaczliwa walka o kolejny dzień. Z jednej strony ludzie, którzy dopiero zaczynają swoją batalię, nie do końca wiedząc, co ich czeka. Z drugiej strony weterani, często bez włosów. Część z nich zapomniała, jak to jest być zdrowym. Niektórzy wychodzą z oddziału, żeby po chwili na niego wrócić. Są też tacy, z którymi jeszcze kilka dni temu rozmawiałeś, a dzisiaj musisz się pożegnać na zawsze...

Przy białaczce szpikowej konieczny jest przeszczep. W połowie czerwca 2019 otrzymałem informację o znalezieniu dawcy, a termin przeszczepu zaplanowano na koniec sierpnia. Niestety, nie udało się - mimo pięciu chemii białaczka zaatakowała ponownie, co spowodowało opóźnienie przeszczepu i konieczność podania kolejnej chemioterapii. W końcu trafiłem jednak na transplantologię, wyczerpany po chemii, ale pełen nadziei, że to, co dobre, jeszcze przede mną. Dochodziłem do siebie po przeszczepie powoli i w końcu nastąpił ten szczęśliwy dzień - powrót do domu.

Michał Sosnowski

Comiesięczne kontrole w klinice dawały nadzieję. Niestety w styczniu 2020 wyniki szpiku znów się pogorszyły - 80% zajętości szpiku przez komórki rakowe. Lekarze znów musieli wdrożyć ostrą chemię. Po chemii wypis do domu i niepewność, co dalej. Zabezpieczony lekami czekałem na poprawę zdrowia oraz na nowy lek z USA na moją wersję białaczki, który miał mi pomóc. Miałem go otrzymać w postaci darowizny na zasadzie współpracy szpitala z firmą farmaceutyczną.

Niestety znów poczułem się bardzo źle. Okazało się, że zaatakowała mnie bakteria, która doprowadziła do wyniszczenia organizmu. Po dwóch miesiącach leżenia w szpitalu w Brodnicy, wyczerpany, trafiłem na hematologię do Torunia, gdzie po dwóch dniach okazało się, że mój oddział został zakażony koronawirusem. Z zagrożeniem utraty życia przewieziono mnie do szpitala zakaźnego w Grudziądzu, gdzie zostałem poddany kwarantannie.

Michał Sosnowski

Po dwóch tygodniach okazało się, że wynik jest negatywny, przetransportowano mnie do Gdańska, gdzie czekał na mnie wspomniany lek, dający nadzieję. Tam też rozpoczęła się rehabilitacja, ponieważ po 3 miesiącach leżenia i karmienia pozajelitowego, nie byłem w stanie podnieść nawet głowy (co widać na zdjęciu). Powolutku wracałem do sił, gdy okazało się, że mam COVID-19. Przewieziono mnie do Gdyni - kolejne 5 tygodni leżenia bez rehabilitacji. Nie mogłem się z tym pogodzić. Mimo słabego ciała, silna wola pozwoliła mi na krótkie treningi i wzmacnianie kondycji. Siły wracają powoli. 

Dzień po dniu jest coraz lepiej. Obecnie sam spaceruję i wchodzę po schodach, co jest naprawdę dużym postępem. Pierwsze kontrole w Gdańsku po zastosowaniu nowego leku z USA z grupy inhibitorów FLT3+, znów dały mi nadzieję. Wyniki badań co miesiąc idą w górę. To dobre wiadomości w moim przypadku, ale też jest i zła. Lek, który otrzymywałem jako darowiznę, teraz muszę kupić sam. Koszt to leczenia to ok. 100 tys. miesięcznie, a na razie potrzebuję go na 3 miesiące. O kondycję mogę walczyć samodzielnie, ale tej kwoty nie przeskoczę. Dlatego proszę pomoc! To moja jedyna szansa na ocalenie życia...

Michał

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 2 909 osób
184 549 zł (60,61%)
Brakuje jeszcze 119 887 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0083386 Michał