Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Dramatyczna historia, która dzieje się naprawdę❗️Ratuj Michała!

Michał Żebrowski
Zbiórka zakończona

Dramatyczna historia, która dzieje się naprawdę❗️Ratuj Michała!

Cel zbiórki:

Operacja usunięcia guza mózgu w klinice w Kluczborku

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Michał Żebrowski, 35 lat
Wałcz, zachodniopomorskie
Guz mózgu
Rozpoczęcie: 11 Lutego 2022
Zakończenie: 22 Lutego 2022

Opis zbiórki

To, co wydarzyło się w ciągu ostatnich 7 miesięcy w naszym życiu, nadaje się na film. I bardzo bym chciała, żeby to był tylko film, obejrzany, zapomniany, a potem można iść dalej… Ale to nasza historia, nasze życie! U mojego męża został wykryty guz mózgu. Diagnoza dała odpowiedź na wszystkie pytania, które ostatnio się mnożyły. Guz jest ogromny, trzeba go jak najszybciej wyciąć! Operacja już 22 lutego! Bardzo prosimy o pomoc, nie mamy tak ogromnej sumy, a liczy się każdy dzień…

Kilka miesięcy temu Michał, mój mąż, ukochany tata naszych małych córeczek, zmienił się nie do poznania. Zaczął być agresywny, podczas powtarzających się napadów zachowywał się irracjonalnie. W naszym domu, dotąd spokojnym i pełnym miłości, zagościł strach…

Byliśmy zwykłą rodziną, jak wiele innych. Ja pracuję w banku jako doradca klienta, mąż jest stolarzem. Mamy dwie małe córeczki: 4-letnią Leonię i 6-letnią Izabelę. Sądziliśmy, że nasze życie dalej będzie spokojne i szczęśliwe. Jednak wszystko zmieniło się w październiku zeszłego roku…

Michał Żebrowski

Zachowania męża stały się nie do zniesienia. Zaczął leczyć się u psychologa i psychiatry, ale to nie przynosiło efektu. Napady agresji wciąż się powtarzały, dlatego lekarze przepisywali coraz więcej coraz silniejszych leków na uspokojenie. Dawki były tak duże, że Michał był otumaniony. 

Wiedziałam, że tak dłużej nie może być, że tego nie wytrzymamy. Dla bezpieczeństwa mojego i dzieci postanowiłam, że najrozsądniejszym wyjściem będzie rozwód. Bardzo chciałam, by proces przebiegał w spokojnej atmosferze, bo dla naszych córek tata jest bardzo ważny, kochają go bardzo i nie wyobrażają sobie życia bez niego. Michał jest cudownym ojcem. Mimo wszystko zarówno psycholog, jak i psychiatra, dla naszego dobra, polecił założyć nam niebieską kartę. Agresja męża była nagła i nieuzasadniona, musiałam to zrobić dla naszego dobra.

W końcu nadszedł dzień rozwodu. Wieczorem, po podpisaniu papierów rozwodowych, Michał dostał ataku. Sądziłam, że to może mikroudar, jakiś wylew. Rano jakimś cudem znalazł się termin na badanie rezonansem. Gdy lekarz przekazywał mi płytę z wynikiem, powiedział – proszę jechać na SOR. Przeraziłam się… Z oddziału ratunkowego wyszliśmy o 4 rano z diagnozą, która mnie sparaliżowała – guz mózgu II lub III stopnia złośliwości. Świat się zawalił.

Byłam przekonana, że to jest skrzep, że muszą mu podać leki, żeby nie dostał udaru. Nie takiej wiadomości się spodziewałam! To był szok, cios, który w jednej chwili wyssał z płuc całe powietrze. Atak okazał się nie wylewem, ale pierwszym napadem padaczkowym, za który odpowiedzialny był guz. Tak samo, jak za nagłą zmianę zachowania męża te kilka miesięcy temu…

Michał Żebrowski

Zaczęliśmy szukać specjalistów, by Michał mógł przejść dokładniejsze badania. Szukałam odpowiedzi na to, co mamy robić dalej. Jedno jest pewne – guz musi zostać jak najszybciej usunięty! Jest ogromny - ma 5 x 7 cm. Dotyka tętnicy, ucisk powoduje napady padaczki i agresji. Nie mamy wiele czasu!

Nie wiemy, kiedy możliwa będzie operacja na NFZ. Mamy się skontaktować w sprawie terminu dopiero za kilka tygodni. KILKA TYGODNI, zanim poznamy termin! A tu liczy się każdy dzień! 

Znaleźliśmy specjalistę, dra Libionkę, który operuje w szpitalu w Kluczborku najcięższe przypadki. Mamy wyznaczony termin operacji już na 22 lutego. To dla mnie ogromna nadzieja, ale operacja musi zostać przeprowadzona prywatnie, NFZ jej nie zrefunduje. A koszt jest bardzo duży… 

Mąż nie może pracować. Ja nadal się staram, bo za coś musimy żyć. Mamy dzieci na utrzymaniu, kredyty… Nie mam skąd wziąć tak gigantyczne pieniądze na operację i to w tak krótkim czasie! Dlatego, choć nie jest to łatwe, postanowiłam poprosić Was o pomoc. To nasza jedyna nadzieja…

Jest teraz bardzo ciężko. Dzieci są u babci ze względu na ich bezpieczeństwo. Ja jestem z mężem, nie może zostać sam. Gdy widzę, że atak się zbliża, mówię do Michała: “Pamiętaj, to nie jesteś ty. To guz…” – jednak ile to będzie działało? W nocy nie śpię, ze stresu. Nie wezmę nic na sen, bo boję się, że przegapię atak padaczki. A gdy ten wystąpi, musimy jak najszybciej znaleźć się w szpitalu. Proszę, pomóżcie nam obudzić się z tego koszmaru. Pomóżcie uratować mojego męża i naszą rodzinę…

Paulina, żona Michała

Obserwuj ważne zbiórki