
Cukrzyca nie może zniszczyć pięknego dzieciństwa! Pomóż!
Cel zbiórki: Zakup pompy insulinowej
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Zakup pompy insulinowej
Opis zbiórki
Mieszko urodził się we wrześniu 2017 roku jako zdrowy maluszek, który od samego początku rozwijał się prawidłowo. Trzy lata później zauważyliśmy jednak pierwsze niepokojące objawy u synka. Mieszko pił więcej wody niż dotychczas, nie miał apetytu, niemalże chudł w oczach. Postanowiliśmy poddać synka dokładnym badaniom krwi. Było to chwilę przed urodzinami Mieszka. Szykowaliśmy się już wszyscy na wspólne świętowanie. Synek nie mógł doczekać się aż spróbuje swojego wymarzonego, pysznego tortu. Jeszcze zanim impreza rozpoczęła się na dobre, otrzymaliśmy jednak telefon z laboratorium…
Okazało się, że poziom cukru u Mieszka wyniósł ponad 800 mg/dl! W pierwszej chwili nie mogłam w to uwierzyć. Łzy same cisnęły mi się do oczu, a serce pękało na pół, kiedy wiedziałam już, że będę musiała zabrać synka z przyjęcia urodzinowego do kliniki. Pojechaliśmy jeszcze wcześniej do lekarza rodzinnego po skierowanie do szpitala. Mieszko nie był jeszcze wtedy przygotowany na to, co go spotka. Ja również nie byłam. Spakowaliśmy torby w pośpiechu i karetka przewiozła nas do kliniki diabetologii w Poznaniu. To właśnie tam dowiedzieliśmy się o diagnozie - cukrzycy pierwszego stopnia.
Z powodu trwającej pandemii koronawirusa nasi bliscy nie mogli być wtedy przy nas, akurat w momencie, gdy tak bardzo potrzebowaliśmy wsparcia, gdy płacz i strach zdominowały każdą chwilę naszej codzienności. Z powodu kwasicy ketonowej Mieszko nie mógł nic zjeść, był podłączony pod specjalną aparaturę. Gdybyśmy nie dostali wiadomości o natychmiastowym zgłoszeniu się na oddział, gdybyśmy zwlekali jeszcze o te kilka dni, syn mógłby zapaść w śpiączkę!
Na oddziale spotkałam wiele innych mam, które też dopiero dowiedziały się o diagnozie ich dzieci, a także te, które były już bardziej doświadczone w walce z chorobą. Byłam przerażona tym, co miało nas czekać. Musiałam nauczyć się podawać synkowi insulinę. Nigdy nie zapomnę Mieszka krzyczącego w moich ramionach na cały oddział: „Mamo zabierz mnie stąd!”. Po 14 dniach płaczu, nerwów mogliśmy w końcu wrócić do domu, ale wciąż bałam się jak to będzie, jak sobie poradzimy...

Od 11 września 2020 nie przespałam ani jednej nocy. Walka z cukrzycą to ciągłe wkłucia rano, w ciągu dnia, wieczorem, w nocy, to życie w izolacji od rówieśników, ciągły płacz po kątach i ciągłe powtarzanie w myślach pytania - dlaczego to właśnie naszego Mieszka musiało spotkać coś tak strasznego? Nasza codzienność to obliczenie przy spożywaniu przez syna posiłków, ważenie, strach przed wysokim i niskim cukrem, podawanie insuliny w nocy i w dzień.
Gdy już zaakceptowaliśmy chorobę, pojawił się kolejny problem. Mieszko nie mógłby być przyjęty do przedszkola przy stosowaniu ówczesnych przyrządów do podawania insuliny - tzw. „penów”. W grę wchodziła jedynie pompa insulinowa.
Cieszyłam się, że otrzymaliśmy refundowany sprzęt, jednak jadąc ponownie do szpitala łzy cisnęły mi się same do oczu. Wyszliśmy po trzech dniach, Mieszko został przyjęty do przedszkola, ale cukry są różne w zależności od przeziębienia, zmiany pogody i tego, co zje.
Lekarz, który nas prowadzi zasugerował, że Mieszko powinien mieć specjalistyczną pompę, która uczy się pacjenta i chroni go przed niskim i wysokim cukrem, utrzymując poziom glukozy w odpowiednim zakresie, co jest bardzo ważne, aby choroba nie postępowała, nie niszczyła narządów Mieszka. Niestety taka pompa nie jest już refundowana, a nas nie stać, aby ją zakupić. Bardzo prosimy Was o wsparcie!
Mama
- Wpłata anonimowa15 zł
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
- Wpłata anonimowa20 zł
- Monika50 zł
- Anonimowy Pomagacz78 zł
- Monika20 zł
Niech to bedzie dobry rok z nowa pompa insulinowa!
- Monika Tyszkiewicz50 zł
Zdrowia dzielny wojowniku !