Zbiórka zakończona
Mikołaj Smol - zdjęcie główne

Nowotwór w oczku Mikołaja – potrzebna pomoc!

Cel zbiórki: Kontynuacja leczenia siatkówczaka u doktora Abramsona w USA

Organizator zbiórki:
Mikołaj Smol, 10 lat
Strzebiń, śląskie
Nowotwór oka - retinoblastoma (siatkówczak)
Rozpoczęcie: 16 stycznia 2020
Zakończenie: 7 lutego 2020
518 270 zł(106,46%)
Wsparło 8850 osób

Cel zbiórki: Kontynuacja leczenia siatkówczaka u doktora Abramsona w USA

Organizator zbiórki:
Mikołaj Smol, 10 lat
Strzebiń, śląskie
Nowotwór oka - retinoblastoma (siatkówczak)
Rozpoczęcie: 16 stycznia 2020
Zakończenie: 7 lutego 2020

Rezultat zbiórki

Kochani,

dzięki Waszej pomocy Mikołaj może kontynuować leczenie siatkówczaka u doktora Abramsona w USA! Chłopiec jest już po operacji i kolejnym podaniu chemii. Zdążyliśmy – dzięki Wam! 

Z całego serca dziękujemy za Waszą pomoc i, prosimy, trzymajcie kciuki za małego Wojownika!

Zobaczcie sami:

Mikołaj Smol

Mikołaj Smol

Dziękujemy!

Aktualizacje

  • Walczymy o życie Mikołaja!

    Kochani,

    dzięki Waszej pomocy Mikołaj we wtorek rozpoczął leczenie! Jesteśmy po operacji i podaniu chemii. Zdążyliśmy – dzięki Wam! Niestety nasza walka dopiero się rozpoczyna – przed nami jeszcze dwa podania chemii dotętniczej, za które musimy zapłacić. Brakuje jeszcze niemal 200 tys. zł...

    Z całego serca dziękujemy za to, co dla nas zrobiliście. Prosimy, nie zostawiajcie nas w tej walce...

    Mikołaj Smol

    Dziękujemy!

Opis zbiórki

Ostatnie wiadomości ze szpitala są bardzo złe! Nowotwór znów zaczyna rosnąć –  rozsiał się małymi guzami po całym oczku. 16 stycznia zadzwoniła do nas przerażona mama Mikołaja – zdaniem lekarzy jedynym sposobem na pokonanie raka jest ponowne podanie serii trzech chemii dotętniczych! Termin rozpoczęcia leczenia wyznaczono już na przyszły tydzień, a za pierwszą chemię trzeba zapłacić już  w poniedziałek! Czasu jest dramatycznie mało, dlatego prosimy o pomoc! Poznaj historię Mikołaja, pomóż: 

Mikołaj Smol

“Łzy nam się leją, ból rozrywa serce. Jesteśmy załamani i przerażeni. “Mamo, chroń mnie” – Mikołaj czasem wtula się we mnie i mówi słowa, których nie powinien znać żaden trzylatek. Ponad rok temu w jego oczku wykryto guza! To nowotwór – retinoblastoma, inaczej siatkówczak...

Rok 2019 rozpoczynaliśmy już na onkologii. Zaczęło się od czarnej plamy, którą zauważyłam w oczku Mikołaja. W głowie od razu zaświtał mi artykuł, który kiedyś czytałam – artykuł o chłopcu z nowotworem oka. Sparaliżowana ze strachu zabrałam Mikołaja do okulisty. Z gabinetu lekarza wychodziliśmy już z podejrzeniem nowotworu i pilnym skierowaniem na szczegółowe badania.

USG potwierdziło najczarniejszy scenariusz – siatkówczak, nowotwór złośliwy oka. Nie mogłam uwierzyć. Trzymałam Mikołaja za rączkę i odwracałam głowę w drugą stronę, aby nie widział, że płaczę. Z przerażeniem przekraczałam próg naszego domu. Musiałam powiedzieć rodzinie, że Mikołaj jest chory, że musimy jechać do szpitala. Któregoś dnia starszy brat Mikołajka zadał mi pytanie – “Mamo, powiedz, czy Mikołaj umrze?”. 

Mikołaj Smol

Rozpoczęliśmy chemioterapię w Polsce. Co chwilę słyszałam jednak od lekarzy, że Mikołaj “najwyżej straci oczko”. Jak mogłam na to pozwolić? Co zrobiłabym, gdyby za kilkanaście lat zapytał mnie, dlaczego nie walczyłam? Leczenie w Polsce mogło zakończyć się utratą oka. W Stanach nikt nawet o tym nie mówi. Obiecano uratowanie oczka Mikołaja.

Leczenie w USA polega na podawaniu chemii bezpośrednio do guza, nie wyniszcza całego organizmu. W Polsce zaproponowano nam chemię tradycyjną, dożylną. Niestety – mniej skuteczną i zdecydowanie bardziej wyniszczającą.  Dzięki pomocy wielu wspaniałych ludzi rozpoczęliśmy leczenie w nowojorskiej klinice. Mikołaj mógł pojechać tam, gdzie lekarze rozpoczęli ratowanie jego oczka i życia.

Niestety choroba wciąż rzuca nam kłody pod nogi. Kilka dni temu usłyszałam, że nowotwór rozsiał się w małymi guzami po całym obszarze oka. Konieczne jest podanie kolejnych trzech chemii dotętniczych. 

Mikołaj Smol

Mamy za sobą rok, którego nie chcieliśmy przeżyć. Uczymy się żyć od nowa, bo nikt z nas już nie jest taki sam. Tylko świat za oknem płynie tak samo jak kiedyś, a my wciąż – zawieszeni między domem, a szpitalem – walczymy, by wygrać z nowotworem. Wierzymy, że jeszcze kiedyś zamkniemy za sobą drzwi oddziału onkologicznego raz na zawsze…

Rok temu staliśmy przed gabinetem lekarskim sami. Teraz z armią Darczyńców u boku walczymy z rakiem o życie Mikusia.

Prosimy, bądźcie z nami – pomóżcie nam wygrać!".

Agnieszka, mama

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    60 zł

    Zdrówka

  • Elżbieta Huber
    Elżbieta Huber
    Udostępnij
    20 zł

    Licytacja Iwony Kuźnik-Gawin, książki

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    30 zł

    Zdróweczka 💖

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    10 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł
  • aga
    aga
    Udostępnij
    5 zł

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj