Zbiórka zakończona
Milana Dereberya - zdjęcie główne

CZWARTY atak RAKA❗️Mila ma OSTATNIĄ szansę, aby żyć - ratunku!

Cel zbiórki: ratowanie życia - chemioimmunoterapia w szpitalu w Barcelonie

Organizator zbiórki:
Milana Dereberya, 15 lat
Ekibastuz
Neuroblastoma przestrzeni zaotrzewnowej i tylnej części śródpiersia - nawrót choroby
Rozpoczęcie: 14 lipca 2025
Zakończenie: 10 lipca 2026
2 448 920 zł(100,01%)
Wsparły 42 192 osoby

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0297200 Milana

Cel zbiórki: ratowanie życia - chemioimmunoterapia w szpitalu w Barcelonie

Organizator zbiórki:
Milana Dereberya, 15 lat
Ekibastuz
Neuroblastoma przestrzeni zaotrzewnowej i tylnej części śródpiersia - nawrót choroby
Rozpoczęcie: 14 lipca 2025
Zakończenie: 10 lipca 2026

Aktualizacje

  • Ratunek przyszedł z nieba... Środki ze zbiórki śp. Władka zamykają zbiórkę Milany❗️

    Są historie, o których nie da się zapomnieć... Które wywołują łzy w oczach, bo uświadamiają, że dobro jest jak lawina - raz puszczone w świat, nie da się zatrzymać...

    Władek i Milana poznali się tam, gdzie nikt nie chce trafić – na oddziale onkologii dziecięcej. Oboje toczyli najtrudniejszą walkę, walkę o życie. Oboje zachorowali na jeden z najgroźniejszych nowotworów dziecięcych - neuroblastomę. Ich rodziny poznały, czym jest strach - ten najgorszy, o życie ukochanego dziecka...

    Kiedy Władek przyjechał z mamą do szpitala w Barcelonie, gdzie leczą się dzieci z najcięższą postacią neuroblastomy, Mila i jej mama, Julia, otoczyły ich opieką i wsparciem. Pomogły odnaleźć się w obcym państwie i nowej, trudnej rzeczywistości.

    Władek zmarł 26 stycznia. Choć nie ma go już z nami, jego historia nadal niesie dobro... Rodzina Władka postanowiła przekazać zebrane środki, których synek nie wykorzystał na leczenie, na ratowanie życia Mili. Pamiętali, kto podał im pomocną dłoń w najtrudniejszym momencie życia... Kto był ich aniołem stróżem. W najtrudniejszym momencie życia odwdzięczyli się tym samym.

    Dzięki ich gestowi, który poruszył nasze serca, możemy zakończyć zbiórkę. Pasek zazilenił się na 100% - mamy całość środków, potrzebnych na leczenie Milany.

    To niezwykłe świadectwo – pełne miłości, odwagi i troski o drugie dziecko, które wciąż walczy. Nie potrafimy wyrazić słowami naszej wdzięczności. W chwili niewyobrażalnej straty rodzina Władka podarowała innej rodzinie coś bezcennego – nadzieję.

    Rodzinie Władka dziękujemy z całego serca. Mały wojowniku, nie ma Cię z nami, ale pamięć o Tobie będzie trwała wiecznie. I żyła dalej w historii Twojej koleżanki z onkologii, która dzisiaj walczy za dwoje - dla siebie oraz dla Ciebie.

    Milana Dereberya

  • Wakacje w cieniu walki z rakiem... 15-latka z onkologii prosi o ratunek❗️

    Dzień dobry,

    to znowu ja, Mila. Jestem już po kolejnych badaniach i konsultacjach. Ostatnio bardzo się denerwowałam, bo lekarze zastanawiali się nad dodatkowymi zabiegami i biopsją. Na szczęście po konsultacjach z profesorami oraz lekarzami ze Stanów Zjednoczonych okazało się, że na ten moment nie ma takiej potrzeby.

    Najważniejsze jest to, że choroba pozostaje stabilna. Nie pojawiły się nowe zmiany, a wyniki są takie same jak kilka miesięcy temu. Dla mnie i mojej rodziny to ogromna ulga. Mogę kontynuować terapię szczepionkową, a w lipcu otrzymam już siódmą dawkę. Niestety nie będę mieć wakacji... Leczenie trwa. To jednak nic, bedą jeszcze inne lata... Najpierw jednak muszę wyzdrowieć.

    Milana Dereberya

    Niestety nadal zmagam się z bólem kręgosłupa. Po wielu cyklach radioterapii pojawiły się problemy, które utrudniają mi codzienne życie. Najgorzej jest podczas dłuższego siedzenia i podróży. Lekarze sprawdzają, czy w przyszłości będzie możliwa operacja, która pomogłaby mi pozbyć się bólu.

    Czasami jestem już bardzo zmęczona szpitalami, badaniami i leczeniem. Mam 14 lat i chciałabym myśleć o takich rzeczach jak moje dawne koleżanki z klasy, ale zamiast tego od lat walczę z rakiem... Czasem mi przykro, kiedy widzę w Internecie te wszystkie zdjęcia, gdy ja ciągle jestem w szpitalu, daleko od domu... Mimo wszystko staram się nie tracić nadziei i wierzyć, że kiedyś to wszystko zostanie za mną.

    Dziękuję każdej osobie, która jest ze mną w tej drodze. Za wsparcie, wiadomości, modlitwy i pomoc. Dzięki Tobie wiem, że nie walczę sama. ❤️

    Mila

  • Niestety nie mam dobrych wiadomości... Jest źle :( Dziękuję Ci, że jesteś ze mną w tej najtrudniejszej walce mojego życia...

    To znowu ja, Milenka. Chciałam Ci bardzo podziękować za to, że wspierasz moją zbiórkę i jesteś przy mnie w tym wszystkim. To dla mnie naprawdę bardzo ważne. 

    Chcę Cię też przeprosić, że ostatnio nie pisałam. Od kilku dni jest mi bardzo ciężko. Mam silne nudności i bóle głowy, na początku były też wymioty i biegunka. Byliśmy w szpitalu, zrobiono mi badania krwi, lekarze mnie zbadali i powiedzieli, że na razie trzeba obserwować, bo może to jakiś wirus.

    Minął już tydzień i nadal czuję się bardzo źle. Trochę się boję… czasami w głowie pojawiają się różne trudne myśli. Niestety przy nowotworze tak jest. Modlę się, żeby to nie był kolejny atak choroby i mocno staram się wierzyć, że to minie...

    Milana Dereberya

    Jeśli za kilka dni nie będzie poprawy, pojedziemy od razu do mojego onkologa. Na razie plan jest taki, że 16 kwietnia mam lecieć do USA po piątą dawkę szczepionki, która jest częścią mojego leczenia. Bardzo chciałabym, żeby się udało.

    Rak bardzo zmienił moje życie. Nie chodzę już do szkoły, nie spotykam się z koleżankami. Niektóre dziewczyny, które poznałam podczas leczenia… już z nami nie ma. Rak mi je zabrał. Czasami mam wrażenie, że mój świat bardzo się skurczył. Tak naprawdę mam tylko moją mamę… i ludzi takich jak Ty, którzy pomagają mi walczyć.

    Dlatego dziękuję Ci z całego serca, że jesteś. Twoje wsparcie daje mi nadzieję i siłę, żeby się nie poddać...

Opis zbiórki

Moja ukochana, wspaniała, jedyna córeczka ma czwartą wznowę choroby nowotworowej. W piątek po badaniach zawołał nas lekarz. I powiedział, że choroba wróciła... Świeci się ognisko w barku, w tkankach miękkich. Nasz świat runął.

Mila tak płakała. Boże, jak ona płakała... Potem spojrzała na mnie tymi swoimi wielkimi, załzawionymi oczami: "Mamo, co teraz? Co zrobimy? ". Pękło mi serce, ból jest nie do opisania. Przy niej się trzymam, chociaż boję się tak, że ręce mi się trzęsą ze strachu. Ja bez niej nie będę żyła — to wiem na pewno. Ale dopóki jeszcze jesteśmy tu, ja o nią zawalczę… Bez pomocy jednak nie mamy żadnych szans. Ja nie proszę, ja błagam o pomoc!

Milana Dereberya

Mila jako dziecka nigdy na nic nie chorowała... Była taką spokojną, grzeczną dziewczynką. Zawsze się dobrze uczyła — nigdy nie było mnie stać na korepetytorów, sama wychowuję córkę i 17-letniego syna, a ona sama, bez pomocy, dostała się do bardzo dobrej szkoły i dostawała najlepsze oceny. 

W marcu 2019 roku córka zaczęła skarżyć się, że bolą ją plecy. Bardzo długo lekarze nie mogli znaleźć przyczyny. Dopiero kiedy już prawie nie mogła wstać z łóżka, USG wykazało, że całe płuca są zalane płynem. W klatce piersiowej znaleziono ogromny guz. Nawet serce przemieściło się w prawo... Okazało się, że to nowotwór, neuroblastoma w IV stopniu zaawansowania! Tak zaczęła się walka o życie…

Lekarze powiedzieli, że gdybyśmy trafiły do szpitala 3 dni później, moja córeczka po prostu by umarła.

Milana Dereberya

Zabrałam Milę do szpitala dziecięcego w Barcelonie, gdzie od lat leczy się dzieci z najcięższymi przypadkami neuroblastomy. Sprzedałam wszystko, co miałam, nie mamy już mieszkania, nie mamy samochodu... Za nami ciężka walka. Wydawało się, że będzie dobrze. Że wygrywamy… Niestety nowotwór zaatakował po raz kolejny…

Z czwartym nawrotem nikt za bardzo nie może nic zaproponować.  W sytuacji Mili nie istnieje na całym świecie inne leczenie niż chemioterapia z immunoterapią. Najpierw chcieli zacząć od samej chemioterapii, ale po 5 lat leczenia organizm córki jest tak nafaszerowany toksynami, że lekarze podjęli decyzję, żeby od razu się wesprzeć immunoterapią i podawać je równolegle. 

Mila jest załamana informacją o wznowie… Tyle już przeszła i miała nadzieję, że najgorsze już za nią, a tu cała walka rozpoczyna się od początku… Wie, że z każdym nawrotem choroby ma mniejsze szanse na wyleczenie. Miała tyle koleżanek i kolegów na oddziale onkologii… Wiele tych dzieci już nie żyje. Byłam na ich pogrzebach… Widziałam ich rodziców, w oczach których, wraz ze śmiercią ich synka czy córeczki, raz na zawsze zgasło światło… Boję się jednego - tego, że to  spotka także nas.

Milana Dereberya

Córka często płacze. Próbuję z nią rozmawiać, ale męczy ją szpital, ból, ciągłe wymioty. A najbardziej wykańcza ją strach…

Mila: Moje koleżanki ze szkoły zapytały mnie kiedyś, jak to jest, mieć raka... Ja czuję się, jakby moje ciało było codziennie torturowane. Cierpienie to nieodłączna część choroby. Po czasie można się do niego przyzwyczaić.

Mam 14 lat i zachorowałam na raka po raz czwarty. Nie myślałam, że można tyle razy umierać… Potwór wrócił. Znowu wrócił! Zapytałam mamę, co my teraz zrobimy? Widzę, że stara się trzymać przede mną, ale ja słyszę, jak płaczę nocami… Nie mam już siły udawać, że się nie boję, że wszystko będzie dobrze.

Czasem pytają mnie, czego chcę najbardziej. Odpowiedź jest prosta: Chcę żyć. Ale bez leczenia nie mam na to żadnych szans. Leczenie kosztuje więcej, niż moja rodzina może sobie wyobrazić. Dlatego proszę Cię – pomóż mi raz jeszcze zawalczyć o życie. Jeśli to moja ostatnia szansa, to chcę ją wykorzystać do końca.

Milana Dereberya

➡️ Możesz też pomóc przez udział w licytacjach - klik! (otwiera nową kartę)

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj