Mirek Werner - zdjęcie główne

Na ratunek Mirkowi – bez operacji każdy dzień może być ostatnim❗️

Cel zbiórki: Operacja neurochirurgiczna, dalsze leczenie onkologiczne, rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Mirek Werner, 60 lat
Rzewnowo, zachodniopomorskie
Glejak IV stopnia
Rozpoczęcie: 12 października 2023
Zakończenie: 5 listopada 2024
46 071 zł(21,65%)
Wsparło 597 osób

Cel zbiórki: Operacja neurochirurgiczna, dalsze leczenie onkologiczne, rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Mirek Werner, 60 lat
Rzewnowo, zachodniopomorskie
Glejak IV stopnia
Rozpoczęcie: 12 października 2023
Zakończenie: 5 listopada 2024

Aktualizacje

  • To już drugi nowotwór w rodzinie❗️POMOCY❗️

    Kochani, niestety nie mamy dla Was dobrych informacji. Poza chorobą Mirka musimy walczyć również z moją! Okazało się, że mam czerniaka... Bardzo prosimy o wsparcie, ta sytuacja jest dramatyczna!

    Gdy stan mojego męża zaczął się stabilizować, los zadał nam kolejny, bardzo bolesny cios. Teraz ja również walczę z nowotworem. Jest nam bardzo ciężko, ale nie możemy się poddać!

    Mirek miesiąc temu trafił do szpitala ze względu na trudności w oddychaniu. Spędził tam dwa tygodnie i lekarze wypuścili go do domu. Jest z nami, ale niestety ma problem z siedzeniem, więc jest człowiekiem głównie leżącym.

    Mirosław Werner

    Mimo to cieszymy się, że dalej jest wśród nas i staramy się korzystać z każdej wspólnej chwili... Nie wiemy, ile czasu nam jeszcze zostało.

    Mąż nie przyjmuje już chemii. Jest teraz pod opieką hospicjum, lekarza i pielęgniarki. Na własną rękę staramy się też go rehabilitować. 

    Sami nie dalibyśmy rady. Bardzo dziękujemy za wsparcie, które okazaliście nam dotychczas i prosimy o dalszą pomoc! Nie zostawiajcie nas w tej trudnej sytuacji!

    Żona Mirka – Bogusia

  • Nowotwór nie odpuszcza❗️Potrzebne wsparcie❗️

    Mój mąż Mirek na szczęście jest nadal wśród nas... Nieustannie walczymy z tym trudnym przeciwnikiem o każdą sekundę, minutę, godzinę, o każdy wspólny dzień... Nie poddajemy się, choć jest potwornie trudno!

    W lipcu Mirek przyjął kolejną dawkę chemii. Udało się, wyniki były dobre, więc Pani onkolog wyraziła zgodę na kontynuację terapii. Już za kilka dni mąż przyjmie kolejną dawkę. 

    Mirosław Werner

    Mirek przez cały czas uczęszcza na intensywne zajęcia rehabilitacyjne. Ćwiczenia pomagają mu w utrzymaniu sprawności nóg. Niestety ręka znów przestała funkcjonować prawidłowo...

    Cieszymy się każdą chwilą, która jest nam dana. To dzięki wszystkim ludziom o wielkich sercach, nasz ukochany mąż, tata i dziadek może być dalej przy nas. Błagamy o dalsze wsparcie!

    Żona Mirosława

  • Trwa walka z NOWOTWOREM❗️Potrzebna pomoc❗️

    Do 30. kwietnia wyniki badań ciągle były złe, przez co lekarze nie chcieli podawać chemii... Obawiali się, że Mirek mógłby tego nie przeżyć...

    Sami nie wiedzieliśmy, co robić. Mąż bardzo mało chodził, potrafił jedynie samodzielnie przenieść się z łóżka na wózek. 

    Po majówce zrobiliśmy badania wątrobowe i w końcu otrzymaliśmy zgodę na podanie pierwszej dawki chemioterapii! Zaczął również przyjeżdżać do nas masażysta, który w jakiś sposób odblokował Mirkowi nerwy ręki, która była niesprawna. Mąż zaczął PORUSZAĆ dwoma palcami!

    Mirosław Werner

    Chemię przyjął rewelacyjnie, bez żadnych skutków ubocznych. Tydzień przed podaniem pierwszej dawki miał bardzo silny atak padaczki... Bałam się, że guz się powiększył i powstał obrzęk. Było naprawdę źle, mąż był świadomy ataku, a ja drżałam w obawie, że karetka nie zdąży dojechać... 

    Najbardziej makabryczny widok był taki, że mąż sprawną ręką próbował zatrzymać wykrzywiającą się twarz... A ja nie mogłam mu pomóc...

    Na szczęście w porę przyjechało pogotowie, podano Mirkowi sterydy i mąż doszedł do siebie.

    Lekarze sami są zdziwieni, że chemia działa, że nie ma skutków ubocznych i że Mirek zaczął ruszać palcami u ręki. Wszyscy wierzymy, że z każdym dniem jego funkcjonowanie będzie coraz lepsze. Cieszymy się, że jest z nami. Staramy się wykorzystywać każdą wspólną chwilę, która jest nam dana.

    Bardzo prosimy o dalszą pomoc. Każda wpłata ma ogromne znaczenie!

    Żona Mirka

Opis zbiórki

25 sierpnia tego roku dowiedzieliśmy się, że mój mąż Mirek ma w głowie 3 guzy mózgu! Wcześniej był leczony tylko na nogę… Kilka tygodni później przyszły wyniki biopsji. Najgorszy, złośliwy nowotwór mózgu – glejak wielopostaciowy IV stopnia! Szok… Wciąż trudno nam w to uwierzyć… Nie mamy jednak czasu do stracenia! Mirek potrzebuje pilnej operacji, by żyć! A ta nie jest refundowana…

Gdy człowiek zderza się z systemem, często pozostaje sam. Po otrzymaniu diagnozy również tak się poczuliśmy. Ze szpitala dostaliśmy wypis z informacją, że są guzy. Nic więcej, żadnych leków, zaleceń, co mamy robić dalej… Dzień później Mirek dostał padaczki. Karetka nie chciała przyjechać. Zabraliśmy męża sami do szpitala w Szczecinie. Tym uratowaliśmy mu życie… Ale po kolei. Proszę, poznaj naszą dramatyczną historię i pomóż nam walczyć o życie Mirka! Wierzę, że dobro wraca…

Mirosław Werner

W maju tego roku mąż zaczął mieć problemy z nogą – tracił czucie. Lekarze diagnozowali go pod kątem ortopedycznym. Mąż miał nawet rezonans, ale tylko kręgosłupa. Potem były wakacje, więc  też urlopy lekarzy, a problem nie mijał. Przy kolejnej wizycie lekarskiej przypomniało mi się, że raz mąż zapomniał słowa “farba”, gdy prosił mnie, bym ją kupiła. Nie wiem, dlaczego akurat wtedy mi się to przypomniało – szczęściem w nieszczęściu. Ale dzięki temu dostaliśmy skierowanie na oddział neurologiczny do miejscowego szpitala.

Od razu po badaniu tomografem i rezonansem – tym razem głowy – powiedzieli nam, że są tam guzy! Byliśmy w szoku, nie wiedzieliśmy, co dalej! Wypisali nas bez żadnych zaleceń, a dzień później Mirek dostał napadu padaczki! Pogotowie odmówiło przyjazdu. Zabraliśmy więc męża do największego miasta w pobliżu – do Szczecina. W ostatniej chwili. Na miejscu okazało się, że jest olbrzymi obrzęk! Gdybyśmy nie pojechali, mąż by umarł mi w domu…

Potem przyszedł wynik biopsji – najgorszy z możliwych… W szpitalu powiedzieli, że mamy czekać w kolejce na przyjęcie, bo nie ma zagrożenia życia. W przypadku glejaka IV stopnia złośliwości, bardzo agresywnego, liczy się każdy dzień!

Mirosław Werner

Cała rodzina zmobilizowała się do poszukiwań ratunku. Wiedzieliśmy, że jeśli nie weźmiemy znów spraw we własne ręce, nasz ukochany mąż i tata Mirek umrze, nie doczekawszy ratunku!

Na grupie w mediach społecznościowych dowiedzieliśmy się o klinice w Kluczborku i doktorze Witoldzie Libionce. Udało nam się szybko umówić na konsultację on-line. Doktor jest w stanie wyciąć 2 z 3 guzów (ostatni będzie poddany radioterapii), dać nam nadzieję na życie! Bez operacji nie zostało mężowi wiele czasu... Guzy rosną, jego stan będzie się tylko pogarszał... Już teraz Mirek ledwo chodzi przez prawostronny niedowład, nie mówi...

Na początku przyszłego tygodnia mamy jechać do kliniki. Niestety, operacja nie zostanie zrefundowana przez NFZ. Nie jesteśmy w stanie sami zorganizować tak ogromnej kwoty, szczególnie, że nie mamy czasu… Dlatego bardzo prosimy Was o pomoc. Każda wpłata przybliza Mirka do operacji i dalszego leczenia, do wygrania cennego czasu na tym świecie, z nami – z rodziną…

Jeśli znasz Mirka, to wiesz, że zawsze, jeśli tylko umiał, służył pomocą i radą.

Zbliża się 1 listopada... Nie chcemy spędzić tego dnia przy świeżym grobie. Próbujemy wygrać z czasem, ale sami nie damy rady. Prosimy, pomóż...

Bogusia (żona)

Szymon i Sandra (syn z narzeczoną)

Dominika, mała Lila i Rafał(córka z rodziną)

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł
  • Justyna
    Justyna
    Udostępnij
    50 zł

    Przesyłam dużo sił.

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    10 zł

    Z Panem Bogiem :)

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    10 zł

    Z Panem Bogiem :)

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł