Miron Mikitiuk - zdjęcie główne

Uciekli przed wojną, uciekają przed niepełnosprawnością! Pomagamy Mironowi!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Miron Mikitiuk, 6 lat
Rumia, pomorskie
Miopatia nemalinowa
Rozpoczęcie: 27 kwietnia 2022
Zakończenie: 4 marca 2026
4207 zł
WesprzyjWsparło 39 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0199851
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0199851 Miron

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Miron Mikitiuk, 6 lat
Rumia, pomorskie
Miopatia nemalinowa
Rozpoczęcie: 27 kwietnia 2022
Zakończenie: 4 marca 2026

Aktualizacje

  • Walka o sprawność Mironka trwa... Nie możemy się poddać!

    Niezauważalnie minęły 2,5 lata, od kiedy Miron mieszka w Polsce... W tym czasie synek z małego dzieciaczka stał się 5 letnim chłopcem, który niesamowicie interesuje się dinozaurami i robotami.

    Zastosowaliśmy się do porad polskich specjalistów i całkowicie zmienieliśmy nasze podejście do rehabilitacji. Teraz nie jeździmy na turnusy, a odwiedzamy salę ćwiczeń co tydzień, ponieważ w przypadku Mirona aktywność fizyczna potrzebna jest cały czas.

    Miron Mikitiuk

    Regularnie odwiedzamy logopedę, pediatrę i chodzimy na basen. Ostatnio musieliśmy dodać zajęcia z psychologiem, ponieważ im starszy staje się Miron, tym więcej pytań pojawia się u niego oraz u jego kolegów i koleżanek w sprawie jego kondycji fizycznej.

    Miron Mikitiuk

    Z całych sił próbujemy sprawić, by życie naszego synka nie różniło się od życia innych dzieci oraz mocno skupiamy się na aktywności fizycznej, gdyż w jego przypadku to synonim słowa „życie"...

    Bardzo prosimy Was o pomoc! Rehablitacja to dla Mirona szansa na szczęśliwe dzieciństwo i dobrą przyszłość!

    Rodzice

  • Nowe informacje o Mironku!

    Po urodzeniu dziecka życie rodziców skupia się wokół niego. Chcesz go obronić przed bólem, łzami i rozczarowaniem. Dziecko jeszcze nie potrafi mówić, a rodzice już marzą, jak razem będą jeździć na rowerach, bawić się w piłkę, kąpać się w morzu, żartobliwie rywalizując, kto pierwszy dopłynie do brzegu.

    Ale ten mały wymarzony wszechświat niszczy się w ciągu kilku sekund, jak rodzice po raz pierwszy słyszą straszną diagnozę... Tak było z nami.

    Miron Mikitiuk

    Nasz świat się zawalił, gdy usłyszeliśmy, że nasz syn ma chorobę genetyczną — meopatię nemalinową (choroba mięśni i nerwów), że on nigdy nie będzie siedział, stał, chodził, biegł...
    Jednak postanowiliśmy walczyć: regularna rehabilitacja, zajęcia z logopedą i na basenie stały się naszą codziennością. Nie jestem w stanie wytłumaczyć, co czuliśmy, jak Miron po raz pierwszy sam podniósł głowę, przewrócił się, usiadł, zrobił swój pierwszy krok...

    Niedawno skończyliśmy kurs rehabilitacji w Warszawie, po którym Miron zaczął skakać! Być może, to są tylko małe skoczki, ale w naszym przypadku, to jest ogromny skok w rozwoju syna.

    Wiemy, że przed nami jeszcze dużo pracy, ale Miron ma dobre szansy na całkowitą rehabilitację i bycie samodzielnym. Czy będziesz z nami nadal i pomożesz nam wygrać okrutnie ciężką walkę?

    Mama

Opis zbiórki

Narodziny dziecka to prawdziwe szczęście, zwłaszcza gdy dziecko jest długo wyczekiwane. Tak właśnie było i z naszym synem Mironem. Ciężko opisać radość, jaka pojawiła się w naszych sercach, gdy usłyszeliśmy, że za 9 miesięcy na świecie pojawi się nasze wyczekane dziecko. Moment, w którym mogliśmy pierwszy raz spojrzeć w jego piękne oczka, przytulić i pocałować w czoło jest cały czas tym najpiękniejszym. Niestety, nasza radość trwała tylko 2 miesiące…

Pediatra zwrócił uwagę, że dziecko nie trzyma głowy. Tak rozpoczęły się nasze poszukiwania diagnozy... Od lekarza do lekarza, z jednego badania na drugie. Po 4 miesiącach usłyszeliśmy, że Miron zmaga się z miopatią. To rzadka choroba mięśni i nerwów, które je znacznie osłabia lub prowadzi do zanikania... 

Miron Mikitiuk

Trudno opisać słowami, co wtedy czuliśmy. Łzy płynęły po policzkach… Tak bardzo się baliśmy, ale nie mieliśmy wyboru. Musieliśmy szybko wziąć się w garść i zrobić wszystko, aby nasz synek samodzielnie trzymał główkę, siedział, chodził, nie miał problemów z jedzeniem posiłków i połykaniem.

Niedługo po postawieniu diagnozy rozpoczęliśmy rehabilitację. Znaleźliśmy specjalistę, uczęszczaliśmy na zajęcia z logopedą, regularnie ćwiczyliśmy na basenie. Wszystkie te czynności spowodowały, że Miron, mimo choroby, zaczął samodzielnie trzymać główkę, siedzieć, a gdy miał 1,5 roku zrobił swoje pierwsze samodzielne kroki!

Kiedy lekarze zapoznają się z naszą diagnozą, a później widzą synka, nie wierzą i mówią, że to cud. Ale my wiemy, że to nie cud, tylko ciężka codzienna praca, regularne zajęcia i odpowiednio dopasowana rehabilitacja. Najważniejsze to nie przerywać rehabilitacji, jednak po wybuchu wojny w naszej ojczyźnie, musieliśmy uciekać do Polski.  

Miron Mikitiuk

Specjaliści, którzy opiekowali się synkiem w Ukrainie, uważają, że nie będzie łatwo, ale jeśli nie porzucimy zajęć, Miron będzie w stanie sam naprawdę dobrze radzić sobie wśród rówieśników. 

Na razie udaje nam się kontynuować zajęcia na basenie oraz znaleźliśmy centrum rehabilitacji, które zgodziło się nas przyjąć teraz, a nie za kilka miesięcy, co w naszej sytuacji jest bardzo ważne! Niestety, za wszystko musimy płacić sami.

Jest nam bardzo ciężko. Nie mamy w Polsce krewnych, znajomych, przyjaciół. Uciekaliśmy w nieznane, walcząc o przyszłość naszego dziecka. Będziemy bardzo wdzięczni za pomoc, wsparcie i wiarę w naszego syna. Prosimy, pomóż!

Rodzice Mirona

Wybierz zakładkę
Sortuj według