Mirosława Pławecka - zdjęcie główne

Choroba zabiera nam szanse na wymarzoną przyszłość... Pomocy!

Cel zbiórki: Trzymiesięczny turnus rehabilitacyjny

Zgłaszający zbiórkę:
Mirosława Pławecka, 77 lat
Świdnica, dolnośląskie
Stan po usunięciu lewego płata tarczycy oraz odbarczaniu rdzenia kręgowego, bolesne przykurcze lewego biodra oraz całej nogi
Rozpoczęcie: 3 listopada 2020
Zakończenie: 17 lutego 2025
7961 zł(12,62%)
Wsparły 203 osoby
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Trzymiesięczny turnus rehabilitacyjny

Zgłaszający zbiórkę:
Mirosława Pławecka, 77 lat
Świdnica, dolnośląskie
Stan po usunięciu lewego płata tarczycy oraz odbarczaniu rdzenia kręgowego, bolesne przykurcze lewego biodra oraz całej nogi
Rozpoczęcie: 3 listopada 2020
Zakończenie: 17 lutego 2025

Z głębokim smutkiem i żalem przyjęliśmy informację o śmierci Mirosławy. Wierzymy, że jest już w świecie, w którym nie ma bólu i cierpienia...
Rodzinie i bliskim składamy najszczersze kondolencje.

Aktualizacje

  • ❗️Potwornie się boję, że przegram walkę o moją żonę... Pomóż mi

    Każdy dzień pobytu w ośrodku rehabilitacyjnym to ogromne postępy. Mirka jest bardzo zdeterminowana i daje z siebie wszystko podczas ćwiczeń. Efekty są widoczne gołym okiem - pierwsze próby pokonywania schodów, pewniejsze kroki, większa siła. 

    Niestety, każdy nowy dzień oznacza dla mnie rosnący strach. Świadomość tego, że możemy stracić możliwość dalszej rehabilitacji jest dla mnie potwornie trudna. Sam nie dam rady prowadzić terapii Mirki, bo  przez wiek borykam się z coraz większymi ograniczeniami stawianymi przez własne ciało. Nie jestem wykwalifikowanym rehabilitantem, obawiam się, że próby samodzielnej terapii, mogłyby zaszkodzić, a nie pomóc. 

    Mirosława Pławecka

    Boję się, że stracę możliwość walki o najważniejszą kobietę w moim życiu... Nie tracę nadziei, ale bez pomocy nie będziemy mieli nawet cienia szansy na to, by postawić krok w stronę zdrowia. 

    Wierzę, że usłyszysz moje wołanie i wesprzesz naszą walkę. Niewielki gest to dla nas nadzieja na lepsze jutro!

    Ignacy, mąż Mirosławy

Opis zbiórki

Chciałbym dać jej to, co obiecałem dawno temu. Wspólną piękną jesień życia. Spełnianie kolejnych marzeń i rzeczywistość - ta zwyczajna, bo dla nas nigdy nie była nudna. Rodzinne szczęście zostało brutalnie przerwane przez chorobę.

Wciąż pamiętam nasze pierwsze spotkania. Takich momentów się nie zapomina. Kiedy na kogoś patrzysz i wiesz, że chciałbyś z nim spędzić życie. Takie rzeczy w dzisiejszych czasach to rzadkość, więc czułem się podwójnie wyróżniony. 

Na zawsze pamiętam też inny dzień, niestety znacznie mniej szczęśliwy. Pewnego sierpniowego dnia, moja żona upadła na podłogę, zupełnie bezsilna, bezradna, nie mogła się samodzielnie podnieść. Ten widok był porażający - Mirka, z którą jeszcze niedawno planowałem przyszłość, nagle nie mogła się nawet poruszyć. Widziałem cierpienie w jej oczach. To jednak nie było najgorsze… Najtrudniejsza była świadomość, że nie wiedzieliśmy, co jest przyczyną tego stanu. 

Kolejne badania, gabinety lekarskie, konsultacje. Długa droga prowadząca do odpowiedzi na najważniejsze pytanie - co się dzieje?! Niestety, diagnoza - lekarze pomogli nam zaplanować kolejne kroki. Po wykonanych zabiegach miałem nadzieję na poprawę codzienności, na to, że ból zniknie z codzienności mojej żony. Sytuacja jeszcze bardziej się skomplikowała, po ostatnim zabiegu żona dostała przykurczu lewego biodra oraz mięśni całej nogi, co całkowicie odebrało jej możliwość samodzielnego poruszania. Ból, który już teraz był duży, jeszcze bardziej się nasilił.

Rehabilitacja, która rozpoczęła się właściwie od początku 2020 roku, miała być naszym ratunkiem. Niestety, ta prócz ogromnego zaangażowania chorego, wymaga też środków - za możliwość batalii o zdrowie i sprawność, musimy zapłacić ogromną cenę. Koszty są zbyt duże, a moje możliwości zbyt małe… Muszę prosić cię o pomoc, bo to w tobie pokładam nadzieję na lepsze jutro. 

Wiesz, czego boję się najbardziej? Tego, że nie wystarczy mi sił na to, by wspierać ją w walce z chorobą. Jestem z nią od pierwszego momentu, od tego fatalnego upadku. Czytam, pytam, szukam odpowiedzi i rozwiązań, ale to niezwykle trudne, bo zdaję sobie sprawę, że mój wiek i stan zdrowia są moimi przeciwnikami z tym starciu. Tak bardzo chcę być pomocą, wsparciem, oparciem w krytycznych momentach. Zdaję sobie sprawę, że stawiam przed sobą ogromne wyzwanie, ale właśnie to ślubowałem jej wiele lat temu… 

Kiedy Mirka zachorowała, straciliśmy w jakimś stopniu poczucie bezpieczeństwa. Grunt usunął nam się spod stóp… I chociaż trudno prosić i pomoc to wiem, że od tego zależy moja i nasza przyszłość. Dlatego walczę i będę walczyć do końca. Dopóki moja żona ma siłę, ja również znajdę ją w sobie, by zapewnić jej to, czego potrzebuje najbardziej. Bo niestety miłość to czasem za mało… Pomóż mi ją ratować przed wizją niepełnosprawności, proszę! 

Wpłaty

Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    100 zł

    Warto Wierzyć i Warto Pomagać

  • Łukasz
    Łukasz
    Udostępnij
    50 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    12,82 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    10 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł