14 stopni dzieli Monikę od wyjścia z domu. Bez pomocy zostanie w nim na zawsze!
Cel zbiórki: Turnusy rehabilitacyjne i wózek inwalidzki
Wpłać, wysyłając SMS
Cel zbiórki: Turnusy rehabilitacyjne i wózek inwalidzki
Aktualizacje
Pomoc potrzebna na wczoraj! Pomóż Monice!
Kochani Darczyńcy,
bardzo dziękujemy, że nam pomagacie! Bez Waszego wsparcia Monika nie mogłaby kontynuować regularnej rehabilitacji, która w jej życiu jest tak ważna!
Monika wymaga ciągłego usprawniania, aby mogła być jak najbardziej samodzielna i pokonywać trudności dnia codziennego. Każda przerwa w rehabilitacji prowadzi do bolesnych przykurczy i wzmożonego napięcia mięśniowego. Niestety, z wiekiem córka jeszcze bardziej podupada na zdrowiu. Ma problemy trawienne, z którymi jakoś musimy sobie radzić.

My, rodzice jesteśmy coraz starsi, a wieloletnia opieka nad córką doprowadziła do uszczerbku na naszym zdrowiu... Monika musi być jak najsprawniejsza, by mogła choć trochę zadbać o siebie, gdy nas już zabraknie! Bez Waszego wsparcia nie kupilibyśmy wózka elektrycznego, windy przydomowej ani nie pojechałybyśmy na turnusy rehabilitacyjne! To dla nas bardzo ważne!
Jesteśmy zdeterminowani i walczymy o naszą córkę! Od lat żyjemy w stresie, czy uda nam się zabezpieczyć środki na jej potrzeby. Nasze życie to codzienna walka, dlatego prosimy Was o pomoc.
Bez systematycznej rehabilitacji stracimy to, co budowaliśmy przez lata! Nie możemy na to pozwolić. Prosimy, pomóżcie nam, by ten najgorszy scenariusz się nie spełnił!
Rodzice Moniki
Monika bardzo potrzebuje Waszego wsparcia!
Monika wymaga ciągłego usprawniania, a obecna sytuacja epidemiczna sprawiła, że rehabilitacja stanęła w miejscu. Efekt jest taki, że u córki bez regularnych ćwiczeń zaczęły pogłębiać się przykurcze i wzmożone napięcie mięśniowe. Potrzebne są więc środki na specjalistyczne turnusy rehabilitacyjne. Bez nich trudno mówić o poprawie zdrowia.

Zmniejszająca się też mobilność Moniki wymaga zakupu wózka inwalidzkiego, który także nam - rodzicom - ułatwi codzienne funkcjonowanie. Z trudnościami dnia codziennego musimy ciągle walczyć i ciągle też musimy prosić Was o pomoc. Bez niej każdy kolejny dzień stanowi coraz większe wyzwanie. Jesteśmy bardzo zdeterminowani i wiemy, że przy Waszym wsparciu uda się choć trochę ułatwić codzienne funkcjonowanie naszej córki. Liczy się każdy gest dobrej woli, bo z tych gestów będziemy w stanie stworzyć Monice lepsze warunki do życia.
Bardzo potrzebujemy Waszego wsparcia w naszej walce o to, by choroba nie przekreśliła nadziei na dobre życie.
Mama Moniki, Hanna
Opis zbiórki
Nie wyobrażam sobie życia bez Moniki. Nie rozpatruję, co by było, gdyby była zdrowa. Dzięki niej moje życie zmieniło się na lepsze. Zrobiłam wszystko, aby pomóc mojej córce, a przy okazji udało się pomóc dziesiątkom innych dzieci. Teraz stanęłam pod ścianą i sama muszę poprosić o pomoc.
Dla mnie Monika jest całym światem, a dla świata mogłaby nie istnieć. Jest upośledzona w stopniu głębokim, nikt się o nią nie upomni. Tak wygląda nasza brutalna rzeczywistość. A miała wyglądać zupełnie inaczej. Wszystko było w porządku - do chwili porodu. Akcja porodowa za długo trwała, lekarze niczego nie zrobili, aby ją przyspieszyć. Monika urodziła się fioletowa, jak śliwka. Nie płakała, nie dawała znaku życia. W myślach już się z nią żegnałam… To nie przeszkodziło lekarzom dać jej 10 pkt w skali Apgar. Nie wiedziałam wtedy jeszcze, że konsekwencje zbyt długiego porodu będą towarzyszyć Monice do końca życia. Pierwszy atak padaczki zawładnął nią, gdy miała zaledwie 3 miesiące. Lekarze stwierdzili dziecięce porażenie mózgowe i padaczkę. Usłyszałam wyrok na całe życie. Od tego dnia czuwałam nad Moniką bez przerwy, bez chwili na odpoczynek, bo napady nie ustawały nawet w nocy.

Najgorszy czas przyszedł, kiedy Monika uczyła się chodzić. Przez porażenie mózgowe często upadała, kaleczyła się, traciła świadomość. Padaczka nasiliła się tak bardzo, że nie było godziny bez ataku. Moje serce rozpadało się na milion kawałków, gdy widziałam jej determinację do nauki chodzenia i ciało, które nie chciało jej słuchać. Czekanie na wizyty u lekarzy, badania i kolejny cios. Zespół Lennoxa-Gastauta. Na tę ciężką i lekooporną padaczkę choruje jedno na milion dzieci i padło właśnie na Monikę. Lekarze próbowali wyciszać jej ataki, ale dobieranie leków było na zasadzie prób i błędów, i nie przynosiło żadnej poprawy. Ataki wywoływały w niej takie napięcie, że Monika potrafiła po nich całą noc chodzić po mieszkaniu, aż padała z wyczerpania. A ja przy niej czuwałam. Patrzyłam, jak moja córeczka zapada się w sobie, a lekarze nie potrafili jej pomóc. Upośledzenie umysłowe Moniki pogłębiało się. Mimo codziennej terapii i zajęć pojawił się niedowład prawostronny. To był moment, kiedy straciłam już nadzieję, że moja córka zacznie chociaż mówić. Nie doczekałam się z jej ust słowa „mamo” i nigdy już go nie usłyszę… Tak naprawdę tylko ja z mężem ją rozumiemy. Nie zwracam już uwagi na to, że nie mówi. Znam jej potrzeby i wiem, kiedy jest jej źle lub niewygodnie.

Mimo że mam jeszcze dwóch synów, to życie naszej rodziny było zorganizowane pod potrzeby Moniki. Moje dzieci są dla mniej największym szczęściem i wsparciem. Jestem dla Moniki, bo beze mnie nie da sobie rady. Córka jest całkowicie zależna od drugiej osoby. Mimo, że jest blisko 40-letnią kobietą, to w środku pozostała maleńkim dzieckiem. Największy problem, z jakim teraz się zmagam, to pokonanie 14 schodów, aby wyjść z Moniką z domu, aby mogła jechać na zajęcia do domu samopomocy. Jest przykuta do wózka, a zniesienie jej wymaga dwóch osób. Z pomocą Darczyńców i dofinansowania udało się zebrać na windę, która znacząco ułatwi nam życie i będziemy mogli swobodnie wyjeżdżać z Moniką na spacer. Ta pomoc umożliwiła nam zmianę celu. Monika potrzebuje teraz nowego wózka inwalidzkiego, gdyż ten dotychczasowy zaczyna się sypać. Proszę też o pomoc w zebraniu środków na wyjazd na turnus rehabilitacyjny. To bardzo pomoże Monice w utrzymaniu sprawności.
Lata moich starań doprowadziły do stworzenia w naszej okolicy Ośrodka Rehabilitacyjno-Wychowawczo-Edukacyjnego, gdzie Monika jeździła przez 12 lat. Nie tylko ona. Ośrodek pomógł wielu innym dzieciom z zaburzeniami umysłowymi. Jestem z tego bardzo dumna. Zdaję sobie sprawę, że ten sukces zawdzięczam Monice. Chciałabym żeby teraz tak ktoś mi pomógł.
Hanna, mama Moniki
- florencja50 zł
- Kris M50 zł
- Wpłata anonimowa125 zł
- Wpłata anonimowa100 zł

