Pilne!
Monika Filipczak - zdjęcie główne

Nowotwór piersi wrócił i ponownie mnie zaatakował❗️Proszę, pomóż mi pokonać go raz na zawsze❗️

Cel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku na 12 miesięcy, leczenie i rehabilitacja, badania

Organizator zbiórki:
Monika Filipczak, 45 lat
Płock, mazowieckie
Nowotwór piersi lewej, wznowa – nowotwór her2+++ nieluminalny z przerzutem do dołu pachowego - węzłów chłonnych, stan po masektomii
Rozpoczęcie: 22 czerwca 2026
Zakończenie: 17 września 2026
17 343 zł(8,15%)
Brakuje 195 423 zł
WesprzyjWsparło 201 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0989509
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0989509 Monika

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Monice poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku na 12 miesięcy, leczenie i rehabilitacja, badania

Organizator zbiórki:
Monika Filipczak, 45 lat
Płock, mazowieckie
Nowotwór piersi lewej, wznowa – nowotwór her2+++ nieluminalny z przerzutem do dołu pachowego - węzłów chłonnych, stan po masektomii
Rozpoczęcie: 22 czerwca 2026
Zakończenie: 17 września 2026

Opis zbiórki

Życie jest ulotne – zaskakuje cię, kiedy się tego nie spodziewasz i właśnie to nauczyło mnie, że nic nie jest dane nam raz na zawsze.

Nazywam się Monika, mam 45 lat. Jestem mamą 10-letniej Hani, która całym sercem kocha świat i ma w sobie niezwykłą wrażliwość i 19-letniego Filipa, który właśnie przygotowuje się do spełnienia swojego największego marzenia – zostania pilotem.

Przez lata to ja byłam tą, która dawała im poczucie bezpieczeństwa. Dziś wszystko jest inne. Codziennie wstaje i zastanawiam się, jak będzie wyglądać nasza przyszłość. Kocham moje dzieci nad życie i dziś, gdy nie wiem, jak wiele mi z tego życia jeszcze zostało, niczego bardziej nie pragnę, jak walczyć z całych sił, by go nie stracić. 

Cztery lata temu, podczas rutynowej mammografii przesiewowej, wykryto u mnie zmianę w piersi. Okazało się to nowotwór piersi - DCIS. Po otrzymaniu diagnozy przeszłam mastektomię wraz z wycięciem węzła wartowniczego.

Monika Filipczak

Z uwagi na brak komórek nowotworowych lekarze nie wdrożyli dodatkowego leczenia – nie było ono konieczne. Sytuacja wyglądała na opanowaną, rokowania były dobre, a ja wróciłam do swojego dawnego życia.

Przez kolejne 3 lata co pół roku wykonywałam wszystkie kontrolne badania. Na początku marca tego roku wyczułam guzka między piersią a pachą. Badania potwierdziły, że jest to nowotwór her2+++ nieluminalny, guz 30 mm z przerzutami do węzłów chłonnych. Mój koszmar wrócił...

Rozpoczęłam już chemioterapię. Przede mną trudna droga: kolejne cykle chemii, a potem operacja – radykalna, obustronna mastektomia, z wycięciem dwóch rzędów węzłów chłonnych po lewej stronie. Następnie radioterapia i podwójna blokada leczenia, która w wielu krajach Unii Europejskiej jest standardowym etapem leczenia pooperacyjnego. Niestety, w Polsce wciąż nie jest refundowana, dlatego muszę za nią zapłacić sama.

Monika Filipczak

Od 17. roku życia zajmuję się aranżacją dekoracji okiennych. Ta praca to całe moje życie, moja pasja i sposób, w jaki wyrażam siebie. Współpracuję z projektantami wnętrz, tworząc przestrzenie, które mają w sobie coś wyjątkowego, dopracowane detale, światło, harmonię. Kocham to, co robię. Już teraz, z powodu choroby, musiałam zrezygnować z pracy, a ta strata jest dla mnie jednym z najtrudniejszych doświadczeń w całej tej chorobie.

Dziś wiem, że po operacji ta część mojego życia może już nie wrócić. Przez co najmniej rok nie będę mogła podnosić rąk, nawet w podstawowych czynnościach, a sama myśl o tym jest dla mnie trudna do wyobrażenia. Nie mam też żadnej pewności, czy kiedykolwiek wrócę do pracy, która dawała mi nie tylko środki do życia, ale i poczucie sensu. To jest dla mnie szczególnie bolesne, bo nie potrafię sobie wyobrazić siebie w innej roli – nie wiem, jak miałabym zacząć od nowa, zostawić coś, co kocham i co budowałam przez całe dorosłe życie. 

Dodatkowo przytłacza mnie świadomość, że czas działa przeciwko mnie – a ja mam dzieci, które jeszcze tak bardzo mnie potrzebują. Hania, która codziennie przytula się i pyta, czy wszystko będzie dobrze. Filip, który dorasta szybciej, niż powinien, bo musi być silny. Nie tak powinno wyglądać ich życie.

Monika Filipczak

Dlatego teraz muszę zrobić wszystko, by ponownie pokonać chorobę i wrócić do sił. Nie mogę dopuścić do rozsiewu choroby i kolejnej wznowy, a bez leczenia pooperacyjnego, jest to niemal pewne. Dziś wszystko, co przede mną, jest walką – o zdrowie, o przyszłość, o każdy kolejny dzień. 

Nie jest mi łatwo prosić o pomoc. Wręcz przeciwnie – to jedno z najtrudniejszych doświadczeń w moim życiu. Zawsze starałam się radzić sobie sama, być tą, która daje wsparcie, a nie prosi o nie innych. Dziś jednak nie mam innego wyboru.

Choroba odebrała mi stabilność, pracę i poczucie bezpieczeństwa, a czas stał się moim największym przeciwnikiem. Muszę zrobić wszystko, by jak najszybciej zdobyć środki na leczenie i móc kontynuować terapię bez przerw. Każdy dzień ma znaczenie. Każda szansa może zdecydować o moim życiu. Dlatego proszę – o wsparcie, o pomoc, o możliwość walki, którą chcę i muszę podjąć do końca. 

Monika

Wybierz zakładkę
Sortuj według