
Nowotwór piersi wrócił i ponownie mnie zaatakował❗️Proszę, pomóż mi pokonać go raz na zawsze❗️
Cel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku na 12 miesięcy, leczenie i rehabilitacja, badania
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku na 12 miesięcy, leczenie i rehabilitacja, badania
Opis zbiórki
Życie jest ulotne – zaskakuje cię, kiedy się tego nie spodziewasz i właśnie to nauczyło mnie, że nic nie jest dane nam raz na zawsze.
Nazywam się Monika, mam 45 lat. Jestem mamą 10-letniej Hani, która całym sercem kocha świat i ma w sobie niezwykłą wrażliwość i 19-letniego Filipa, który właśnie przygotowuje się do spełnienia swojego największego marzenia – zostania pilotem.
Przez lata to ja byłam tą, która dawała im poczucie bezpieczeństwa. Dziś wszystko jest inne. Codziennie wstaje i zastanawiam się, jak będzie wyglądać nasza przyszłość. Kocham moje dzieci nad życie i dziś, gdy nie wiem, jak wiele mi z tego życia jeszcze zostało, niczego bardziej nie pragnę, jak walczyć z całych sił, by go nie stracić.
Cztery lata temu, podczas rutynowej mammografii przesiewowej, wykryto u mnie zmianę w piersi. Okazało się to nowotwór piersi - DCIS. Po otrzymaniu diagnozy przeszłam mastektomię wraz z wycięciem węzła wartowniczego.

Z uwagi na brak komórek nowotworowych lekarze nie wdrożyli dodatkowego leczenia – nie było ono konieczne. Sytuacja wyglądała na opanowaną, rokowania były dobre, a ja wróciłam do swojego dawnego życia.
Przez kolejne 3 lata co pół roku wykonywałam wszystkie kontrolne badania. Na początku marca tego roku wyczułam guzka między piersią a pachą. Badania potwierdziły, że jest to nowotwór her2+++ nieluminalny, guz 30 mm z przerzutami do węzłów chłonnych. Mój koszmar wrócił...
Rozpoczęłam już chemioterapię. Przede mną trudna droga: kolejne cykle chemii, a potem operacja – radykalna, obustronna mastektomia, z wycięciem dwóch rzędów węzłów chłonnych po lewej stronie. Następnie radioterapia i podwójna blokada leczenia, która w wielu krajach Unii Europejskiej jest standardowym etapem leczenia pooperacyjnego. Niestety, w Polsce wciąż nie jest refundowana, dlatego muszę za nią zapłacić sama.

Od 17. roku życia zajmuję się aranżacją dekoracji okiennych. Ta praca to całe moje życie, moja pasja i sposób, w jaki wyrażam siebie. Współpracuję z projektantami wnętrz, tworząc przestrzenie, które mają w sobie coś wyjątkowego, dopracowane detale, światło, harmonię. Kocham to, co robię. Już teraz, z powodu choroby, musiałam zrezygnować z pracy, a ta strata jest dla mnie jednym z najtrudniejszych doświadczeń w całej tej chorobie.
Dziś wiem, że po operacji ta część mojego życia może już nie wrócić. Przez co najmniej rok nie będę mogła podnosić rąk, nawet w podstawowych czynnościach, a sama myśl o tym jest dla mnie trudna do wyobrażenia. Nie mam też żadnej pewności, czy kiedykolwiek wrócę do pracy, która dawała mi nie tylko środki do życia, ale i poczucie sensu. To jest dla mnie szczególnie bolesne, bo nie potrafię sobie wyobrazić siebie w innej roli – nie wiem, jak miałabym zacząć od nowa, zostawić coś, co kocham i co budowałam przez całe dorosłe życie.
Dodatkowo przytłacza mnie świadomość, że czas działa przeciwko mnie – a ja mam dzieci, które jeszcze tak bardzo mnie potrzebują. Hania, która codziennie przytula się i pyta, czy wszystko będzie dobrze. Filip, który dorasta szybciej, niż powinien, bo musi być silny. Nie tak powinno wyglądać ich życie.

Dlatego teraz muszę zrobić wszystko, by ponownie pokonać chorobę i wrócić do sił. Nie mogę dopuścić do rozsiewu choroby i kolejnej wznowy, a bez leczenia pooperacyjnego, jest to niemal pewne. Dziś wszystko, co przede mną, jest walką – o zdrowie, o przyszłość, o każdy kolejny dzień.
Nie jest mi łatwo prosić o pomoc. Wręcz przeciwnie – to jedno z najtrudniejszych doświadczeń w moim życiu. Zawsze starałam się radzić sobie sama, być tą, która daje wsparcie, a nie prosi o nie innych. Dziś jednak nie mam innego wyboru.
Choroba odebrała mi stabilność, pracę i poczucie bezpieczeństwa, a czas stał się moim największym przeciwnikiem. Muszę zrobić wszystko, by jak najszybciej zdobyć środki na leczenie i móc kontynuować terapię bez przerw. Każdy dzień ma znaczenie. Każda szansa może zdecydować o moim życiu. Dlatego proszę – o wsparcie, o pomoc, o możliwość walki, którą chcę i muszę podjąć do końca.
Monika
- Yue1 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Marta50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Jakub Gruszka1 zł
Życzę mnóstwo zdrowia!.
- Wpłata anonimowa20 zł