Monika Malicka - zdjęcie główne

Tylko ten lek daje mi nadzieję na życie! Proszę o pomoc...

Cel zbiórki: Leczenie nierefundowanym lekiem, dojazdy do szpitala

Organizator zbiórki:
Monika Malicka, 37 lat
Bytom Odrzański, lubuskie
Nowotwór jajnika
Rozpoczęcie: 8 lipca 2021
Zakończenie: 7 września 2022
17 764 zł(21,75%)
Wsparło 451 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Leczenie nierefundowanym lekiem, dojazdy do szpitala

Organizator zbiórki:
Monika Malicka, 37 lat
Bytom Odrzański, lubuskie
Nowotwór jajnika
Rozpoczęcie: 8 lipca 2021
Zakończenie: 7 września 2022

Opis zbiórki

Od roku, tylko dzięki pomocy wspaniałych Darczyńcow, jestem leczona nierefundowanym lekiem. To dlatego wciąż żyję. Niestety, skończyły się środki, a leczenie musi być kontynuowane! Bez niego nie mam szans… Dostałam kosztorys ze szpitala i bardzo proszę o wsparcie, o podarowanie mi kolejnego roku życia. Lek będę przyjmować tak długo, ja długo będzie powstrzymywał raka. A chciałabym być tu jeszcze trochę, mam dla kogo walczyć…

NFZ odmawia refundacji, bo zmagam się ze wznową nowotworu. Gdybym dostała lek, jak tylko zachorowałam, nie musiałabym płacić, może dziś byłabym w lepszym stanie. Tylko wtedy nikt mi o tym nie powiedział… 

Monika Malicka

Mam nowotwór jajnika, który dał przerzuty - standardowa chemia nie zadziałała. Na szczęście zadziałał nierefundowany lek, ale nie mogę przerwać terapii! Zachorowałam w 2014 roku - wtedy pierwszy raz poczułam, co to strach o własne życie. To wtedy usłyszałam diagnozę, a w głowie pojawiały się coraz gorsze myśli. Nowotwór jajnika… W mojej rodzinie były nowotwory, więc co rok przechodziłam badania genetyczne. Na jednym z nich wykryto torbiel. Chodziłam na rutynowe USG, aż w końcu, po kilku miesiącach zapadła decyzja o jej usunięciu.

Dopiero w szpitalu lekarz powiedział, że to może być rak, a nie torbiel. Musiałam podpisać zgodę - jeśli w trakcie operacji okaże się, że to nowotwór, zgadzam się na wycięcie organów rozrodczych. Podpisałam, ale do końca miałam nadzieję, że uda się uratować choć jeden jajnik. Miałam syna, jednak chciałam jeszcze raz zajść w ciążę...

Dwa dni po operacji dowiedziałam się, że to nowotwór złośliwy, był w aż 3 miejscach. Usunęli mi wszystko… Zaczęła się chemia, wypadły mi moje długie włosy. Bolało ciało, bolała dusza, ale nie mogłam się poddać, musiałam walczyć!

Monika Malicka

Gdybym została w szpitalu, w którym rozpoczęłam leczenie, już bym nie żyła. Dawali mi tylko dwa rodzaje chemii, nie proponowali nic innego. Człowiek, nie dość, że zachorował na śmiertelną chorobę, to musi sam walczyć o swoje życie, sam się dowiadywać, stać się po części swoim lekarzem. Dziś wiem o wiele więcej, ale mój stan jest coraz gorszy…

Po 30 miesiącach względnej normalności i regularnych badań przyszła wznowa. Byłaby wykryta jeszcze później, gdyby nie moja determinacja. Na badaniu tomografem okazało się, że w moim brzuchu jest mnóstwo rozsianych guzów. Walka zaczęła się na nowo… Podjęłam dalsze leczenie, cały czas mając w sobie to koszmarne uczucie strachu i myśli kiedy to w końcu się skończy. Mimo chemioterapii pojawiły się kolejne przerzuty z otrzewnej do płuc i nie tylko... 

Monika Malicka

W końcu lekarze zaproponowali mi jeszcze jeden, nierefundowany w moim przypadku lek onkologiczny. Nie stać mnie jednak na niego... Bardzo proszę, pomóż mi. Nie mam wiele czasu. Jeśli nie rozpocznę leczenia, moje szanse są zerowe. Mój syn jest nastolatkiem, mam rodzinę, mam dla kogo żyć. Bardzo proszę o pomoc, bo tylko ten lek daje mi nadzieję na jak najdłuższe powstrzymywanie potwora, którym jest rak.

Monika

Wybierz zakładkę
Sortuj według