Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Mam dziecko do wychowania i raka do pokonania! Pomóż mi❗️

Monika Szurlej

Mam dziecko do wychowania i raka do pokonania! Pomóż mi❗️

24 548,50 zł
Wsparło 577 osób

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0129486
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0129486 Monika
Cel zbiórki:

Leczenie wspomagające w trakcie leczenia raka piersi, dojazdy, konsultacje

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Monika Szurlej, 28 lat
Oborniki, wielkopolskie
Rak piersi
Rozpoczęcie: 10 Maja 2021
Zakończenie: 2 Marca 2022

Opis zbiórki

Cześć, mam na imię Monika – mam do wychowania dziecko i raka do pokonania. 

Na zdjęciu powyżej widzicie mnie i moją córeczkę, dla której tak bardzo chcę być zdrowa. Jestem w najgorszym położeniu, jakie może sobie wyobrazić człowiek. Walczę z rakiem w chwili, w której jestem komuś najbardziej potrzebna. 

28 lat – to powinien być dopiero początek! W tym wieku człowiek nie zastanawia się nad tym, że lada chwila może stanąć oko w oko z chorobą lub śmiercią. Proszę Was o pomoc, bo pęka mi serce, choć właściwie serce mam zdrowe.

Monika Szurlej

5 lat temu urodziłam wspaniałą dziewczynkę, którą widzicie ze mną. Byłam najszczęśliwsza, bo byłyśmy razem – miałam ją, a ona mnie. Byłam – bo teraz stało się coś, co wywróciło nasze życie do góry nogami. Jeszcze kilka miesięcy temu marzyłam o wielu rzeczach – teraz marzę o jednej – chcę przestać bać się o to, że pewnego dnia zabraknie mnie w życiu mojego dziecka, zanim zdążę je wychować.

Pół roku temu w nasze życie wdarł się rak! Guza w piersi znalazłam sama, później wszystko potoczyło się błyskawicznie. Diagnoza, chemia, chustka zamiast włosów, zmęczenie zmieszane z mdłościami, brak chęci do życia w chwili, kiedy żyć trzeba najbardziej...

Obowiązkiem matki jest żyć i być silną! Nie mam wyjścia, bo Lila mnie potrzebuje. Kiedy choroba nieustannie ciągnie mnie w dół, dzięki niej zapominam o problemach.

Rozdarta między szczęściem a cierpieniem – tak mogę nazwać to, co w tej chwili dzieje się w moim życiu. Kiedy patrzę na moją córeczkę, wiem, że wygram, że to wszystko to tylko krótki epizod. Wiem, że rano muszę wstać, muszę zrobić nam śniadanie, pojechać do przedszkola! To wspaniałe chwile, ale potem przychodzi czas na starcie, kolejna paląca żyły chemia na oddziale, na który nikt nie chciałby trafić.

Monika Szurlej

Każda chemia i każdy powrót do domu to ogromne zwycięstwo, które wynagradza mi moja córeczka. Bez niej byłoby to nie do zniesienia. Moim celem jest pokonanie raka, a to wymaga heroicznego wysiłku. Koszty leczenia są bardzo duże i przekraczają moje możliwości. Koszty suplementacji witaminowej, peruki, produktów wysokobiałkowych, okulisty (mój wzrok pogorszył się po chemii), wizyty u psychologa, dietetyka. Dodatkowo ostatnia chemia doprowadziła do bolesnych poparzeń skóry. 

Walczę, bo mam dla kogo żyć. Łysa głowa to symbol tej walki, którą toczę dla mojej córeczki. Mam dopiero 28 lat i całe życie przed sobą, dlatego proszę Was o pomoc w mojej walce. Dzięki Wam moja córeczka zawsze będzie miała matkę, a ja będę miała siłę przejść przez to onkologiczne piekło.

Monika – Mama Lili

24 548,50 zł
Wsparło 577 osób

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0129486
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0129486 Monika

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki