Skarbonka

PILNE 30 czerwca stracę wszystko muszę wybierać ratowanie syna czy dom

Skarbonka została założona z inicjatywy organizatora, który odpowiada za jej treść.

 

MAMY CZAS DO 30 CZERWCA 2026 roku INACZEJ ZOSTANIEMY BEZ DACHU NAD GŁOWĄ GDY DO TEGO CZASU NIE UZBIERAMY CAŁEJ KWOTY

Błagam o ratunek! Jeśli wybiorę dom – stracę syna. Jeśli wybiorę leczenie – trafimy na ulicę... Mamy czas tylko do końca czerwca 2026 roku!

 

 

 

 

Błagam o ratunek! Jeśli wybiorę dom – stracę syna. Jeśli wybiorę leczenie – trafimy na ulicę... Mamy czas tylko do końca czerwca 2026 roku!

 

Nazywam się Katarzyna i jestem samotną mamą trójki dzieci. Przez 25 lat walczyłam w ciszy, ale dzisiaj – w czerwcu 2026 roku – stoję pod ścianą. Znalazłam się w sytuacji, z której nie ma dobrego wyjścia. Muszę dokonać wyboru, przed którym nie powinien stawać żaden rodzic na świecie: ratować życie własnego dziecka czy dach nad głową dla mojej rodziny?

 

Wszystko zaczęło się 25 lat temu...

 

Piotr urodził się jako całkowicie zdrowy, silny chłopczyk. Nasze szczęście trwało jednak zaledwie kilka miesięcy. Nagle, bez ostrzeżenia, zaczął się dusić. To był początek trwającego ćwierć wieku koszmaru. Od tamtego momentu syn zmaga się z potwornymi problemami zdrowotnymi. Przez lata lekarze rozkładali ręce, a Piotr był nieustannie leczony „na oślep”, na dziesiątki różnych dolegliwości.

 

Dopiero gdy skończył 17 lat, poznaliśmy brutalną prawdę. Diagnoza brzmiała jak wyrok: zespół McCune’a-Albrighta. To niezwykle rzadka, agresywna i podstępna choroba, która niszczy kości, układ hormonalny i powoli, z każdym rokiem, odbiera mojemu synowi szansę na normalne życie.

 

Tragedia, długi i walka o przetrwanie

 

Kiedy Piotr miał 12 lat, spotkał nas kolejny potężny cios – zmarł jego tata. Zostałam sama z trójką dzieci i chorym synem, który wymagał opieki 24 godziny na dobę. Nie mogłam podjąć normalnej pracy. Aby ratować Piotra, kupować koszmarnie drogie leki i opłacać wizyty u specjalistów, zaczęłam zaciągać kredyty. Wpadłam w pułapkę, w piekielną pętlę długów, z której do dziś nie potrafię się wydostać.

 

Obecnie pracuję, robię wszystko, co w ludzkiej mocy, ale komornik zabiera mi prawie całą pensję. To, co zostaje, nie starcza na podstawowe potrzeby, a dług z odsetkami i tak niemal nie maleje.

 

Ostatnia szansa i widmo bezdomności

 

W Polsce medycyna rozłożyła ręce – nie ma tu możliwości skutecznego leczenia Piotra. Pojawiła się jednak iskierka nadziei: nowoczesna kuracja za granicą. Niestety, jej koszt jest gigantyczny. Kosmiczny. Dla nas – całkowicie nieosiągalny.

 

Z powodu niespłaconych długów medycznych komornik lada moment odbierze nam dom. Dom, który jest jedynym bezpiecznym schronieniem dla moich dzieci. Nie stać mnie jednocześnie na ratowanie dachu nad głową i leczenie syna.

 

Mój dramat polega na tym, że każdy wybór oznacza śmierć.

Jeśli wybiorę ratowanie domu – Piotr nie dostanie leku i stracę syna.

Jeśli wybiorę leczenie Piotra – komornik wyrzuci nas na brukową kostkę.

 

Błagam Was o pomoc – czas ucieka!

 

Mamy czas tylko do końca czerwca 2026 roku. Zostały nam dosłownie ostatnie tygodnie tego miesiąca. Jeśli nie wydarzy się cud, jeśli dobrzy ludzie nie wyciągną do nas pomocnej dłoni, zamieszkamy na ulicy. Dom to wszystko, co nam zostało. Piotr potrzebuje leczenia, a moje pozostałe dzieci potrzebują bezpiecznego kąta.

 

Sama nie dam już rady, moje siły całkowicie się wyczerpały. Proszę, pomóżcie mi uratować syna i zachować dach nad głową. Każda złotówka, każde udostępnienie tej zbiórki to dla nas szansa na życie. Błagam o pomoc w imieniu swoim i moich dzieci.

 

Dziękuję za każdy odruch serca.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

540 złCEL: 150 000 zł
Wsparło 7 osób

Wszystkie środki zebrane na skarbonce trafiają
bezpośrednio
na subkonto Podopiecznego:

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0255992 Piotr

 

MAMY CZAS DO 30 CZERWCA 2026 roku INACZEJ ZOSTANIEMY BEZ DACHU NAD GŁOWĄ GDY DO TEGO CZASU NIE UZBIERAMY CAŁEJ KWOTY

Błagam o ratunek! Jeśli wybiorę dom – stracę syna. Jeśli wybiorę leczenie – trafimy na ulicę... Mamy czas tylko do końca czerwca 2026 roku!

 

 

 

 

Błagam o ratunek! Jeśli wybiorę dom – stracę syna. Jeśli wybiorę leczenie – trafimy na ulicę... Mamy czas tylko do końca czerwca 2026 roku!

 

Nazywam się Katarzyna i jestem samotną mamą trójki dzieci. Przez 25 lat walczyłam w ciszy, ale dzisiaj – w czerwcu 2026 roku – stoję pod ścianą. Znalazłam się w sytuacji, z której nie ma dobrego wyjścia. Muszę dokonać wyboru, przed którym nie powinien stawać żaden rodzic na świecie: ratować życie własnego dziecka czy dach nad głową dla mojej rodziny?

 

Wszystko zaczęło się 25 lat temu...

 

Piotr urodził się jako całkowicie zdrowy, silny chłopczyk. Nasze szczęście trwało jednak zaledwie kilka miesięcy. Nagle, bez ostrzeżenia, zaczął się dusić. To był początek trwającego ćwierć wieku koszmaru. Od tamtego momentu syn zmaga się z potwornymi problemami zdrowotnymi. Przez lata lekarze rozkładali ręce, a Piotr był nieustannie leczony „na oślep”, na dziesiątki różnych dolegliwości.

 

Dopiero gdy skończył 17 lat, poznaliśmy brutalną prawdę. Diagnoza brzmiała jak wyrok: zespół McCune’a-Albrighta. To niezwykle rzadka, agresywna i podstępna choroba, która niszczy kości, układ hormonalny i powoli, z każdym rokiem, odbiera mojemu synowi szansę na normalne życie.

 

Tragedia, długi i walka o przetrwanie

 

Kiedy Piotr miał 12 lat, spotkał nas kolejny potężny cios – zmarł jego tata. Zostałam sama z trójką dzieci i chorym synem, który wymagał opieki 24 godziny na dobę. Nie mogłam podjąć normalnej pracy. Aby ratować Piotra, kupować koszmarnie drogie leki i opłacać wizyty u specjalistów, zaczęłam zaciągać kredyty. Wpadłam w pułapkę, w piekielną pętlę długów, z której do dziś nie potrafię się wydostać.

 

Obecnie pracuję, robię wszystko, co w ludzkiej mocy, ale komornik zabiera mi prawie całą pensję. To, co zostaje, nie starcza na podstawowe potrzeby, a dług z odsetkami i tak niemal nie maleje.

 

Ostatnia szansa i widmo bezdomności

 

W Polsce medycyna rozłożyła ręce – nie ma tu możliwości skutecznego leczenia Piotra. Pojawiła się jednak iskierka nadziei: nowoczesna kuracja za granicą. Niestety, jej koszt jest gigantyczny. Kosmiczny. Dla nas – całkowicie nieosiągalny.

 

Z powodu niespłaconych długów medycznych komornik lada moment odbierze nam dom. Dom, który jest jedynym bezpiecznym schronieniem dla moich dzieci. Nie stać mnie jednocześnie na ratowanie dachu nad głową i leczenie syna.

 

Mój dramat polega na tym, że każdy wybór oznacza śmierć.

Jeśli wybiorę ratowanie domu – Piotr nie dostanie leku i stracę syna.

Jeśli wybiorę leczenie Piotra – komornik wyrzuci nas na brukową kostkę.

 

Błagam Was o pomoc – czas ucieka!

 

Mamy czas tylko do końca czerwca 2026 roku. Zostały nam dosłownie ostatnie tygodnie tego miesiąca. Jeśli nie wydarzy się cud, jeśli dobrzy ludzie nie wyciągną do nas pomocnej dłoni, zamieszkamy na ulicy. Dom to wszystko, co nam zostało. Piotr potrzebuje leczenia, a moje pozostałe dzieci potrzebują bezpiecznego kąta.

 

Sama nie dam już rady, moje siły całkowicie się wyczerpały. Proszę, pomóżcie mi uratować syna i zachować dach nad głową. Każda złotówka, każde udostępnienie tej zbiórki to dla nas szansa na życie. Błagam o pomoc w imieniu swoim i moich dzieci.

 

Dziękuję za każdy odruch serca.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wpłaty

Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    20 zł

    Udostępnij

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    200 zł

    Udostępnij

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    100 zł

    Udostępnij

  • ewa z drzewa
    ewa z drzewa
    100 zł

    Udostępnij

    utulam do serca ♥️

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    20 zł

    Udostępnij

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    50 zł

    Udostępnij