Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Nadia umiera❗️Jej serce słabnie, a wątroba przestaje pracować! POMOCY!

Nadia Frontczak
Pilne!

Nadia umiera❗️Jej serce słabnie, a wątroba przestaje pracować! POMOCY!

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0103119
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz
Cel zbiórki:

Pilna operacja serca i przeszczep wątroby

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Nadia Frontczak, 3 latka
Łódź, łódzkie
Wada serca - niezbalansowany ubytek w przegrodzie przedsionkowo-komorowej z hipoplazją łuku aorty i zwężeniem cieśni aorty
Rozpoczęcie: 10 Grudnia 2021
Zakończenie: 4 Stycznia 2023

Najnowsza aktualizacja

Sytuacja jest krytyczna❗️Serduszko nie ma już sił bić!

Stan Nadii się pogarsza! W tej chwili jest pod opieką domowego hospicjum!

Nadia Frontczak
Serduszko jest bardzo słabe, nie może już natlenić organizmu.
Operacja serca w Bostonie musi się obyć jak najszybciej! Okazało się, że ja – mama nie mogę być dla niej dawcą wątroby. Czekamy na wyniki taty! Sytuacja jest już krytyczna!

Kosztorys na operację serca już posiadamy. Jeśli pojawi się kosztorys przeszczepu wątroby, będziemy się starali o refundację. 

Nadia Frontczak

Ze wszystkich sił błagamy Was o pomoc! Jeśli dostaniemy zielone światło z Bostonu – musimy natychmiast jechać!
Mama

Z ostatniej chwili❗️STAN NADII JEST KRYTYCZNY❗️

WSZYSTKIE RĘCE NA POKŁAD❗️❗️❗️
Mama trzyma na rękach swoją umierającą córeczkę! Jej serduszko jest w krytycznym stanie! Saturacje spadają do 70% – to już wartości zagrażające życiu!

ZOBACZ TEN APEL ZROZPACZONEJ MATKI!


Nadia musi przejść pilną operację serca i przeszczep wątroby w Stanach Zjednoczonych! Jeśli nie zdążymy – rezultat będzie tylko jeden...


PEŁNA MOBILIZACJA!

Wzruszający apel matki❗️ Moja córeczka umiera – liczy się czas!

Co czuje matka dziecka, które kona na jej oczach?

Czuje niewyobrażalny i niewypowiedziany ból, bo to przecież ona dała życie, które teraz gaśnie! Poczucie niesprawiedliwości jest tak wielkie, że nie da się go ogarnąć!

Codziennie patrzę na moją córeczkę i wiem, jak to wszystko się skończy jeśli nie zdołamy jej pomóc.

Nieustannie mam przed oczami twarze lekarzy, którzy przeglądają wyniki Nadusi. A wyniki są fatalne – próby wątrobowe znacznie podwyższone, bilirubina podskoczyła jeszcze bardziej. Niedokrwistość się pogarsza, bo serduszko nie ma już sił bić!

Każdego poranka biegnę do mojej córeczki i boję się, że nie zobaczę już jej pięknych oczu! Ton strach paraliżuje i zabija. Moje maleńkie 3-letnie dziecko musi przejść skomplikowaną operację serca i przeszczep wątroby, by żyć! To wszystko jest przerażające to ponad siły każdej matki! 

Błagam, pomóżcie nam, przekażcie wiadomość o moim dziecku dalej, do swoich znajomych! Bez Was nie zdążymy uzbierać całej kwoty! To w tej chwili jedyna szansa na życie mojej córeczki!

Opis zbiórki

Nadii serduszko słabnie a wątroba przestaje pracować - NADIA UMIERA !!! Prosimy nie pozwólcie, aby śmierć zabrała nam nasze dziecko!

Nadia urodziła się 18 sierpnia 2019 roku, nikt nie podejrzewał, że to prawdziwy początek walki o życie. W ciąży w 17 tygodniu podczas badania USG stwierdzono, że Nadia urodzi się ze złożoną wadą serca pod postacią ubytku przegrody przedsionkowo-komorowej współistniejącej z hipoplazją łuku aorty.

Nadia Frontczak

Gdy usłyszałam tę straszną diagnozę, zrobiło mi się ciemno przed oczami, zabrakło mi słów, zabrakło mi tchu.
Wtedy jeszcze nie docierało do nas, jak poważne są słowa lekarza, ponieważ dostaliśmy nadzieję, że Nadusia będzie mogła być zoperowana po urodzeniu, że będzie wszystko dobrze, a ta wizyta lekarska była tylko okropnym koszmarem.
Tak się niestety nie stało.

Nadia po urodzeniu miała długo utrzymujące się podwyższone poziomy bilirubiny, co zaniepokoiło lekarzy. Po dokładnych badaniach scyntygraficznych runęła na nas kolejna druzgocząca wiadomość- wada dróg żółciowych.
Ta diagnoza zdyskwalifikowała nasze maleństwo w dalszym leczeniu. Zabieg Kasai został odwołany. Zamiast niego, dnia 16 września Nadia przebyła paliatywny zabieg metodą Crawforda z bandingiem tętnic płucnych.
Krotko po tym dostaliśmy od lekarzy dokument. Pełni nadziei, że jest to plan dalszego leczenia, ratowania życia naszej córeczki, gorączkowo czytaliśmy każde słowo, z których po chwili złożyliśmy w całość coś strasznego. Dyskwalifikacja z dalszego leczenia!

-"Proszę podpisać"

-"Ale co to oznacza dla naszej córki? Czy nie może Pan Doktor leczyć jej na pańskim oddziale ? Czy musimy jechać do innego miasta?" Pytam, udając, że nie rozumiem, nie chcąc rozumieć .
-"Przykro mi, stan córeczki kwalifikuje się już tylko do hospicjum "- odpowiedział, podając mi długopis. Nie wiem, co było dalej. Pamiętam ten ból, który rozdzierał mnie od środka, swój płacz i ten ogromny strach.

Nadia Frontczak

Gdy wróciłam do mojego dziecka, bałam się na nią spojrzeć. Bo ile jeszcze zostało mi takich spojrzeń? Każde chce zachować. Na później, na jutro, na zawsze... a wiem, że nie mogę. Utuliłam śpiącą Nadusie i zaczęłam bezgłośnie łkać, moje łzy spływały po jej rączce, a ona leżała tak spokojnie...

Najgorsze miało dopiero nadejść...
Dnia 3 października stało się to, czego baliśmy się najbardziej. Nasza malutka córeczka nie mogła samodzielnie złapać oddechu, zabrali ją na oddział intensywnej terapii, gdzie szybko ją zaintubowali wprowadzając w stan śpiączki farmakologicznej.

W tamtej chwili czułam, że to koniec. Że stracę moje dziecko, które tak bardzo kocham. Siedząc przy jej łóżeczku, pytałam Boga, dlaczego ona ?! Dlaczego my?! Czekaliśmy w otępieniu na najgorsze, bo stan Nadii się nie poprawiał, pogarszał się z każdym dniem. Od lekarzy słyszeliśmy, że to jest ten moment kiedy poza obecnością, dotykiem i miłością nie możemy nic już jej podarować. Musimy dać jej odejść.

Błagaliśmy Boga o cud, codziennie przy natarczywym dźwięku monitorów modliliśmy się, by jej nam nie zabierał, my jej potrzebujemy. My! Nie Bóg!

Mijały tygodnie, a my żyliśmy niczym w letargu.
Niespodziewanie wydarzył się cud, o który tak prosiliśmy! Nadia zaczęła wywoływać własny oddech, co doprowadziło do wybudzenia naszego dziecka. Nie mogliśmy w to uwierzyć, byliśmy w tamtym momencie najszczęśliwszymi ludźmi na świecie, nasza mała wojowniczka pokazywała wszystkim, jak bardzo chce żyć i być z nami.

Nadia Frontczak

Mimo to lekarze i tak nie dawali Nadii zbyt dużo czasu. Dnia 5 grudnia 2019 roku wypisali nas do hospicjum stacjonarnego, gdzie dawali nam ostanie dni bliskości z córką. Jednak nasza malutka cały czas zadziwia wszystkich, z dniem 9 marca 2020 roku wypisano nas z hospicjum stacjonarnego do hospicjum domowego. Nadia cały czas rozwija się i każdego dnia nas zaskakuje. Jest dzielną i silną dziewczynką w pełni ciekawą świata i radosną nie dając po sobie poznać, że jest tak ciężko chora. I pomimo tego, jak wiele już przeszła i jak wiele jeszcze przed nią. Każdego dnia towarzyszy nam jej cudowny uśmiech, który daje nam siłę do dalszej walki o jej zdrowie i życie.

W końcu udało się, pewien Pan doktor z Katowic, wziął Nadusie pod swoją opiekę i daje nam nadzieję na leczenie w Stanach Zjednoczonych w klinice w Bostonie.
Nie znamy jeszcze dokładnego przebiegu, ale wiemy, że musimy liczyć się z kosztami rzędu kilku milionów złotych.
Wiemy jedno, nie mamy tych pieniędzy, lecz wiemy również, że póki żyjemy, zrobimy wszystko, by je zdobyć, by uratować życie naszego dziecka.
Prosimy. Nie przechodź obok nas obojętnie... Nadia to nasz cały świat. 

–––––––––––––––––––––––––

Zapraszamy również do dołączenia do naszej grupy licytacyjnej –> KLIK

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0103119
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki