Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Nadia umiera❗️Jej serce słabnie, a wątroba przestaje pracować! POMOCY!

Nadia Frontczak
Pilne!

Nadia umiera❗️Jej serce słabnie, a wątroba przestaje pracować! POMOCY!

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0103119
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz
Cel zbiórki:

Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Nadia Frontczak, 3 latka
Łódź, łódzkie
Wada serca - niezbalansowany ubytek w przegrodzie przedsionkowo-komorowej z hipoplazją łuku aorty i zwężeniem cieśni aorty
Rozpoczęcie: 10 Grudnia 2021
Zakończenie: 3 Października 2022

Aktualizacje

Dramatyczna walka z czasem❗️ Błagamy o pomoc – operacja albo śmierć!

Nadia ma szansę na operację serduszka w Bostonie w Stanach Zjednoczonych. Lekarze stwierdzili, że nie można dłużej czekać, a my nie mamy pieniędzy, by zapłacić za operację! 

Nadia Frontczak

Życie Nadusi wisi na włosku, jej serduszko słabnie, nie daje rady! Jeśli będziemy dłużej czekać dojdzie do tragedii! Lekarze nie mają wątpliwości, każdy dzień bez operacji to igranie ze śmiercią!

6 czerwca mamy rozmowę z lekarzami, mam nadzieję, że podczas tej rozmowy dowiemy się o planowanym terminie na cewnikownie serduszka i o ostatecznych kosztach operacji! 

Nadia Frontczak

Nie znamy jeszcze tej kwoty, ale obserwując inne dzieci, to cena za ratowanie życia zaczyna się od 1,5 miliona złotych! 

Błagamy Was o ratowanie naszej córeczki, o udostępnienia, by jak najszybciej zakończyć zbiórkę! Bez Was jesteśmy bez szans!

Błagam, ratuj życie mojej córeczki❗️

Trzymam swoje dziecko na ręku, całuje delikatnie w czółko a z oczu lecą mi łzy...
Ile zostało mi jeszcze tych spojrzeń? Tego delikatnego dotyku, tej bliskości?

Nadia Frontczak

Gdy opowiadam jej bajki na dobranoc łamie mi się głos, no bo ile zostało mi jeszcze tych wspólnych wieczorów ? 

Tak tulę swoje dziecko i zastanawiam się, czy usłyszę kiedyś od niej, że mnie kocha, czy zobaczę, jak cieszy się z życia i szczęśliwe przez nie idzie...

Serce z bólu mi pęka, od prawie 3 lat walczymy z chorobą naszego dziecka i ciągle czujemy na sobie oddech śmierci która tylko czeka, by zabrać Nadię ze sobą...

Nadia Frontczak

Od już prawie trzech lat żyjemy w strachu, bo nie wiemy, co przyniesie nam jutro... 

Każdego dnia boję się zajrzeć do łóżeczka czy moja córeczka oddycha! Serce Nadusi w każdej chwili może przestać bić, a moje serce pęka z niepewności i niemocy. Jedyne co mogę, to liczyć, że tylko silna wola i wasze dobre serca mogą pomóc uratować moje dziecko, więc w desperacji robię wszystko, aby Nadusia mogła żyć!

Nadia Frontczak

Błagających Was o wpłatę symbolicznej złotówki i UDOSTĘPNIANIE zbiórki. Błagam, ratuj życie mojej córeczki!

Mama

Błagamy o ratunek! Nadia umiera na naszych oczach!

Kochani!

Od kilku tygodni coraz częściej obserwujemy u Nadii spadki saturacji, wtedy konieczne jest podanie tlenu, Nadusia w taki dzień jest bardzo zmęczona... moje dziecko jest zmęczone  życiem – takim życiem, jakie w tej chwili jest jej dane.

Nie tylko niskie saturacje są ostatnimi czasy naszym zmartwieniem. Któregoś poranka obudził mnie okropny widok mojego dziecka.

Nadia Frontczak

Twarz Nadii wyglądała niczym jedna wielka ropiejąca rana! Po wizycie u lekarza i zrobieniu odpowiednich badań, okazało się, że wątroba Nadii coraz bardziej niedomaga. Funkcjonuje tylko w 30%!

Z tak chorą wątrobą, każdego dnia może stać się najgorsze! Ropne rany na twarzy spowodowała właśnie jej wątroba. Jesteśmy załamani.

Po kilku dniach, podczas codziennej toalety, zauważyłam na pieluszce bardzo ciemny, prawie czarny mocz.

Natychmiastowa wizyta w szpitalu, badania... diagnozą okazała się ostra anemia, z którą borykamy się praktycznie od urodzenia małej. Wcześniejsze leki nie pomagały. Po ich zmianie i obserwacji, jeśli stan Nadii się nie poprawi, czeka nas ponowna wizyta w szpitalu.

Nadia Frontczak

Wciąż czekamy na kosztorys ze Stanford, który będzie opiewał na kilka, a może i nawet kilkanaście milionów złotych!

Nie muszę mówić, iż kwota jest dla nas absolutnie nieosiągalna, a patrząc na sumę zebranych już pieniążków, popadamy w rozpacz.

Co się stanie jeśli nie uzbieramy tej ogromnej sumy?! Czy będziemy musieli na zawsze pożegnać się z naszym maleństwem?

Czy przyjdzie ten koszmarny moment, którego żaden rodzic nie jest w stanie sobie wyobrazić? Moment w którym złoży maleńkie, niewinne ciałko do trumny i już nigdy nie pocałuje, nie przytuli ....

Codziennie modlę się o to, by te moment nigdy nie nastał. Tylko z Państwa pomocą to się ziści.

Błagam Was! Nie zostawiajcie naszej córeczki w potrzebie ! Dopiero niedawno zaczęła stawiać pierwsze kroki i wołać "mama"! Tak bardzo pragnę móc  słuchać słowa "mamo" do śmierci...mojej śmierci.

Oprócz Boga jesteście jedyną nadzieją dla Nadusi... Tylko bądźcie...

Zrozpaczeni rodzice Nadii

Opis zbiórki

Nadii serduszko słabnie a wątroba przestaje pracować - NADIA UMIERA !!! Prosimy nie pozwólcie, aby śmierć zabrała nam nasze dziecko!

Nadia urodziła się 18 sierpnia 2019 roku, nikt nie podejrzewał, że to prawdziwy początek walki o życie. W ciąży w 17 tygodniu podczas badania USG stwierdzono, że Nadia urodzi się ze złożoną wadą serca pod postacią ubytku przegrody przedsionkowo-komorowej współistniejącej z hipoplazją łuku aorty.

Nadia Frontczak

Gdy usłyszałam tę straszną diagnozę, zrobiło mi się ciemno przed oczami, zabrakło mi słów, zabrakło mi tchu.
Wtedy jeszcze nie docierało do nas, jak poważne są słowa lekarza, ponieważ dostaliśmy nadzieję, że Nadusia będzie mogła być zoperowana po urodzeniu, że będzie wszystko dobrze, a ta wizyta lekarska była tylko okropnym koszmarem.
Tak się niestety nie stało.

Nadia po urodzeniu miała długo utrzymujące się podwyższone poziomy bilirubiny, co zaniepokoiło lekarzy. Po dokładnych badaniach scyntygraficznych runęła na nas kolejna druzgocząca wiadomość- wada dróg żółciowych.
Ta diagnoza zdyskwalifikowała nasze maleństwo w dalszym leczeniu. Zabieg Kasai został odwołany. Zamiast niego, dnia 16 września Nadia przebyła paliatywny zabieg metodą Crawforda z bandingiem tętnic płucnych.
Krotko po tym dostaliśmy od lekarzy dokument. Pełni nadziei, że jest to plan dalszego leczenia, ratowania życia naszej córeczki, gorączkowo czytaliśmy każde słowo, z których po chwili złożyliśmy w całość coś strasznego. Dyskwalifikacja z dalszego leczenia!

-"Proszę podpisać"

-"Ale co to oznacza dla naszej córki? Czy nie może Pan Doktor leczyć jej na pańskim oddziale ? Czy musimy jechać do innego miasta?" Pytam, udając, że nie rozumiem, nie chcąc rozumieć .
-"Przykro mi, stan córeczki kwalifikuje się już tylko do hospicjum "- odpowiedział, podając mi długopis. Nie wiem, co było dalej. Pamiętam ten ból, który rozdzierał mnie od środka, swój płacz i ten ogromny strach.

Nadia Frontczak

Gdy wróciłam do mojego dziecka, bałam się na nią spojrzeć. Bo ile jeszcze zostało mi takich spojrzeń? Każde chce zachować. Na później, na jutro, na zawsze... a wiem, że nie mogę. Utuliłam śpiącą Nadusie i zaczęłam bezgłośnie łkać, moje łzy spływały po jej rączce, a ona leżała tak spokojnie...

Najgorsze miało dopiero nadejść...
Dnia 3 października stało się to, czego baliśmy się najbardziej. Nasza malutka córeczka nie mogła samodzielnie złapać oddechu, zabrali ją na oddział intensywnej terapii, gdzie szybko ją zaintubowali wprowadzając w stan śpiączki farmakologicznej.

W tamtej chwili czułam, że to koniec. Że stracę moje dziecko, które tak bardzo kocham. Siedząc przy jej łóżeczku, pytałam Boga, dlaczego ona ?! Dlaczego my?! Czekaliśmy w otępieniu na najgorsze, bo stan Nadii się nie poprawiał, pogarszał się z każdym dniem. Od lekarzy słyszeliśmy, że to jest ten moment kiedy poza obecnością, dotykiem i miłością nie możemy nic już jej podarować. Musimy dać jej odejść.

Błagaliśmy Boga o cud, codziennie przy natarczywym dźwięku monitorów modliliśmy się, by jej nam nie zabierał, my jej potrzebujemy. My! Nie Bóg!

Mijały tygodnie, a my żyliśmy niczym w letargu.
Niespodziewanie wydarzył się cud, o który tak prosiliśmy! Nadia zaczęła wywoływać własny oddech, co doprowadziło do wybudzenia naszego dziecka. Nie mogliśmy w to uwierzyć, byliśmy w tamtym momencie najszczęśliwszymi ludźmi na świecie, nasza mała wojowniczka pokazywała wszystkim, jak bardzo chce żyć i być z nami.

Nadia Frontczak

Mimo to lekarze i tak nie dawali Nadii zbyt dużo czasu. Dnia 5 grudnia 2019 roku wypisali nas do hospicjum stacjonarnego, gdzie dawali nam ostanie dni bliskości z córką. Jednak nasza malutka cały czas zadziwia wszystkich, z dniem 9 marca 2020 roku wypisano nas z hospicjum stacjonarnego do hospicjum domowego. Nadia cały czas rozwija się i każdego dnia nas zaskakuje. Jest dzielną i silną dziewczynką w pełni ciekawą świata i radosną nie dając po sobie poznać, że jest tak ciężko chora. I pomimo tego, jak wiele już przeszła i jak wiele jeszcze przed nią. Każdego dnia towarzyszy nam jej cudowny uśmiech, który daje nam siłę do dalszej walki o jej zdrowie i życie.

W końcu udało się, pewien Pan doktor z Katowic, wziął Nadusie pod swoją opiekę i daje nam nadzieję na leczenie w Stanach Zjednoczonych w klinice Stanford.
Nie znamy jeszcze dokładnego przebiegu, ale wiemy, że musimy liczyć się z kosztami rzędu kilku milionów złotych.
Wiemy jedno, nie mamy tych pieniędzy, lecz wiemy również, że póki żyjemy, zrobimy wszystko, by je zdobyć, by uratować życie naszego dziecka.
Prosimy. Nie przechodź obok nas obojętnie... Nadia to nasz cały świat. 

–––––––––––––––––––––––––

Zapraszamy również do dołączenia do naszej grupy licytacyjnej –> KLIK

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0103119
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki