Nowy start - niech wielkie cierpienie zmieni się w morze dobroci!

Zbiórka na cel
na dobry start - wyposażenie domu, edukacja, start w życie

Ela, Zuzia, Wiktoria, Kuba, Bartek

Warszawa, mazowieckie

.

Rozpoczęcie: 9 Września 2019
Zakończenie: 9 Grudnia 2019

Sekunda - tyle wystarczyło, żeby czworo dzieci straciło mamę, tatę, dom. Wszystko. Wystarczyło kilka godzin, by ruszyła machina dobra, która się nie zatrzymuje! Gdy wali się świat, potrzebne są ręce, które go odbudują, dadzą nową nadzieję, gdy za łzami zaciera się horyzont. Kuba, Zuzia, Wiktoria, Bartek i ich Babcia Ela potrzebują naszej pomocy. To niesamowita historia o magii pomagania, która dzieje się na naszych oczach!

Post na Facebooku u Filipa Chajzera poruszył wiele serc - oto rodzina, która przeżyła ogromną tragedię, ma tylko siebie i małe mieszkanie. Od razu padł pomysł zbiórki na Siepomaga.pl. Szybka decyzja - dołączamy! Miała być zbiórka na większe mieszkanie. Trudna misja, ale podejmujemy się. W międzyczasie Filip rozmawiał z urzędnikami Miasta Stołecznego Warszawy. I… nie spodziewał się takiej odpowiedzi! Jest mieszkanie dla rodziny, od lutego! Ogromna ulga, ale też wyzwanie - to początek nowej drogi, przyda się każde wsparcie. Nie zatrzymujemy machiny dobra! Magia pomagania dzieje się z Waszą pomocą!

Ela, Zuzia, Wiktoria, Kuba, Bartek


Zaczęło się rok temu. Dokładnie 1 lipca 2018. Rodzice czworga dzieci wracali z zakupów. Byli już w domu, gdy zorientowali się, że zapomnieli dokupić jednej rzeczy. Wsiedli w samochód, pojechali do sklepu. Do domu nigdy już nie wrócili…

Niestrzeżony przejazd kolejowy we wsi pod Otwockiem. To tam rodzice Kuby, Zuzi, Wiktorii i Bartusia spotkali swoje przeznaczenie. Zginęli na miejscu pod kołami pociągu, nieopodal swojego domu. Nie ma większej tragedii…


Zygmunt Chajzer, dziennikarz, prezenter:

Poznałem tę rodzinę w zeszłym roku podczas imprezy charytatywnej w Otwocku. Piękne wydarzenie, mnóstwo osób zebrało się, by pomóc Pani Eli - cudownej kobiecie, która poza tym, że jest babcią, jest także mamą, tatą i dziadkiem czwórki dzieci, które w tragicznych okolicznościach straciły ukochanych rodziców. 

Ela, Zuzia, Wiktoria, Kuba, Bartek

Pani Ela to wspaniała kobieta o ogromnym sercu. Choć w swoim życiu wiele przeszła, ma w sobie niesamowite pokłady dobroci, stworzyła swoim wnukom dom. Mieszkają w małym mieszkaniu, dzieci w jednym pokoju na 16m2. Warunki nie są dobre…

Postanowiłem im pomagać, na ile będę w stanie. Do tego stopnia się zbliżyliśmy, że jestem już dla nich wujkiem! Zabieram dzieciaki do kina, na pływalnię, bawią się razem z moimi wnukami. Nic nie zastąpi im rodziców, ale staramy się wszyscy, by odzyskali radość życia i wiarę, że jeszcze będzie lepiej! Mój syn [Filip Chajzer, popularny prezenter telewizyjny] także postanowił pomóc. Dzisiaj największą bolączką jest maleńkie mieszkanie komunalne, w którym rodzina ledwo się mieści. Chcieliśmy zorganizować zbiórkę, już byliśmy w gotowości razem z Fundacją Siepomaga, a tu nagle przyszła informacja, że… rodzina otrzymała większe mieszkanie! Wprowadzają się już w lutym!

Wiemy jednak, że to dopiero początek - potrzebne jest wyposażenie, remont, utrzymanie czwórki dzieci i zapewnienie im dobrego startu w życie, a to także ogromne środki. Pani Ela jest sama, ale nas są już setki, tysiące! Wierzę, że możemy sprawić wiele dobrego dla tej rodziny, która doświadczyła ogromu cierpienia!

Ela, Zuzia, Wiktoria, Kuba, Bartek


Elżbieta, babcia Kuby, Zuzi, Wiktorii i Bartusia:


Gdy tylko dowiedziałam się, co się stało, czym prędzej pojechałam do dzieci. W tamtym strasznym wypadku straciłam córkę i zięcia, a moje wnuczęta straciły rodziców… Mieszkali w starym domu, kupionym na kredyt. Nie mogliśmy tam zostać… Nie było pieniędzy na spłatę rat, dodatkowo za dużo wspomnień. Tory blisko domu, te tory… Dla tych dzieci to było za wiele bólu na raz. W kilka dni stałam się rodziną zastępczą dla całej czwórki. Wzięłam dzieci do siebie, zamieszkaliśmy w moim małym mieszkanku komunalnym na warszawskim Żoliborzu. Trzeba było żyć dalej…

Na festynie poznaliśmy Pana Zygmunta Chajzera. Nigdy nie spodziewaliśmy się, że stanie się właściwie członkiem naszej rodziny! A teraz jeszcze tyle osób chce pomóc dzieciakom… Aż łzy wzruszenia stają w oczach!

Ela, Zuzia, Wiktoria, Kuba, Bartek

Lekko nigdy nie było. Mój mąż pewnego dnia wyszedł z domu i już nie wrócił. Zmarł na ulicy na zawał. Kilka miesięcy wcześniej pochowaliśmy jego brata i ojca. Śmierć w ciągu roku zabrała dużą część rodziny… Zostałam z piątką małych dzieci sama, w tym samym mieszkaniu. A teraz dramatyczna historia się powtarza… Ile nieszczęścia na jedną rodzinę? Chyba wykorzystaliśmy limit.

Moja córka z zięciem zginęli w 25 rocznicę śmierci mojego męża. I córka, i mąż wtedy, mieli po 35 lat. Zdecydowanie za wcześnie… Tyle już dziur w sercu, ale jeszcze bije, jeszcze ma dla kogo żyć! Moje wnuki straciły najważniejszych ludzi w swoim życiu. Trudno po tej tragedii się otrząsnąć, ale powolutku jakoś idziemy do przodu… Bartuś ma dopiero 5 lat, dopiero niedawno po wielu staraniach zgodził się pójść do przedszkola. A teraz jeszcze ta noga…

Dwa miesiące temu złamałam nogę w 3 miejscach, kość udowa w moim wieku nie zrasta się tak szybko. Głupi wypadek i rok wyjęty z życia… Mieszkamy na 4. piętrze, jestem uwięziona w domu, pomaga nam rodzina i bliscy, bez nich byłoby ciężko. 

Rodzeństwo jest ze sobą bardzo zżyte, kochają się, a ta tragedia jeszcze bardziej nas zbliżyła. Na spacerze Kuba zawsze uważa, żeby Bartek się nie oddalił, żeby czapkę zawsze miał. Cudowne dzieciaki… Nie mamy za dobrych warunków, dzieci mieszkają w jednym pokoju, dwie dziewczynki, dwóch chłopców, nie ma gdzie lekcji odrabiać. Większe mieszkanie było największym marzeniem, myślałam, że nie do spełnienia!

Ela, Zuzia, Wiktoria, Kuba, Bartek

A dzisiaj jesteśmy tacy szczęśliwi! Miała być zbiórka, odżyła nadzieja, a nagle jest decyzja, że mamy nowe mieszkanie od lutego! I to wszystko w kilkanaście godzin! Tyle już dobrych ludzi spotkaliśmy i nadal spotykamy na swojej drodze! Po tylu tragediach taka dawka dobra to najlepszy lek…

Dopiero minął rok od tragedii, dopiero stajemy na nogi. Zaczynamy nowe życie, nowy start. Dziękujemy, że nam pomagacie, że pomagacie tym dzieciom…


Kochani! Dobro dzieje się na naszych oczach! Nadal możecie dołączyć do tego wspaniałego dzieła - ta jedna rodzina doświadczyła bardzo wiele cierpienia. Dzieci potrzebują pomocy, poczucia, bezpieczeństwa, spokoju. Pani Ela to silna i dzielna kobieta, dla niej każde wsparcie jest na wagę nowego życia. Działamy dalej! 


*********

Czytaj także:

plejada.pl

wp.pl

chillizet.pl

natemat.pl

Ładuję...

8,34 zł

Adquesto