

2 miesiące przed ślubem diagnoza - guz mózgu❗️Pomóż Natalii w najważniejszej walce jej życia!
Cel zbiórki: ratowanie życia - leczenie onkologiczne i terapia TTFields
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: ratowanie życia - leczenie onkologiczne i terapia TTFields
Aktualizacje
Walczę o życie - leczenie trwa❗️Pojawiła się nowa nadzieja, by pokonać glejaka! Potrzebna PILNA pomoc!
Mam 29 lat. W chwili, w której powinnam cieszyć się przygotowaniami do ślubu, planować przyszłość i myśleć o wszystkim, tylko nie o chorobie, usłyszałam diagnozę, która zatrzymała mi oddech — glejak.
Nie poddałam się. Wróciłam do pracy, do swoich obowiązków... Wrócił uśmiech, znów czuje się potrzebna! Walczę, leczenie trwa. Przyjmuję chemię w tabletkach.
Jestem pod opieką najlepszych onkologów w Polsce... Wiem od nich, że ogromną szansą byłaby dla mnie terapia Optune - to metoda leczenia, która polega na noszeniu na głowie specjalnych elektrod, które generują pola elektryczne. Nosi się je 18 godzin na dobę i hamują powstawanie komórek nowotworowych... To szansa na życie wolne od choroby. Niestety leczenie nie jest refundowane, a jego koszty są gigantyczne... Muszę zwiększyć kwotę zbiórki i prosić o Waszą pomoc.

Chcę żyć normalnie, chcę walczyć, chcę być tu jak najdłużej — dla siebie i dla mojego męża, który wspiera mnie w każdej sekundzie tej drogi. Jego obecność daje mi siłę wtedy, gdy najbardziej się boję. Nie brakuje mi motywacji do walki, potrzebuję tylko wsparcia. Nie mogę czekać… Każdy dzień ma znaczenie, dlatego proszę Was o pomoc, o szansę i o czas — którego glejak nie chce mi dać.
Dziękuję każdej osobie, która już mnie wsparła. Wasza dobroć sprawia, że wierzę, że nie jestem sama.
Proszę, pomóżcie mi żyć.
Natalia
Opis zbiórki
Mam na imię Natalia, mam 29 lat i wydawało się, że mam przed sobą "swój rok". Obecnie robię wszystko, co w mojej mocy, aby ograniczyć skutki choroby, z którą przyszło mi się zmierzyć. Dwa miesiące przed tym, gdy miałam stanąć na ślubnym kobiercu, w białej sukni, obok ukochanego człowieka, usłyszałam słowa, których nikt się nie spodziewał: złośliwy nowotwór mózgu. Tak zaczęła się moja walka, w której bardzo potrzebuję Twojej pomocy. Kocham życie i jeszcze wiele mam do zrobienia...
Zaczęło się od tego, że przez trzy miesiące żyłam z potwornym bólem głowy. Wydawało się, że to bardzo silne stany migrenowe. Kiedy bolało tak, że nie byłam w stanie jeść ani pić, zgłosiłam się do lekarza. Nie sądziłam, że stanie się początkiem walki o życie. Leki, zapisane przez lekarza, nie pomogły... Ruszyła pilna diagnostyka.
W końcu trafiłam do neurologa, który zlecił tomografię głowy. Po trzech dniach poznałam diagnozę, która w jednej sekundzie zmieniła całe moje dotychczasowe życie – guz. W mojej głowie znaleziono zmianę wielkości wielkości 29 x 31 milimetrów. Lekarze nie wiedzieli jeszcze, z czym dokładnie mają do czynienia.
To był bardzo trudny czas... Kurczowo trzymałam się jednej myśli — w końcu znam powód bólu. Liczyłam, że zostanie wdrożone leczenie i że w końcu zniknie ten przeraźliwy ból. Tego dnia wróciłam do domu tylko po to, by spakować swoje rzeczy i razem z partnerem pojechałam do szpitala.

Boję się szpitali, igieł, a te musiały się stać moją codziennością. Zostałam przyjęta na oddział neurochirurgii z myślą, że czeka mnie operacja. I tak się stało. Dwa dni później - 14 marca — przeszłam zabieg usunięcia guza. Wszystko działo się w błyskawicznym tempie – w środę trafiłam do szpitala, a już w poniedziałek wypuszczono mnie do domu. Zamiast radości i ulgi w mojej głowie pojawiło się jedno pytanie: co dalej...?
Czas po operacji był dla mnie naprawdę ciężki... Nie spodziewałam się komplikacji, które spowodował gromadzący się płyn mózgowo-rdzeniowy. Problemy ze snem, ciągłe dolegliwości bólowe, narastające osłabienie... Chwilami było tak źle, że musiałam wzywać karetkę. Nie jadłam, nie piłam, moje ciało odmawiało posłuszeństwa. Nie byłam w stanie nawet jechać, by odebrać wyniki histopatologii. Zrobił to za mnie tata. Pamiętam dokładnie ten dzień - był 21 marca, a ja zastanawiałam się kiedy przyjdzie do mnie wiosna, a wraz z nią dobre wiadomości. Okazało się, że guz w mojej głowie to glejak IV stopnia – złośliwy i bardzo agresywny guz mózgu.
Wiedziałam, że to nie koniec walki, ale dopiero początek, bo mam do czynienia ze śmiertelnie groźnym przeciwnikiem. Podjęłam decyzję, że zmieniam Warszawę na Bydgoszcz, gdzie czekało mnie sześciotygodniowe leczenie: chemia i radioterapia, a potem leczenie uzupełniające – kolejne dawki chemii. Najtrudniejszy moment? Utrata włosów. Dziś wiem, że to konsekwencja leczenia, którą trzeba zaakceptować, ale na początku mojej drogi ciężko było mi pogodzić się z wypadającymi włosami.
Dopiero teraz powoli wracam do funkcjonowania – wracam do pracy - pracuję w branży hotelarskiej, na stanowisku kierownika ds. szkoleń. Wciąż walczę o życie, ale w głowie ciągle pozostaje strach przed chorobą. I przed wznową, bo glejak to nowotwór, który niestety lubi wracać. W Polsce, możliwości leczenia są mocno ograniczone.
Szansą dla mnie jest leczenie nierefundowane - terapia Optune (TTFields) - metoda leczenia nowotworów mózgu. Polega na noszeniu przez większość dnia specjalnego "czepka", urządzenia, który generuje zmienne pola elektryczne. Spowalniają one podział komórek nowotworowych, co może spowolnić lub znacząco zatrzymać rozwój choroby. Niestety to leczenie jest koszmarnie drogie... Miesiąc użytkowania takiego urządzenia to około 120 tysięcy złotych!

Jak wspominałam, diagnozę usłyszałam dwa miesiące przed ślubem... W jednej chwili cały świat się zatrzymał. Zamiast radosnych przygotowań był ogromny strach... Były dni pełne bólu i wyczerpania. Ale wtedy obok mnie był Karol – mój narzeczony, a dziś mąż. Trzymał mnie za rękę, wspierał, kiedy ja sama nie miałam siły, przypominał mi, że mimo choroby mam prawo do szczęścia. Nie miałam już wątpliwości, że to na zawsze, że w zdrowiu i chorobie... Wzięliśmy ślub w planowanym terminie, lekarze uznali, że dam radę. Cieszyłam się, że choroba nie odebrała mi najpiękniejszego dnia w moim życiu - był magiczny.
Chcę zrobić wszystko, by pokonać nowotwór. Mam serce przepełnione determinacją i wdzięcznością, bo wiem, że nie walczę sama. Mam ogromne wsparcie rodziny, przyjaciół i najlepszego na świecie męża. Potrzebuję tylko pomocy w zebraniu środków na leczenie, by móc pokonać glejaka. Chcę wrócić do pracy, pojechać w podróż poślubną. Za każde wsparcie w tej walce będę bardzo wdzięczna.
Natalia
- Justyna5 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa200 zł
- Justyna5 zł
- Wpłata anonimowa300 zł
- Wpłata anonimowa50 zł