Natalia Miller - zdjęcie główne

Trwa walka z nowotworem, której nie można przerwać. Ratujemy Natalię!

Cel zbiórki: Nierefundowane leczenie onkologiczne, dojazdy, wydatki związane z leczeniem

Organizator zbiórki:
Natalia Miller, 43 lata
Łagiewniki, dolnośląskie
Płaskonabłonkowy rak przełyku
Rozpoczęcie: 9 listopada 2021
Zakończenie: 16 sierpnia 2022
96 129 zł(75,35%)
Wsparło 1116 osób

Cel zbiórki: Nierefundowane leczenie onkologiczne, dojazdy, wydatki związane z leczeniem

Organizator zbiórki:
Natalia Miller, 43 lata
Łagiewniki, dolnośląskie
Płaskonabłonkowy rak przełyku
Rozpoczęcie: 9 listopada 2021
Zakończenie: 16 sierpnia 2022

Aktualizacje

  • Aktualizacja

    Osiągnęliśmy pierwszy cel. Jest to kwota potrzebna na pierwsze trzy miesiące leczenia. Nie zatrzymujemy się jednak, aby zagwarantować Natalii bezpieczeństwo finansowe w przypadku konieczności zakupu kolejnych leków.

    Już tyle dobrego zrobiliśmy razem, nie przerywajmy tych pięknych gestów. Za wszystkie serdecznie dziękujemy! ♥️ Trzymam kciuki za nasze dalsze sukcesy!

Opis zbiórki

Pierwsze symptomy choroby pojawiły się jesienią 2020, niestety pierwsze diagnozy niewiele miały wspólnego ze stanem faktycznym. Dopiero w kwietniu 2021 Natalia dostała diagnozę: płaskonabłonkowy rak przełyku, zaawansowany i nieoperacyjny.

To nietypowy przypadek – na to schorzenie najczęściej chorują starsi mężczyźni prowadzący wyniszczający tryb życia, w przypadku kobiet jest to 1,4 na 100 tysięcy. Nietypowe jest również umiejscowienie nowotworu – znajduje się on w górnej (szyjnej) części przełyku, co powoduje, że jego operowane nie jest możliwe.

Początkowo najtrudniejszym objawem do zaakceptowania była dysfagia – problemy z przełykaniem. Z czasem okazało się, że to był tylko początek. Aby zapewnić możliwość odżywiania, założono operacyjnie gastrostomię – rurkę przechodzącą przez powłoki brzuszne, która umożliwia podawanie diety przemysłowej wprost do żołądka. Wkrótce okazało się, że rozwój guza postępuje tak szybko, że dysfagia zamieniła się w adagię (całkowity brak możliwości połykania, nawet pokarmów płynnych i śliny), która utrzymuje się do dziś.

Zakwalifikowano Natalię do agresywnego leczenia skojarzonego łączącego radio i chemioterapię. Niestety z powodu bardzo szybkiego rozrostu guza jeszcze przed rozpoczęciem leczenia radioterapia okazała się niemożliwa. Pierwsza sesja chemioterapii to wlew trwający 5 dób i składający się z dwóch rodzajów chemii. Niestety w ostatniej dobie organizm Natalii się załamał, pojawiły się silne bóle, uszkodzenie słuchu i konieczne było przerwanie podawania chemii. Kolejna sesja została zmodyfikowana ilościowo. Po tych dwóch wlewach wykonano TK, które pokazało, że zarówno guz, jak i przerzuty na węzły chłonne nie zareagowały na leczenie, a wręcz urosły.

Natalia Miller

W oczekiwaniu na inną propozycję leczenia z DCO postanowiliśmy poszukać pomocy u specjalistów w Warszawie. Po pierwszej wizycie akcja potoczyła się błyskawicznie: kolejnego dnia Natalia była już na oddziale Instytutu Chorób Płuc – guz naciekając na tchawicę, zwęził ja do 0,6cm, w szpitalu operacyjnie wykonano protezowanie tchawicy – wstawiono w drogi oddechowe stent (rurkę) umożliwiająca Natalii oddychanie. Już następnego dnia po wypisie ze szpitala poddana została nowej chemioterapii.

Leczenie, któremu teraz jest poddawana to cotygodniowe wlewy chemii, na które zawożę ją do Warszawy. Po około dwóch miesiącach zostanie wykonany tomograf komputerowy dla oceny postępów leczenia i podjęta zostanie decyzja co do jego dalszego przebiegu. Z każdym kolejnym wlewem organizm Natalii jest bardziej osłabiony i pojawiają się kolejne efekty uboczne, w tej chwili wygląda to, jak niekończąca się lista dolegliwości, które przeplatają się ze sobą.

Wystarczy sobie wyobrazić, że nie jesteś w stanie jeść, pić, przełykać śliny i smakować – takie podstawowe codzienne czynności, którym przez większość czasu nie poświęcamy nawet myśli, nie zdajemy sobie sprawy, jak są ważne i jak powinniśmy być za nie wdzięczni.

Tomograf komputerowy przeprowadzony po prawie dwóch miesiącach podawania chemioterapii 26.10.2021. pokazało, że leczenie nie zadziałało. Guz powiększył się do prawie 10 cm, dodatkowo nacieka tarczycę, żyłę szyjną, otacza tętnice szyjne i tętnicę podobojczykową, tchawicę i przylega do trzonów kręgów. Pojawiły się również przerzuty do opłucnej i płuc.

Nie ma już możliwości podawania chemii, jedyna opcja leczenia to nowoczesna immunoterapia. Ze względu na wysoki koszt leczenia konieczne było złożenie wniosku do Ministerstwa o zgodę na jego sfinansowanie. Nie wiadomo jednak czy Natalii wystarczy czasu. Żeby go nie marnować, próbujemy uzyskać dostęp do immunoterapii prywatnie. Koszt 3-miesięcznej terapii nierefundowanym lekiem to około 60 tysięcy złotych. Prosimy o pomoc!

Wybierz zakładkę
Sortuj według