

Ogromny guz i przerzuty u 4-letniej Natalki❗️Ratuj życie❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, podanie szczepionki po zakończonym leczeniu
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, podanie szczepionki po zakończonym leczeniu
Rezultat zbiórki
Słowo DZIĘKUJĘ nie wyrazi tego jak bardzo jesteśmy wszystkim wdzięczni!
Dziękujemy za słowa wsparcia i za serce podarowane Natalce! Wasza pomoc jest nieoceniona! Dziękujemy za każdą wpłaconą złotówkę, za każde udostępnienie!
Bez Was to wszystko by nie wyszło. Wierzymy, że dobro wróci do Was ze zdwojoną siłą! Szczodrość i chęć pomocy ludzi wokół przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Jesteśmy wzruszeni, że nasza historia poruszyła tak wiele serc.
Dziękujemy!!!
Rodzice Natalci
Aktualizacje
Mamy to! Osiągnęliśmy 100% zakładanej kwoty!
Słowo DZIĘKUJĘ nie wyrazi tego jak bardzo jesteśmy wszystkim wdzięczni!
Dziękujemy za słowa wsparcia i za serce podarowane Natalce! Wasza pomoc jest nieoceniona! Dziękujemy za każdą wpłaconą złotówkę, za każde udostępnienie!

Bez Was to wszystko by nie wyszło. Wierzymy, że dobro wróci do Was ze zdwojoną siłą! Szczodrość i chęć pomocy ludzi wokół przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Jesteśmy wzruszeni, że nasza historia poruszyła tak wiele serc.
Dziękujemy!!!
Rodzice Natalci
Pomożesz nam osiągnąć 100%? PROSIMY!
Nasza dzielna córeczka kontynuuje walkę z nowotworem, a my prosimy Was o ostatnią mobilizację, która pozwoli osiągnąć nam 100% na zbiórce!
Natalia jest już po megachemii i przeszczepie komórek macierzystych. Cały czas przebywamy w ścisłej izolacji. Megachemia trwała 5 dni, a jej zadaniem było zniszczenie wszystkich złych komórek. Ostatniego dnia robiliśmy wszystko, aby obkurczyć naczynia krwionośne przełyku, by chemia jak najmniej go podrażniła. Córka mogła jeść do woli lody, co bardzo jej się podobało.
Po dniu przerwy odbył się przeszczep komórek macierzystych, który trwał dosłownie kilkanaście minut i przebiegał jak zwykła transfuzja krwi. W trakcie jego trwania Natalce zrobiło się momentalnie niedobrze, miała mdłości i wymioty z powodu specyficznego zapachu konserwantów zawartych w przetaczanym materiale. Na szczęście objawy te szybko ustąpiły.
Ciężki okres rozpoczął się dopiero kilka dni od przeszczepu, kiedy to odezwały się silne powikłania po chemioterapii...

Natalce zaczęły doskwierać bóle brzucha i biegunki spowodowane zapaleniem jelit. Pojawiła się wysoka gorączka, którą było bardzo ciężko zbić. Konsekwencją tego było wysokie tętno i bardzo niskie ciśnienie krwi, które również mimo leków nie wzrastało. Na szczęście sytuacja szybko została opanowana i po przetoczeniu płytek i krwi było dużo lepiej.
W buźce i przełyku Natalki pojawiły się nadżerki i poparzenia, przez co ponad tydzień żywiona była tylko dożylnie. Dostawała dużo leków przeciwbólowych, w tym morfinę, antybiotyki oraz leki przeciwwirusowe i przeciwgrzybicze. Oczywiście wszystko dożylnie, bo nawet przełykanie śliny sprawiało jej ból. Bez wątpienia był to najgorszy z dotychczasowych etapów leczenia...
Obecnie Natalka jest już w dużo lepszej formie, wszystko dzięki temu, że jej szpik zaczyna pracować i poprawiają się wyniki badań. Teraz czekamy, aż osiągną bezpieczną wartość oraz na większy apetyt. Mamy nadzieję, że więcej powikłań już się nie pojawi u Natalki, bo to nadal okres, w którym mogą wystąpić.
Trzymajcie kciuki za naszą dzielną córkę! To, co musi znosić, pokonałoby nawet dorosłego, a ona ma dopiero 4 latka. Dziękujemy Wam, że jesteście i prosimy, pomóżcie nam dobić do 100%!
Rodzice Natalki
Wieści o Natalce walczącej z neuroblastomą! Potrzebna dalsza pomoc!
Przez ostatni czas u Natalki działo się bardzo dużo. Dzielnie walczy z nowotworem, ale bez Was nie da sobie rady!
10 stycznia moja córeczka przyjęła ostatnią dawkę z ośmiu cykli chemioterapii. Ostatnie chemie organizm tolerował gorzej. Szpik Natalki był na tyle zmęczony, że wyniki wolniej się odbijały i przez to pojawiały się małe opóźnienia. Był to dla nas ciężki czas, ale na szczęście udało się go przetrwać.
Po chemii przyszedł czas szereg badań kontrolnych. Wielkim przeżyciem dla Natalki było wykonanie badania TK bez znieczulenia! Okazało się, że guz na węźle chłonnym całkowicie zniknął, a ten w brzuszku odsunął się od ważnych naczyń i jest możliwy do wycięcia! To świetna wiadomość.
Po krótkim odpoczynku musieliśmy stawić się do szpitala WUM w Warszawie na mobilizację komórek macierzystych. Tam Natalia codziennie dostawała zastrzyki podskórne, aby przyspieszyć ich wzrost. Do pobrania komórek potrzebne było założenie cewnika dializacyjnego w udo. To wymagało znieczulenia i wizyty na bloku operacyjnym.

Niestety, ale po powrocie na oddział okazało się, że założony cewnik prawdopodobnie jest wadliwy... Natalia wróciła na blok operacyjny na wymianę dojścia. Był to niezwykle trudny dla niej dzień. Taki, którego myślałam, że nigdy nie doświadczy.
Po kilku dniach mobilizacji szpiku udało się wykonać zabieg aferezy, czyli pobrania komórek macierzystych. Trwał on kilka godzin i wymagał leżenia nieruchomo w łóżku. Jeszcze tego samego dnia mogliśmy na szczęście wrócić do domu.
Kilka dni później wróciliśmy do szpitala, żeby stoczyć jedną z najtrudniejszych do tej pory bitew. 28 stycznia odbyła się operacja usunięcia guza. Tego dnia widzieliśmy w oczach Natalki strach i niepewność, gdy odprowadzaliśmy ją na blok operacyjny. Czekanie pod jego drzwiami wydawało nam się wiecznością...
Operacja trwała ponad 6 godzin! Po tym czasie wyszedł do nas chirurg i oznajmił, że wszystko się udało! Guz został usunięty w 95%! Masy resztkowe, które ze względów bezpieczeństwa mogły pozostać w jej organizmie, powinny zostać zwalczone podczas dalszego leczenia.

Natalia po operacji trafiła na OIT, tam mogliśmy być z nią tylko chwilę. Musiała zostać sama na noc, ale już kolejnego dnia wróciła na oddział chirurgii. Przez pierwsze dni dostawała dużo leków przeciwbólowych, w tym morfinę... Teraz musi nabierać dużo sił, aby wrócić do wcześniejszej formy.
Natalia po raz kolejny udowodniła nam, jak bardzo jest silna! Idziemy dalej! Po chwili wytchnienia w domu dzisiaj stawiliśmy się do szpitala WUM na kolejny bardzo ważny etap, jakim jest megachemia i przeszczep wcześniej pobranych komórek macierzystych.
Będzie to kolejny ciężki czas, czas rozłąki, ścisłej sterylności i izolacji. Mimo wszystko wiem, że warto. Toczymy właśnie najważniejszą walkę w naszym życiu i wiemy, że ją wygramy!
Dziękujemy za dotychczasowa pomoc i wsparcie. Dziękujemy, że jesteście z nami! Szczodrość, chęć pomocy i wsparcie najbliższych oraz tych, których sami nie znamy osobiście, przeszła nasze najśmielsze oczekiwania!
Anna Majchrzak, mama
Opis zbiórki
16 października 2024 – ta data zostanie w naszych głowach na zawsze. To tego dnia świat się zawalił, a wszystkie plany i marzenia nagle zniknęły. Życie nabrało innego tempa… Walczymy o życie naszej córeczki Natalki, która mierzy się z najgorszym nowotworem wieku dziecięcego – neuroblastomą! Prosimy o pomoc!
Tydzień przed diagnozą Natalka dostała gorączki. Pediatra na wizycie stwierdziła zwykłe wirusowe zapalenie gardła. Po dwóch dniach zauważyliśmy zmiany w zachowaniu córki. Była apatyczna, nie miała sił i chęci do zabawy, dużo leżała i zgłaszała bóle nóżek. W weekend postanowiliśmy pojechać na nocną pomoc lekarską, gdzie zdiagnozowano Covid.

Niestety objawy nie ustępowały. Wróciliśmy do pediatry, który zlecił badanie krwi i moczu. Okazało się, że CRP jest podwyższone. Dostaliśmy skierowanie do szpitala na dalszą diagnostykę. Nie tracąc czasu, jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy na SOR. Tam po dokładnym wywiadzie lekarz zleciła nam RTG klatki piersiowej oraz USG jamy brzusznej.
Już podczas badania USG czułam, że nie jest dobrze… Pani doktor co chwilę zaznaczała jakieś wymiary, odległości i drukowała zdjęcia. Gdy zapytałam, czy coś znalazła, odpowiedziała, że wynik przekaże nam lekarz. Musiałyśmy czekać. Na izbie przyjęć Natalka już spała w moich ramionach. Czas nam się strasznie dłużył. Byłam jednak przekonana, że pojedziemy na oddział, Natalka dostanie jakieś leki i po kilku dniach wrócimy do domu…
Niestety wszystko trwało tak długo, ponieważ pani doktor organizowała dla nas karetkę i miejsce w Centrum Zdrowia Dziecka! Gdy zostaliśmy wezwani z tatą Natalki do gabinetu, usłyszeliśmy straszne słowa: „Państwa córeczka ma w brzuszku guza, prawdopodobnie neuroblastoma…”

Szok i niedowierzanie! Nagle zaczęły płynąć strumienie łez i pojawiły się głosy w głowach: "Jak to? Dlaczego? Dlaczego my? To na pewno zły sen!". Już wtedy było niezwykle trudno, a jeszcze nie wiedzieliśmy, jak poważnym nowotworem jest neuroblastoma i co nas czeka dalej.
Gdy dotarliśmy nocą do szpitala, nie mogliśmy uwierzyć w to, co dzieje się dookoła. Myślałam tylko: "Co my tu w ogóle robimy? To jakieś nieporozumienie?". Nie da się opisać słowami tego, co czują rodzice przekraczający próg onkologii ze swoim dzieckiem na rękach...
Szybko musieliśmy jednak stanąć na nogi i włączyć tryb walki. Wiedzieliśmy, że dla dziecka to miejsce jest dużo większym stresem niż dla nas, dlatego musimy być silni i wspierać ją z całych sił. Kolejne dni to cała masa badań. Tomografia, pobranie szpiku, trepanobiopsja, biopsja guza i założenie dojścia centralnego. Oczekiwanie na swoje dziecko pod drzwiami bloku operacyjnego, a następnie aż się wybudzi to straszne uczucie...

Tomografia wykazała, że guz jest jeszcze większy niż na USG i ma 17x9x7cm!!! Mieści się w przestrzeni zaotrzewnowej, oplata aortę i nie jest jedynym w ciele Natalki! Okazało się, że jest też przerzut do węzła chłonnego nadobojczykowego o wymiarach 3x2x2,5cm...
Neuroblastoma IV stopnia – potwierdziła się najgorsza diagnoza… Jakby tego było mało biopsja wykazała amplifikacje genu N-myc, co oznacza, że nawet przy wyleczeniu choroby istnieje duże ryzyko nawrotu. Z tego względu od razu zaczęliśmy bardzo intensywne leczenie.
Gdy dostaliśmy wszystkie wyniki, Natalka od razu przyjęła pierwszą dawkę chemioterapii. Szpital stał się dla nas drugim domem. W tym prawdziwym czeka starsza, 8-letnia siostra Natalki, której również jest ciężko w nowej sytuacji. Nasza Wojowniczka dzielnie znosi leczenie, mimo wielu przeciwności. Kilkukrotnie miała już przetaczaną krew, potrzebne też były antybiotyki, co dodatkowo osłabia organizm.

Obecnie Natalka jest po 5. cyklu chemioterapii, a badania kontrole wykazują, że guzy zmniejszyły się o połowę! Przed nami jednak długa i ciężka walka. Córeczka jest w grupie wysokiego ryzyka i leczenie od samego początku jest bardzo intensywne. Po zakończeniu 8 cykli chemioterapii córeczka będzie przygotowywana do pobrania własnych komórek macierzystych, operacji guza oraz megachemii i przeszczepu komórek macierzystych. Kolejnym krokiem jest radioterapia i immunoterapia.
Niestety wiemy, że nowotwór często powraca i atakuje ze zdwojoną siłą. Wierzymy, że uda nam się przebrnąć przez to wyniszczające organizm leczenie. Szansą na to, aby nowotwór nie powrócił, jest nierefundowana szczepionka przeciw wznowie podawana w USA. Niestety nie jesteśmy w stanie sami pokryć kosztów tego leczenia.
Decyzja o założeniu zbiórki nie była dla nas łatwa, jednak bez Waszej pomocy nie damy rady. Wierzymy, że razem możemy dać Natalce szansę na zdrowe i szczęśliwe życie. Za każde wsparcie jesteśmy ogromnie wdzięczni!
Rodzice, Ania i Adrian


❤️🩵❤️🩵❤️
- Aneta Majchrzak20 zł
- 200 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Turniej dla Natalki
- Aneta Majchrzak50 zł
- Jacek Kosierb300 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Turniej dla Natalki
- Wpłata anonimowa5 zł