Nataniel Kobierowski - zdjęcie główne

Lekarze nie dawali mojemu synkowi szans: miał nie mówić, nie siedzieć, nie chodzić... Natanielek walczy jednak z całych sił! Proszę, POMÓŻ❗️

Cel zbiórki: Turnusy rehabilitacyjne, sprzęt medyczny, leczenie i rehabilitacja

Zgłaszający zbiórkę:
Nataniel Kobierowski, 12 lat
Gdańsk, pomorskie
Mutacja genetyczna EVL, padaczka lekooporna, mózgowe porażenie dziecięce, uszkodzenie centralnego układu nerwowego i mózgu, hiperinsulinizm, autyzm, opóźnienie rozwoju psychomotorycznego, hipotonia osiowa, Zespół Lennoxa-Gastauta, zaburzenia metaboliczne
Rozpoczęcie: 10 czerwca 2026
Zakończenie: 10 września 2026
31 894 zł(42,83%)
Do końca: 0:00:00Brakuje 42 575 zł
WesprzyjWsparło 747 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0280669
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Cel zbiórki: Turnusy rehabilitacyjne, sprzęt medyczny, leczenie i rehabilitacja

Zgłaszający zbiórkę:
Nataniel Kobierowski, 12 lat
Gdańsk, pomorskie
Mutacja genetyczna EVL, padaczka lekooporna, mózgowe porażenie dziecięce, uszkodzenie centralnego układu nerwowego i mózgu, hiperinsulinizm, autyzm, opóźnienie rozwoju psychomotorycznego, hipotonia osiowa, Zespół Lennoxa-Gastauta, zaburzenia metaboliczne
Rozpoczęcie: 10 czerwca 2026
Zakończenie: 10 września 2026

Aktualizacje

  • Padaczka nie odpuszcza, ale Natalniel wbrew wszystkiemu ROBI POSTĘPY❗️ Nie przestawaj pomagać❗️

    Kochani,

    jesteśmy już po 4 tygodniach intensywnego turnusu rehabilitacyjnego i chciałabym podzielić się z Wami tym, co udało się przez ten czas osiągnąć. Nataniel naprawdę ciężko pracował i widzę efekty tej pracy. Jest coraz bardziej samodzielny, pewniej chodzi, lepiej radzi sobie na nierównych nawierzchniach, ze schodami, progami i przeszkodami.

    Syn pracował też nad wzmocnieniem słabszej strony ciała, koordynacją oraz wykorzystywaniem obu rąk i nóg. Coraz częściej próbuje radzić sobie bez mojej pomocy. Dla mnie, jako mamy, właśnie te małe rzeczy znaczą najwięcej, bo wiem, ile wysiłku kosztuje Nataniela coś, co innym dzieciom przychodzi zupełnie naturalnie. Każdy jego samodzielny krok daje mi ogromną radość i nadzieję, że nasza walka naprawdę ma sens.

    Nataniel Kobierowski

    Piszę o tych postępach również dlatego, że chcę, żebyście wiedzieli, co dzieje się z pomocą, którą nam przekazujecie. To dzięki Waszym wpłatom możemy opłacać turnusy i terapie. Wasza pomoc nie jest dla nas tylko kwotą widoczną na zbiórce. Ona zamienia się w godziny rehabilitacji, kolejne zdobywane umiejętności i szansę Nataniela na bardziej samodzielne życie. Kiedy widzę, jak coraz więcej rzeczy próbuje zrobić sam, wiem, że każda godzina terapii i każda złotówka przeznaczona na jego rehabilitację mają ogromny sens. W jego kolejnych krokach jest również cząstka dobra każdego z Was!

    Niestety za tą radością cały czas kryje się ogromny strach. Nataniel nadal ma napady padaczki każdego dnia. Nie ma dnia, w którym moglibyśmy zapomnieć o chorobie i po prostu żyć zwyczajnie. Nigdy nie wiem, kiedy przyjdzie kolejny napad i jak będzie wyglądał. Patrzę wtedy na mojego synka i chciałabym zabrać od niego to wszystko – chorobę, strach, ból i zmęczenie. Nie mogę. Mogę tylko być obok, chronić go najlepiej, jak potrafię, szukać kolejnych możliwości leczenia i walczyć razem z nim. Cierpienie mojego dziecka łamie mi serce. Są chwile, kiedy jako mama czuję ogromną bezsilność, ale potem patrzę na Nataniela i wiem, że nie wolno mi się poddać.

    Nataniel Kobierowski

    Do tego dochodzi obniżona odporność. Musimy bardzo uważać na infekcje, ponieważ każda z nich może mocno osłabić jego organizm, pogorszyć jego funkcjonowanie i zatrzymać rehabilitację. Dlatego również w tym roku szkolnym Nataniel nie założy plecaka i nie pobiegnie rano do szkoły razem z innymi dziećmi. Kolejny rok będzie uczył się w domu, w ramach nauczania indywidualnego. Choć wiem, że jest to konieczne dla jego bezpieczeństwa, jako mamie trudno mi pogodzić się z tym, jak wiele zwyczajnych dziecięcych doświadczeń odbierają mu choroby.

    Za miesiąc czeka nas kolejny pobyt na Oddziale Neurogenetyki i Chorób Rzadkich w Olsztynie. Przed nami następna hospitalizacja, badania, konsultacje i dalsze leczenie. Z jednej strony boję się tego, co przyniosą kolejne wyniki, z drugiej – wciąż mam nadzieję, że lekarze będą mogli zrobić coś więcej, aby pomóc mojemu synkowi.

    Nataniel Kobierowski

    Najtrudniejsze jest również to, że koszty tej walki właściwie nigdy się nie kończą. Kończy się jeden turnus, a już trzeba myśleć o następnej rehabilitacji, badaniach, lekarzach, lekach i kolejnych wyjazdach. Nie możemy przerwać terapii, bo Nataniel tak ciężko pracuje na każdy zdobyty krok. Bez Waszej pomocy nie mogłabym zapewnić mu tak intensywnej rehabilitacji, leczenia i wszystkiego, czego potrzebuje.

    Dlatego dzisiaj chcę Wam przede wszystkim podziękować. Za każdą wpłatę, za każde udostępnienie zbiórki, wiadomość, dobre słowo i modlitwę za Natanielka. Za to, że jesteście z nami mimo upływu czasu i nadal pomagacie nam walczyć. Czasami trudno mi znaleźć słowa, które oddałyby, jak wiele to dla mnie znaczy. Dzięki Wam nie jestem sama w tej walce o moje dziecko.

    Dziś kolejny raz proszę, pomóżcie nam dalej! Przed Natanielem dalsze leczenie, hospitalizacja i kolejne miesiące kosztownej rehabilitacji. Każda wpłata daje nam możliwość kontynuowania tej walki. Każde udostępnienie może sprawić, że historia mojego synka dotrze do kolejnego dobrego serca. On się nie poddaje. Ja też nie mogę się poddać. Proszę, pomóżcie nam iść dalej. 

    Justyna – Mama Natanielka

  • Pojawiła się diagnoza, które tak bardzo się baliśmy❗️Błagam o pilną pomoc dla synka!

    W czwartek 18 czerwca wróciliśmy z pobytu na Oddziale Neurogenetyki i Chorób Rzadkich w Olsztynie. Był to dla nas niezwykle trudny czas, pełen badań, konsultacji lekarskich, bólu, lęku i oczekiwania na odpowiedzi dotyczących dalszego leczenia. Myśleliśmy, że jedziemy na rutynową kontrolę, jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna.

    Stan zdrowia Nataniela wyraźnie się pogorszył. Napady padaczkowe stały się częstsze i bardziej nasilone. Widzimy, jak choroba odbiera mu sprawność. Podczas kąpieli jego ciało wygina się pod wpływem napadów, coraz częściej bezwładnie upada, a nagłe dźwięki potrafią wywołać kolejne ataki. Jako mama każdego dnia patrzę na cierpienie swojego dziecka i bezsilnie zadaję sobie pytanie, co jeszcze możemy zrobić.

    Nataniel Kobierowski

    Podczas pobytu w szpitalu u Nataniela zdiagnozowano zespół Lennoxa-Gastauta – jedną z najcięższych i najbardziej lekoopornych postaci padaczki. To diagnoza, której bardzo się baliśmy.

    Lekarze zdecydowali o włączeniu zagranicznego leku, który daje nadzieję na ograniczenie liczby napadów. Koszt jednego opakowania wynosi około 2500 zł. Szpital zabezpieczył nas w cztery opakowania leku, jednak są one jedynie wypożyczone i będziemy musieli je zwrócić. Rozpoczęła się procedura importu docelowego. Potrwa ona kilka miesięcy. Mamy nadzieję, że Narodowy Fundusz Zdrowia przychyli się do refundacji tego leczenia, jednak nie wiemy, jaka będzie ostateczna decyzja.

    Każdego dnia zadaję sobie pytanie: co będzie, jeśli refundacji nie otrzymamy? Jak będziemy w stanie sfinansować leczenie, od którego może zależeć zdrowie i przyszłość mojego dziecka?

    Nataniel Kobierowski

    Jednocześnie Nataniel pilnie potrzebuje intensywnej rehabilitacji oraz kolejnego turnusu rehabilitacyjnego. Nie możemy odkładać tego na później. Każdy napad padaczkowy niesie ryzyko kolejnych uszkodzeń mózgu i utraty wypracowanych wcześniej umiejętności. Mimo ciężkiej choroby Nataniel nie poddaje się i każdego dnia walczy o swoją sprawność. Postępy, które osiąga, są możliwe wyłącznie dzięki systematycznej i intensywnej rehabilitacji.

    Dlatego z całego serca proszę o pomoc i wsparcie dla mojego synka. Jako mama robię wszystko, co w mojej mocy, aby zapewnić mu leczenie i rehabilitację, których potrzebuje. Niestety koszty zaczynają przekraczać nasze możliwości.

    Będę ogromnie wdzięczna za każdą formę pomocy – wpłaty oraz udostępnienia, dzięki którym historia Nataniela będzie mogła dotrzeć do większej liczby osób. Z góry za wszystko dziękuję!

    Justyna, mama Nataniela

Opis zbiórki

„Mamusiu, ja już nic nie mogę..." – powiedział mój synek Nataniel, kiedy po ciężkiej chorobie przestał chodzić. Patrzyłam wtedy na jego łzy i czułam ból, którego nie da się opisać słowami. Każda mama chciałaby zabrać cierpienie swojego dziecka na siebie. Ja też. Niestety nie mogę. Mogę tylko każdego dnia walczyć razem z nim. 

Nataniel ma 12 lat. Jest pogodnym, wrażliwym i ciekawym świata chłopcem. Za jego uśmiechem kryje się jednak codzienna walka, której większość ludzi nigdy nie będzie musiała doświadczyć. Nasza walka o zdrowie i życie Natanielka rozpoczęła się już w dniu jego narodzin. Przyszedł na świat jako wcześniak, ważąc zaledwie 1580 gramów. 

Nataniel Kobierowski

Jeszcze przed porodem gubił tętno, dlatego konieczne było nagłe cesarskie cięcie. Chwilę po narodzinach został zabrany na OIOM. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, jak trudną drogę przyjdzie nam wspólnie przejść. Przez kolejne lata diagnozy pojawiały się jedna po drugiej. Nataniel choruje na lekooporną padaczkę, mózgowe porażenie dziecięce, autyzm, hiperinsulinizm, zaburzenia metaboliczne i uszkodzenie centralnego układu nerwowego i mózgu. Kilka lat temu lekarzom udało się również wykryć mutację genu EVL. Według dostępnej nam wiedzy medycznej Nataniel jest jedynym znanym na świecie pacjentem z tą mutacją.

W swoim krótkim życiu przeszedł już cztery sepsy i był hospitalizowany około 50 razy. Od lat żyjemy pomiędzy domem, szpitalami, poradniami specjalistycznymi i rehabilitacją. Nataniel znajduje się pod stałą opieką Oddziału Neurogenetyki i Chorób Rzadkich, gdzie regularnie przechodzi specjalistyczne badania i konsultacje. Największym przeciwnikiem mojego synka pozostaje dziś lekooporna padaczka i bardzo obniżona odporność organizmu. Pomimo leczenia i wielu przyjmowanych każdego dnia leków napady nadal występują codziennie, a ostatnie wyniki EEG należały do najgorszych, jakie otrzymaliśmy. W najbliższym czasie ponownie jedziemy do szpitala w Olsztynie, gdzie lekarze będą szukać kolejnych możliwości leczenia. 

Nataniel Kobierowski

Mimo tak wielu przeciwności losu Nataniel nie przestaje zadziwiać. Lekarze nie dawali mu szans na samodzielne funkcjonowanie. Mówiono, że może nigdy nie mówić, siedzieć ani chodzić. Tymczasem dzięki ogromnej pracy, rehabilitacji i swojej niezwykłej determinacji robi postępy, które jeszcze kilka lat temu wydawały się niemożliwe. Coraz lepiej radzi sobie z nauką, a niedawno zaczął samodzielnie pokonywać schody. Dla wielu osób to drobiazgi. Dla nas to wielkie zwycięstwa. 

Ogromną rolę w tych postępach odgrywa rehabilitacja. Poprzedni turnus rehabilitacyjny przyniósł Natanielowi bardzo wiele korzyści i pomógł mu odzyskać wiarę we własne możliwości. Niestety nie udało nam się wyjechać na kolejny zaplanowany turnus z powodu braku środków finansowych. Nie poddajemy się jednak i robimy wszystko, aby Nataniel mógł skorzystać z następnego turnusu, który jest dla niego ogromną szansą na dalszy rozwój i większą samodzielność.

Nataniel Kobierowski

Jestem mamą, która każdego dnia stara się zapewnić synowi wszystko, czego potrzebuje. Koszty leczenia, rehabilitacji, specjalistycznych badań, leków, dojazdów do szpitali oraz sprzętu medycznego znacznie przekraczają jednak moje możliwości finansowe.

Dziękuję za całą dotychczasową pomoc i proszę: bądźcie z nami dalej! Każda wpłata, każde udostępnienie dają Natanielowi szansę na kolejne leczenie, rehabilitację i dalsze postępy. Dzięki Wam możemy walczyć o jego zdrowie, sprawność i przyszłość. Dziękujemy za każdą okazaną pomoc i dobroć Waszych serc. 

Justyna, mama Nataniela

Wybierz zakładkę
Sortuj według