Nie poddamy się dla Luizki
Skarbonka została założona z inicjatywy organizatora, który odpowiada za jej treść.
Luiza urodziła się jako zupełnie zdrowe dziecko. Jej mama z radością, ale i z ciekawością obserwowała jej rozwój. Nic nie wskazywało na to, że z pozoru zwyczajny i naturalny etap w życiu dziecka, będzie początkiem koszmaru... Ząbkowanie – tak zaczęła się historia, która rozbiła świat pewnej mamy na milion kawałków.
Luiza miała pół roku, gdy po raz pierwszy zaczęła ząbkować. Zwykły etap w życiu dziecka, który nie powinien niepokoić. Ale pewnego dnia coś się zmieniło – paraliż twarzy, brak reakcji, coś, co nie dawało spokoju.

Mama natychmiast zareagowała. Szpital w Legnicy. Badania. I coraz większy niepokój lekarzy. Choć początkowo obrzęk zaczął ustępować, wyniki krwi z dnia na dzień się pogarszały. Luiza została pilnie przewieziona do Przylądka Nadziei we Wrocławiu.
To tam, 30 października, zaczęła się prawdziwa walka. Przez dwa dni trwała diagnostyka. Trzeciego dnia mama usłyszała słowa, których żaden rodzic nie chce nigdy usłyszeć:
– To nowotwór. Neuroblastoma. Musimy natychmiast rozpocząć leczenie.
Tego samego dnia Luiza otrzymała pierwszą chemioterapię.

4 lutego przeszła poważną operację usunięcia guza oraz prawego nadnercza. Dwa dni później już chodziła po korytarzach. Lekarze przecierali oczy ze zdumienia.
Guz zniknął z kości, zniknął ze szpiku. Ale to nie oznacza końca leczenia.
Zegar tyka. Czas działa na niekorzyść
U Luizki stwierdzono amplifikację genu MYCN – to oznacza jedno: bardzo wysokie ryzyko nawrotu choroby. Neuroblastoma z takim profilem genetycznym często wraca. Czasem szybciej, niż można się tego spodziewać.

Preszła megachemie wraz z autoprzeszczepem komórek macierzystych. Był to naprawdę trudny okres – pojawiły się gorączki – przez 5 dni jedynie spała... Costało wdrożone żywienie pozajelitowe. Cała śluzówka w buźce była bardzo uszkodzona jak i cały przewód pokarmowy. Luiza nie mogła mówić, tylko płakała.

Za nami radioterapia – to również był ciężki czas, bo musiała być w znieczuleniu od poniedziałku do piątku przez 14 dni.
Dziś naszą jedyną szansą jest leczenie za granicą – szczepionka, która może ochronić Luizkę przed powrotem choroby.

Dlatego proszę Cię – zatrzymaj się na chwilę przy tej historii.Pomóż nam dać Luizce szansę na przyszłość.
Wszystkie środki zebrane na skarbonce trafiają
bezpośrednio na docelową zbiórkę:
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Luiza urodziła się jako zupełnie zdrowe dziecko. Jej mama z radością, ale i z ciekawością obserwowała jej rozwój. Nic nie wskazywało na to, że z pozoru zwyczajny i naturalny etap w życiu dziecka, będzie początkiem koszmaru... Ząbkowanie – tak zaczęła się historia, która rozbiła świat pewnej mamy na milion kawałków.
Luiza miała pół roku, gdy po raz pierwszy zaczęła ząbkować. Zwykły etap w życiu dziecka, który nie powinien niepokoić. Ale pewnego dnia coś się zmieniło – paraliż twarzy, brak reakcji, coś, co nie dawało spokoju.

Mama natychmiast zareagowała. Szpital w Legnicy. Badania. I coraz większy niepokój lekarzy. Choć początkowo obrzęk zaczął ustępować, wyniki krwi z dnia na dzień się pogarszały. Luiza została pilnie przewieziona do Przylądka Nadziei we Wrocławiu.
To tam, 30 października, zaczęła się prawdziwa walka. Przez dwa dni trwała diagnostyka. Trzeciego dnia mama usłyszała słowa, których żaden rodzic nie chce nigdy usłyszeć:
– To nowotwór. Neuroblastoma. Musimy natychmiast rozpocząć leczenie.
Tego samego dnia Luiza otrzymała pierwszą chemioterapię.

4 lutego przeszła poważną operację usunięcia guza oraz prawego nadnercza. Dwa dni później już chodziła po korytarzach. Lekarze przecierali oczy ze zdumienia.
Guz zniknął z kości, zniknął ze szpiku. Ale to nie oznacza końca leczenia.
Zegar tyka. Czas działa na niekorzyść
U Luizki stwierdzono amplifikację genu MYCN – to oznacza jedno: bardzo wysokie ryzyko nawrotu choroby. Neuroblastoma z takim profilem genetycznym często wraca. Czasem szybciej, niż można się tego spodziewać.

Preszła megachemie wraz z autoprzeszczepem komórek macierzystych. Był to naprawdę trudny okres – pojawiły się gorączki – przez 5 dni jedynie spała... Costało wdrożone żywienie pozajelitowe. Cała śluzówka w buźce była bardzo uszkodzona jak i cały przewód pokarmowy. Luiza nie mogła mówić, tylko płakała.

Za nami radioterapia – to również był ciężki czas, bo musiała być w znieczuleniu od poniedziałku do piątku przez 14 dni.
Dziś naszą jedyną szansą jest leczenie za granicą – szczepionka, która może ochronić Luizkę przed powrotem choroby.

Dlatego proszę Cię – zatrzymaj się na chwilę przy tej historii.Pomóż nam dać Luizce szansę na przyszłość.
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa500 zł
- Wpłata anonimowa200 zł
Wierzę że się uda i będzie dobrze życzę wytrwałości i wiary
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowaX zł