Ostoja w chorobie

Fundacja Jutro Będzie Lepiej
organizator skarbonki

Ola nie może zostać sama z dzieckiem. Nie jest w stanie sama schodzić i wchodzić po schodach, potrzebuje pomocy. Żeby iść do kotłowni i napalić w piecu, musi iść na podwórko, nie jest w stanie wziąć dziecka i iść tam o balkoniku. Myślała, żeby wyremontować piwnicę, żeby tam zrobić kąt dla siebie i Igi. Dom jest jednak zagrzybiony, jest w nim pleśń. Lekarze kategorycznie jej tego zabraniają. Przebywanie w takich warunkach mogłoby zabić Igę.

 

Rozpaczliwie szukając rozwiązania, jak zapewnić Idze najlepsze warunki do leczenia, rodzina wpadła na pewien pomysł. Na działce, na której znajduje się dom rodzinny Oli, można postawić domek holenderski, przystosowany do osoby niepełnosprawnej. Jest niewielki, ale dla dwóch osób – w sam raz. Byłby ogrzewany piecykiem gazowym, niewymagającym palenia w piecu. Iga nie byłaby tam narażona na infekcje, którymi może ją zarazić rodzeństwo Oli, na zimno, grzyb i pleśń. Z daleka od bakterii mogłaby zdrowieć. Nie byłoby w nim schodów, więc Ola mogłaby być samodzielna. Bliskość rodziny jednak jest niezbędna, żeby w razie czego mogła liczyć na pomoc przy Idze.

Iga  przez kilka lat musi przyjmować chemię w tabletkach.  Kilka razy w miesiącu jest na badaniach. Ma zerową odporność, każda infekcja to dla niej ogromne niebezpieczeństwo. Ola mieszka z nią u rodziców, dzieli pokój z dwoma siostrami. Rodzeństwo jest w wieku szkolnym, każdy katar, przeziębienie, który przynoszą ze szkoły, Iga natychmiast łapie. Najgorsze jest jednak zimno. Stary dom rodzinny wymaga remontu, budowany był jeszcze przez dziadków Oli. Jest nieocieplony, piętnastoletni piec nie daje rady ogrzać obecnych pomieszczeń. Dach przecieka, kiedy pada, leje się tak, że trzeba wykręcać żarówki, by nie było zwarcia, wtedy w całym domu nie ma prądu. Okna są nieszczelne. Ola drży ze strachu, co będzie, gdy lato się skończy, gdy przyjdzie jesień, zima, a potem minusowe temperatury. Już teraz jest zimno, już teraz Iga kilkakrotnie zachorowała i wylądowała w szpitalu..

Mama Ola, jako osoba niepełnosprawna, utrzymuje siebie i córkę ze skromnej renty. Nie wynajmie z niej mieszkania. Domek holenderski nie wymaga pozwolenia na budowę ani płacenia czynszu, to też inwestycja na lata – przystosowany do potrzeb osoby, która nie chodzi samodzielnie i o kilka kroków od rodziny Oli i Igi. Po diagnozie Igi jej tata zaczął pić, potem zniknął. Ola wychowuje córkę sama. Kocha ją najmocniej na świecie. Żałuje tylko, że miłość to czasami za mało, żeby zbudować dziecku schronienie i ochronić je przed najgorszym…

 

Marzę tylko o jednym: żebym już więcej nie bała się o to, że Iga znów zachoruje. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby zapewnić jej bezpieczne dzieciństwo z dala od rzeczy, które jej zagrażają. Jeśli coś jej się stanie, nigdy, przenigdy sobie nie wybaczę. Zwracam się o pomoc, bo pragnę tylko jednego: aby Iga była zdrowa i bezpieczna i abym już nigdy nie bała się, że ją stracę…

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
0%
0 zł Wsparło 0 osób CEL: 2 000 ZŁ