Zbiórka zakończona
Daria Wierzbicka - zdjęcie główne

Choć go nie widać, zabija mnie jak CICHY ZABÓJCA❗️Pomóż mi zawalczyć o ŻYCIE❗️

Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Hiedelbergu

Zgłaszający zbiórkę:
Daria Wierzbicka, 27 lat
Kietrz, opolskie
Wznowa nowotworu gruczołowo-torbielowaty nosogardła naciekającego na podstawę czaszki
Rozpoczęcie: 22 grudnia 2023
Zakończenie: 22 marca 2024
219 213 zł(81,38%)
Wsparły 3483 osoby

Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Hiedelbergu

Zgłaszający zbiórkę:
Daria Wierzbicka, 27 lat
Kietrz, opolskie
Wznowa nowotworu gruczołowo-torbielowaty nosogardła naciekającego na podstawę czaszki
Rozpoczęcie: 22 grudnia 2023
Zakończenie: 22 marca 2024

Rezultat zbiórki

Dziś brakuje mi słów, by wyrazić to, jak bardzo jestem Wam wdzięczna. Dziękuję za to, że jesteście, za każdy dobre słowo i wiarę w to, że się uda. Za to, że po raz drugi dzięki Waszej pomocy stanęłam do walki. 

Jak wiecie, jestem już w trakcie terapii. W nim pokładam wszystkie moje nadzieje. Wierzę, że i tym razem pokonam chorobę. Nie byłoby to możliwe bez Was... Dziękuję za każde wsparcie i pomoc finansową, dzięki której mogłam podjąć leczenie.

Proszę, trzymajcie za mnie kciuki!

Daria

Aktualizacje

  • Daria rozpoczęła leczenie w Heidelbergu❗️"Nie miałam już czasu, musiałam zawalczyć o życie❗️"

    Każdy dzień zwłoki działał na moją niekorzyść. Każdy dzień ważył o moim życiu... Nie mogłam już dłużej czekać. Musiałam rozpocząć leczenie jak najszybciej.

    Jestem w Heidelbergu. To tu 5 lat temu lekarze uratowali moje życie. Głęboko wierzę, że i tym razem tak będzie... Obecnie przyjmuję terapię ciężkimi jonami. Leczenie ma trwać 20 dni. 6 razy w tygodniu stawiam się na naświetlenia.

    Choć jestem już bardzo osłabiona, czuję się dobrze. Lekarze zapewniają mnie, że na ten moment rokowana są dobre. W trakcie lub po leczeniu mogą wystąpić powikłania, takie jak utrata słuchu czy zaburzenia równowagi. Bardzo się boję... Na szczęście jak dotąd wszystko jest dobrze. 

    O tym, czy terapia przyniosła oczekiwane rezultaty, dowiemy się po kontrolnym rezonansie już w Polsce. Mając jednak wcześniejsze doświadczenie, głęboko wierzę w to, że leczenie przyniesie efekty już za pierwszym razem. 

    Nie mam żadnych wątpliwości, że tylko dzięki Wam otrzymałam szansę, by zawalczyć o życie! Dziękuję z całego serca za każdą wpłatę, wsparcie i wiarę w to, że się uda.

    Brakującą część udało nam się pokryć dzięki wsparciu rodziny. Moja zbiórka potrwa do 22 marca. Jeśli możecie raz jeszcze przekazać kilka złotych na moje leczenie, będę Wam bardzo wdzięczna!

    Daria

Opis zbiórki

Chciałabym, by było inaczej... Chciałabym usłyszeć, że jestem zdrowa, a diagnoza lekarzy to wielka pomyłka. Już nie chcę się bać o swoje życie. 

Minęło zaledwie 5 lat od zakończenia terapii i mój koszmar rozpoczyna się na nowo – WZNOWA NOWOTWORU, w następstwie której doznałam paraliżu lewej strony twarzy, przez którego prawie straciłam życie...

Obecnie jednym ratunkiem w walce z chorobą jest dla mnie natychmiastowe podjęcie ponownej terapii w Klinice Uniwersyteckiej w Heidelbergu. 

Moja historia zaczęła się 16 maja 2017 roku. Nigdy nie zapomnę tej daty, bo właśnie wtedy dowiedziałam się, że mam w sobie gigantycznego guza – złośliwy nowotwór gruczołowo-torbielowaty nosogardła naciekający na podstawę czaszki. Był ogromny, oplatał nerwy wzrokowe i główne naczynia przy karku. Złe wieści, wręcz tragiczne to IV stadium rozwoju, niezwykle złośliwy, nieoperacyjny. 

Zaledwie dwa miesiące po moich 18 urodzinach mój mały świat legł w gruzach. 

Na początku to do mnie nie docierało, a gdy uświadomiłam sobie, że przecież umieram i nikt nie jest w stanie mi pomóc, pojawił się bunt. "To jest niesprawiedliwe" – mówiłam. 

Daria Wierzbicka

Lekarze mieli nadzieję, że po 3 cyklach chemioterapii guz chociaż trochę się zmniejszy. Niestety, nie było żadnego rezultatu, więc brałam kolejne chemie z nadzieją, że cokolwiek pomogą. Niestety NIE, nie pomogły... 

Moje lustrzane odbicie nie ukazywało tego, co kryje się w mnie tam głęboko w środku. Dopiero gdy odczułam na własnym ciele skutki chemioterapii, poczułam, jak szybko uchodzi ze mnie życie... I ten okropny strach, czy to koniec?

Po wielu wizytach i konsultacjach lekarze zasugerowali prywatne leczenie za granicą, które niestety nie podlegało refundacji NFZ. Wspólnym wysiłkiem moich rodziców i lekarzy zostałam zakwalifikowana do terapii ciężkimi jonami węgla w Klinice Uniwersyteckiej w Heidelbergu. 

Terapia była bardzo kosztowna, ale dzięki ludziom dobrego serca udało się nam zdobyć potrzebne fundusze, abym mogła rozpocząć leczenie. 

W ciągu tych 5 lat zmagałam się z wieloma powikłaniami po terapii naświetleń. Ciągłe stany zapalne zatok, niewydolność zastawki podniebienno-gardłowej, retinopatia popromienna oczu czy niedosłuch ucha lewego to jedne z ubocznych skutków leczenia. Ale nigdy nie narzekałam, żyłam i tylko to się liczyło.

Daria Wierzbicka

Siłę do walki z chorobą przez te wszystkie lata dawali mi bliscy i przyjaciele, dzięki którym wiem, że muszę walczyć i nie mogę się poddać. 

W tym roku w październiku rozpoczęłam studia pielęgniarskie, licząc, że mój własny ciężar doświadczeń w walce z chorobą nowotworową będzie dodatkową motywacją w niesieniu pomocy osobom chorym. 

Niestety, moja rodzina nie dysponuje takimi wielkimi środkami finansowymi, dlatego proszę Cię o pomoc. Każdego dnia staram się po prostu żyć, chociaż najbardziej boli, gdy ludzie pytają: taka ładna, a ma raka?

Mogłabym płakać, zrezygnować z edukacji, zamknąć się w domu i czekać na śmierć. Ale przecież ciągle tu jestem, ciągle żyję! I walczę, mimo wszystkich przeciwności losu. Jeśli mi pomożesz, wierzę, że wygram. Daj mi, proszę, tę szansę...

Daria

Daria Wierzbicka

🎥  KURIER OPOLSKI – wywiad z Darią (otwiera nową kartę)Daria Wierzbicka (otwiera nową kartę)

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj