
Śmierć w główce 7-letniego Krystianka! Pomóż go uratować!
Cel zbiórki: Leczenie guza pnia mózgu i rehabilitacja w Zurychu
Cel zbiórki: Leczenie guza pnia mózgu i rehabilitacja w Zurychu
Aktualizacje
Pogorszenie stanu zdrowia... Krystian potrzebuje PILNEJ pomocy❗️❗️❗️
Kochani...
Niestety, kolejny raz musimy prosić Was o pomoc, w tej nierównej walce jaką toczymy. Nasz synek obecnie jest po dwóch seriach radioterapii głowy. Jest to dla nas bardzo niepokojące, ponieważ już więcej nie możemy skorzystać z tej formy leczenia, a jest to najskuteczniejsza terapia w tym typie nowotworu.
Stan naszego wojownika się pogorszył. W obecnej chwili nasz synek już nie chodzi, choroba postępuje, a nam serce pęka na milion kawałków, patrząc, jak Krystianek cierpi.
Jeszcze niedawno był bardzo aktywnym dzieckiem, a teraz patrzymy z niepokojem i bólem w sercu, jak choroba nie odpuszcza, jak kradnie nam go po kawałku...

Po rozmowach i konsultacjach z lekarzami podjęto decyzję o wdrożeniu leczenia w szpitalu równocześnie z lekiem, który jest sprowadzany z Niemiec. Niestety, miesięczna kuracja tym lekiem wynosi minimum 10 000 złotych.
Jest to dla nas ostatnia deska ratunku. Musimy wdrożyć ten lek jak najszybciej, aby ratować nasze dziecko, które jest dla nas całym naszym światem.
Patrzenie na cierpienie Krystiana to niewyobrażalny ból. Każdy dzień to strach, lęk i łzy, które jednocześnie pchają nas do tego, aby się nie poddawać.
Chcemy walczyć do końca o zdrowie naszego synka, bo to nasz najcenniejszy skarb. Prosimy Was z całego serca, pomóżcie nam w tej ciężkiej walce o zdrowie naszego Krystianka.
Wdzięczni Rodzice
Leczenie jedynej szansy! Pomóż!

Leczenie, które jest stosowane u naszego Krystianka przynosi efekty. Przede wszystkim choroba spowalnia. Specjaliści prowadzący chcą wprowadzić dodatkowe preparaty, które mogą przyspieszyć działanie leku, czyli na dobre mogą pokonać nowotwór.

Miesięczny koszt samego leczenia dawno przekroczył już 10 tysięcy złotych. Ponadto, co dwa musimy stawiać się wizytach kontrolnych w Szwajcarii.
Środki, które wpływają na zbiórkę są naszym zabezpieczeniem finansowym. Jest to ogromna ulga, ale jednocześnie nieznośny stres i strach w obawie przed wyczerpaniem tych zasobów.

rodzice Krystianka
Opis zbiórki
Drugi raz w krótkim czasie musimy błagać o pomoc. Nasz malutki synek jest śmiertelnie chory. W jego główce usadowił się ogromnych rozmiarów guz mózgu, którego nikt w Polsce nie chciał operować. Dzięki zebranym kilka miesięcy temu na Siepomaga środkom udało nam się wyjechać do kliniki w Zurychu, żeby przeprowadzić biopsję i dowiedzieć się, z czym walczymy. Po wielu szczegółowych badaniach okazało się, że z tym wrogiem można wygrać i ocalić życie Krystianka. Kosztuje to jednak prawie pół miliona złotych...

Jeszcze na początku roku nikt nie przypuszczał, że wkrótce czeka nas spacer po piekle. Kiedy Krystianek się urodził, bardzo się cieszyliśmy, bo ominęła go mukowiscydoza. Okropna choroba, z którą zmaga się jego starsza siostra. Po przeszczepie płuc córeczki sprzed 2 lat myśleliśmy, że to, co najgorsze w naszej rodzinie, mamy już daleko za sobą. Niestety, życie nas brutalnie zweryfikowało i raz jeszcze powaliło na glebę.
Zaczęło się od problemów z równowagą. Pojechaliśmy z Krystkiem do lekarza, później do szpitala w naszej miejscowości. Wtedy synek już właściwie “leciał z nóg”. Zrobiono tomografię, która pokazała, że nie jest dobrze. Tego samego dnia trafiliśmy do szpitala w Krakowie, gdzie po badaniu rezonansem potwierdzono diagnozę. Czterocentymetrowy guz mózgu umiejscowiony w tak bardzo newralgicznym rejonie główki synka, że polscy lekarze nie chcieli nawet go dotykać. Bali się śmierci Krystianka na stole operacyjnym. Nasz świat runął…

Świadomość, że możesz stracić dziecko, paraliżuje do szpiku kości. Czterolatek powinien w ciepłe dni pluskać się na basenie albo zwyczajnie biegać po podwórku. Zamiast tego mieliśmy zamknięty oddział, wlewy, kroplówki, zastępy lekarzy i małych towarzyszy broni, którzy równie rozpaczliwie walczą o swoje życia. Większość nie miała już włosków. Szpitalne lampy odbijały się od łysych główek, tworząc przejmujące obrazy, które pozostaną w pamięci już na zawsze.
Wkrótce okazało się, że jedynym miejscem, gdzie możemy szukać ratunku dla Krystianka, jest klinika w Zurychu. Pojechaliśmy tam w sierpniu na szczegółowe badania i biopsję, której nikt w Polsce nie chciał przeprowadzić. Szwajcarscy lekarze pobrali wycinek guza do badań i po miesiącu zidentyfikowali złoczyńcę - glejaka o specyficznej mutacji. Na szczęście można go leczyć, ale wiąże się to z ogromnymi pieniędzmi, których nie mamy… Dlatego prosimy o pomoc!

Żyjemy w ciągłym strachu o życie synka. Co rano budzę się i sprawdzam, czy z Krystiankiem jest wszystko w porządku. Czy choroba nie zaatakowała go we śnie… Czy wciąż jest z nami… Musimy zacząć jak najszybciej leczenie. Czekamy tylko na zielone światło z Zurychu i zebranie 70 tys. zł, które trzeba mieć na starcie. Proszę, bądźcie z nami w tej nierównej walce… Dajcie nam szansę na uratowanie synka.
Marzena - mama
- Wpłata anonimowa50 zł
- 50 zł
- Anonimowa Pomagaczka10 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł