Otwórzmy Oczka Małej Madzi

Fundacja Jutro Będzie Lepiej
organizator skarbonki

Magda urodziła się 27 kwietnia 2016 roku. Dla rodziców najpiękniejsza, najwspanialsza. Mimo tego, że przyszła na świat z zespołem wad wrodzonych. Rozszczepione podniebienie, wada serca, uwydatniona kość ogonowa. I brak oczu. „Ma taki koński ogonek”, stwierdza ciepło Natalia, mama Magdy. „Ale brak gałek ocznych... to był szok”, dodaje smutno. Kiedy lekarze powiedzieli jej o tym, była przerażona. Bała się tego, co zobaczy. Ale gdy ujrzała Magdę, zakochała się w niej od pierwszego wejrzenia. Taka malutka, śliczna, wyglądała jakby spała. Szok trwał krótką chwilę, po której przyszedł czas na rzeczowe rozmowy z lekarzami. A później pojawiły się kolejne problemy. Skręt jelit. Szczeciński szpital przy Unii Lubelskiej, operacja, powrót do sił. Można było myśleć o kolejnej operacji.

Im więcej gabinetów lekarskich odwiedzili rodzice Magdy, Natalia i Bartosz, tym więcej się dowiadywali. Że córka wymaga stałej opieki lekarskiej, że przed nimi wiele kolejnych zabiegów, że jest w kraju pewien ośrodek, który może pomóc. Bo brak gałek to bardzo poważne schorzenie. To, że dziewczynka już na zawsze będzie niewidoma, to nie wszystko. To, że brak gałek ocznych budzi szepty i komentarze, ich nie obchodzi.

Najgorsze jest bowiem to, że dziecięca czaszka stale rośnie, a pusta przestrzeń, która powinna być wypełniona tkanką, poszerza się. To ogromne niebezpieczeństwo dla tej małej dziewczynki. Deformacja twarzy, uszkodzenie mózgu. Powikłania mogą skończyć się tragicznie.

Rodzice dziewczynki trafili na do Chorzowa, do centrum okulistyki przy Katowickiej. „Placówkę polecali nam inni, którzy zmagają się z podobnym problemami”, mówi mama Magdy.  Tam okazało się, że można pomóc Magdzie. Dziewczynka musi mieć wszczepione implanty, które poszerzą jej oczodoły, pomogą w ich prawidłowym ukształtowaniu, zachowają symetrię twarzy i umożliwią odtworzenie powiek. To wieloetapowa procedura. Olbrzymi koszt finansowy i jeszcze większy strach o zdrowie córki, wnuczki, chrześnicy, sąsiadki.

W lipcu Magda była w domu, obchodziła własny chrzest. Białe odświętne ubranko, biały kapelusz. Wyglądała jak aniołek. Rośnie. Jej 56 centymetrów w kwietniu dawno odeszło w niepamięć. Z dnia na dzień zyskuje kolejne centymetry. Musi być silna. Tak jak silni muszą być jej najbliżsi. Muszą nie tylko walczyć o zdrowie Magdy, ale o środki. Takie zabiegi nie są refundowane przez NFZ.

Magda nigdy nie będzie widziała. Nie zobaczy wschodów i zachodów słońca, nie obejrzy wielkich dzieł filmowych czy uśmiechu rodziców. Ale wszystko może czuć, wszystkiego doświadczać. To po to te pieniądze.

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
Anonimowa Pomagaczka
Madzia Boroń, 5 lat
Poczuć to, co niewidzialne
0%
0 zł Wsparło 0 osób CEL: 6 000 ZŁ