Zbiórka zakończona
Antonina Schulz - zdjęcie główne

Zabierze wzrok, a wkrótce życie.... Nowotwór zaatakował oczko Tosi!

Cel zbiórki: leczenie w klinice dr Abramsona w USA

Organizator zbiórki:
Antonina Schulz, 6 lat
Starogard Gdański, pomorskie
nowotwór złośliwy oka
Rozpoczęcie: 24 września 2019
Zakończenie: 9 października 2019
922 551 zł(101,91%)
Wsparło 18 514 osób

Cel zbiórki: leczenie w klinice dr Abramsona w USA

Organizator zbiórki:
Antonina Schulz, 6 lat
Starogard Gdański, pomorskie
nowotwór złośliwy oka
Rozpoczęcie: 24 września 2019
Zakończenie: 9 października 2019

Rezultat zbiórki

To wiadomość, na którą wszyscy czekali w ogromnym napięciu, ale w końcu po długim leczeniu, wielu konsultacjach i stresujących zabiegach, Rodzice Tosi dostali najważniejszą informację - oczko Tosi jest zdrowe! Dziewczynkę czekają jeszcze liczne kontrole, ale na tym etapie wiadomo na pewno - nowotwór został pokonany. 

Antonina Schulz

W imieniu Rodziców dziękujemy każdemu, kto wspierał rodzinę w tym ciężkim czasie. Otrzymaliśmy od nich kilka słów: Dzięki WAM dostaliśmy szansę i mogliśmy leczyć córeczkę u najlepszych specjalistów na świecie. Cała Armio Przyjaciół Tosi zawsze będziemy Wam wdzięczni, jesteście naszymi Zbawicielami. Nigdy nie będziemy w stanie przekazać wdzięczności za ogromne zaangażowanie zupełnie obcych ludzi, którzy przez chorobę córeczki stali się nam bliscy. 

Wasze wsparcie, dobre słowa pomogły nam przetrwać najtrudniejszy czas. Jeszcze raz bardzo dziękujemy!

Aktualizacje

  • Tosia coraz lepiej widzi na chore oczko. Wszystko dzięki Wam!

    Kochani!

    Życzymy Zdrowych, Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia. I szczęśliwego Nowego Roku 2020.

    Dokonaliście w tym roku wielkiego dobra, dzięki Waszemu wsparciu uratowaliśmy życie i oczko naszej córki. Będziemy Wam dziękować za to każdego dnia.

    Antonina Schulz

    Tosia ma najlepsze leczenie z możliwych. Zawdzięczamy Wam tak wiele.

    Leczenie działa, Tosia widzi na 50 % na chore oczko, uśmiecha się, żyje jak inne dzieci. Wiemy z jak groźnym przeciwnikiem walczymy, ale wierzymy, że pod stałą opieką specjalistów z USA mamy szansę pokonać chorobę. 

  • Leczenie Tosi trwa! Trzymamy kciuki za walkę.

    Tosia jest po drugim zabiegu chemiochirurgii tętnicy ocznej. Po pierwszym miała bardzo niski poziom białych krwinek.  Przez jakiś czas trwało wzmacnianie małego organizmu. Leczenie działa cudownie, nawet dr Abramson był mile zaskoczony rezultatem. Po pierwszym zabiegu guz jest nieaktywny, ulega zwapnieniu, a co najważniejsze zaczął się zmniejszać, dzięki czemu Tosia stopniowo odzyskuje wzrok.

    To niewiarygodne! Jesteśmy bardzo szczęśliwi, bo wybraliśmy dla Tosi najbezpieczniejsze leczenie, które ku zaskoczeniu wszystkich, działa! 

    Mamy nadzieję, że już niebawem zakończymy pierwszy i najtrudniejszy etap leczenia. Leczenie Tosi to długa i wyboista droga. Zdajemy sobie sprawę, że musimy być czujni, bo siatkówczak jest nieobliczalny.

    Antonina Schulz

    Tosia nie zakończyła leczenia. Jest obarczona wielkim ryzykiem wystąpienia guza w drugim oczku. Musimy być pod ścisłą kontrolą. Kolejna chemioterapia planowana jest za miesiąc.

    Wiemy, że leczenie było możliwe dzięki Wam. Nigdy nie przestaniemy być wdzięczni, Dziękujemy za modlitwę, sam Bóg nam Was zesłał. Sami nie dalibyśmy sobie rady.

    Będziemy walczyć dalej wierząc, że będzie już tylko dobrze.

    Tosia wyjdzie z tego. Musi jeszcze trochę powalczyć, ale jest w najlepszych rękach.

  • Zbiórka na walkę Tosi z nowotworem zakończona. Dziękujemy za wsparcie!

    Jesteśmy w szoku! Moc Waszej pomocy zupełnie nas zaskoczyła! 

    Na początku zbiórki byliśmy przerażeni. Choroba pojawiła nagle, a my nie wiedzieliśmy, czy uda nam się zebrać kwotę niezbędną do tego, by ratować oczko Tosi. Teraz, kiedy leczenie się rozpoczęło, a my jesteśmy zabezpieczeni na całą terapię możemy skupić się na tym, co najważniejsze: naszej córeczce, która toczy najważniejszą walkę w swoim życiu. 

    Podjęcie tej walki było możliwe dzięki Wam! Wasze zaangażowanie, udostępnienia, każde dobre słowo, które pomogło w najtrudniejszych chwilach. 

    Wiemy, że przed nami trudne leczenie i walka, której wynik ciężko przewidzieć. Wierzymy jednak, że starania lekarzy i siła naszej malutkiej Tosi to gwarancja zdrowia. 

    Jeszcze raz bardzo dziękujemy!

Opis zbiórki

Tosia ma dopiero 2 miesiące, a przed sobą walkę z najtrudniejszym przeciwnikiem. Nowotwór nie pyta o wiek, wykształcenie ani status społeczny. Atakuje nagle i niespodziewanie. Odbiera siły i niszczy wszystko na swojej drodze. Koszt walki o zdrowie może wynieść nawet milion złotych!
_____

Odkąd usłyszałam diagnozę, wydaje mi się, że wskazówki zegara przesuwają się szybciej. Czas działa na naszą niekorzyść, a każdy dzień zwłoki to śmiertelne niebezpieczeństwo. 

Ta ciąża była dla mnie wyjątkowym doświadczeniem. Wszystko było takie nowe, działo się po raz pierwszy… Kolejne zmiany, które zwiastowały, że niebawem w naszym życiu nastąpi prawdziwy przełom. Pojawienie się Tosi na świecie było spełnieniem marzeń. I chociaż gdzieś pod skórą matka zawsze martwi się, że coś może pójść nie tak to jednak zawsze wygrywa nadzieja na to, że kolejnego dnia również wyjdzie słońce.

Wszystko brzmiałoby pewnie jak historia wielu młodych rodziców, podekscytowanych pojawieniem się na świecie nowego człowieka. Człowieka uczącego ogromnych pokładów miłości, pokazującego co w życiu jest ważne. Minął pierwszy wspólny miesiąc, drugi, każdego dnia uczyłyśmy się wzajemnie czegoś nowego. Te doświadczenia to coś, co zostanie ze mną na zawsze. Bo to była cisza przed burzą, chwila wytchnienia przed horrorem.

Antonina Schulz

Podczas kąpieli, zupełnie przypadkiem dostrzegłam na oku plamkę. Myślałam, że to może być zaćma albo infekcja oka. Przy takim maluszku najważniejsza jest obserwacja, zawsze powtarzali wszyscy. Mój pierwszy macierzyński impuls mówił: jest źle, ale wtedy jeszcze próbowałam się przed tym chronić, nie chciałam dopuścić do siebie myśli o tym, że Tosia może być w prawdziwym niebezpieczeństwie. Nie mogliśmy czekać ani chwili - już następnego dnia byliśmy u lekarza. Musiałam wiedzieć, myśl o tym, że coś się dzieje z moją kruszynką, spędzała mi sen z powiek. Lekarze podejrzewali guza. Dostaliśmy skierowanie na USG, a to potwierdziło najgorsze obawy. Nowotwór. To słowo dotarło do mnie dopiero po jakimś czasie. Stałam podczas rozmowy z lekarzem i miałam wrażenie, że życie toczy się obok, że te słowa kierowane są do kogoś innego. Nie miałam nawet siły płakać. W mojej głowie pojawiały się miliony myśli. I najważniejsza: co teraz?! Co grozi mojej córeczce?! 

Po usłyszeniu diagnozy czas jakby przyspieszył. Wszystko działo się w trybie ekspresowym. Droga do Centrum Zdrowia Dziecka do Warszawy z jednej strony dłużyła się w nieskończoność, z drugiej minęła w okamgnieniu. To tam usłyszeliśmy, że nowotwór rozwija się w zastraszającym tempie, a oczko Tosi jest w ogromnym niebezpieczeństwie. W głowie modliłam się tylko o to, by reszta malutkiego ciała była bezpieczna, by nowotwór nie zaatakował ze zdwojoną siłą. 

Nadzieje na szybkie rozpoczęcie legły w gruzach, Tosia wykończona ostatnimi wydarzeniami dostała infekcji, a to wstrzymało przyjęcie na oddział onkologii. Ten czas wykorzystaliśmy najlepiej jak mogliśmy, szukając ratunku dla córeczki. Nawiązaliśmy kontakt z rodzicami chorych dzieci, zapoznaliśmy się z warunkami i kosztami leczenia. Wszystko, by uratować oczko Tosi, która ma do zobaczenia jeszcze tak wiele… 

Tosia jest jednym z najmłodszych dzieci w Polsce zaatakowanych przez ten typ nowotworu. Szybkość jego rozprzestrzeniania jest przerażająca! Z dnia na dzień nasze szanse maleją…. Jestem przerażona. Codziennie powtarzam Tosi, żeby była silna, że damy radę. By to było możliwe, muszę zrobić wszystko, by chorobę pokonać skutecznie. Raz na zawsze… Właśnie dlatego musimy zdecydować się na leczenie u dr Abramsona, gdzie od lat leczone są nawet malutkie dzieci. Niestety, doskonale wiemy, że sami nie damy rady. Nie jesteśmy w stanie zapewnić naszej córeczce terapii ratującej wzrok, ratującej życie… W klinice powinniśmy być za tydzień, a to wiąże się z ogromnymi kosztami. Sam zadatek to ponad 300 tysięcy złotych, a każda chemioterapia około 120 tysięcy. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić takiej kwoty. Muszę prosić o pomoc. Błagam, pomóż mi ratować córeczkę. Ona ma przed sobą całe życie, a ja jestem jej to winna jako matka. Najlepszą opiekę i pomoc zawsze, kiedy tego potrzebuję. Nowotwór to przeciwnik nieprzewidywalny, który niszczy wszystko na swojej drodze, ale wierzę, że mamy szanse. Leczenie w Stanach Zjednoczonych to dla nas jedyna szansa! 

Tosia to nasze okno na świat. To życie, które nie może zgasnąć, zdrowie, o które warto walczyć. Nie mamy chwili do stracenia! W walce o naszą kruszynkę liczy się każdy dzień. Ty jesteś naszą nadzieją! Pomocy!

 

 

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    1577 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł

    Szybkiego powrotu do zdrowia dla Tosi. Dużo pozytywnej wiary dla rodziców. Trzymam kciuki.

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł

    Kochana Tosiu,życzę Ci dużo zdrówka i uśmiechu,wierzę że uda Ci się pokonać chorobę i będziesz mogła cieszyć się każdym dniem życia?trzam kciuki!

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    1049,40 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    10 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    100 zł

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj