

RAK KOŚCI zaatakował 13-letnią Olę❗️Pomóż nam ratować jej życie❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup protezy nogi, zakwaterowanie w Warszawie
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
8 Stałych Pomagaczy
Dołącz- Anonimowy Pomagaczwspiera już 3 miesiące
- Agawspiera już 2 miesiące
- Annawspiera już 2 miesiące
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup protezy nogi, zakwaterowanie w Warszawie
Aktualizacje
Przeczytaj najnowsze informacje i pomóż Oli!
Kochani czas podsumować, jak miewa się nasza wojowniczka Oleńka, bo w ostatnich 3 miesiącach działo się dużo....
Po przeszczepie komórek macierzystych wydawałoby się, że najgorsze za nami, że wróci już normalność, lecz rzeczywistość okazała się inna. Listopadowy tomopraf płuc okazał się niezbyt optymistyczny. Baliśmy się tego badania, gdyż kilka dni po przeszczepie, kiedy odporność Oli była zerowa pojawiło się obustronne zapalenie płuc. Pojawił się płyn w opłucnej i u podstawy. Dolegliwości miała podobne do nawrotu choroby, dlatego strach był ogromny.
Natomiast po podaniu leku stan kliniczny Oli natychmiast uległ poprawie, wiec mieliśmy nadzieję, że płucka się podniosą i tak się stało. Pierwsze dokładne badanie pokazało, że zmiany są większe, ale może tak być na skutek radioterapii, którą Oleńka miała krótko przed przeszczepem. Z uwagi na to, że wynik nie był jednoznaczny, czy to stany pozapalne, czy meta rozsiane, zalecono nam leki i wrócić na początku grudnia na ponowny tomograf.

Kolejne czekanie w strachu i niepewności. W międzyczasie kontynuowaliśmy rehabilitacje, Oleńka wróciła do treningów piłki nożnej, a co najważniejsze należy do polskiej reprezentacji ampfutbol. To powrót do jej życia sprzed choroby... Choć z tyłu głowy baliśmy się kolejnych badań, lecz żyliśmy pełną parą według naszego motta „będzie co ma być, ale będzie dobrze". I tak się okazało – jest dobrze, zmiany znikają i mieliśmy do czynienia z pozostałościami po leczeniu i zapaleniu płuc oraz bliznami po chorobie.
Kiedy znów wydawałoby się, że wracamy do normalności, kikut zaczął odmawiać posłuszeństwa. Oleńka już od 1.5 miesiąca nie jest w stanie ubrać protezy... Ciągłe wizyty u lekarza, usg i rtg kikuta wykazały, że Oleńka ma krwiaka i powiększony nerw kulszowy po amputacji co często się zdarza. 15 stycznia mamy badanie Pet a 16 stycznia TK płuc, rezonans kości udowej oraz badania krwi. To najważniejsza kontrola po leczeniu i ona potwierdzi czy Oleńka jest zdrowa...
Oleńka dalej jest na chemii celowanej w tabletkach podtrzymującej dobry stan. Miesięczny koszt terapii to ok 6 tysięcy złotych, a z uwagi na początkowy stan córki nie wiemy, jak długo będzie musiała zażywać ten lek – mogą to być lata. Jedno jest pewne leczenie i cała terapia zadziałała na Oleńkę i dzięki jej silnej woli i sportowego, walecznego charakteru wygrywa tę bitwę.

Ale bez państwa wsparcia finansowego to by się nie powiodło. Postanowiliśmy – a właściwie nie mamy wyboru, pozostać w Warszawie już zawsze, tu Ola jest bezpieczna, tu są jej specjaliści, terapeuci, protetyk, lekarze, chirurdzy itd... Tylko tu w stolicy jest sztab ludzi, którzy są w stanie zatroszczyć się o Ole, i jej pomóc. W listopadzie i grudniu każdego tygodnia mieliśmy po kilka wizyt u onkologa i chirurga, Ola jest pod stałą opieką hematologów, odkąd miała przeszczep.
Dzięki państwu możemy tu mieszkać i zapewnić Oli najlepsze warunki, na jakie zasługuje.Dochodzą koszty nowej protezy – Oleńka znów urosła, to już będzie trzecia noga. Tak naprawdę koszty ciągle rosną, ale grunt, aby nasza wojowniczka zdrowiała i nie pozostaje nam rodzicom zrobić wszystko, by w tym jej pomóc.
DZIĘKUJEMY Państwu na ogromne wsparcie i zachęcamy do śledzenia Oleńki losów na profilu Onko mama Judyta Janicka.
Judyta, mama Oli
WAŻNE: Ola przeszła przeszczep❗️Wasza pomoc wciąż jest nam bardzo potrzebna❗️
Kochani,
czas na krótkie podsumowanie ostatnich tygodni.
Zgodnie z protokołem zakończyliśmy leczenie. Ola przeszła w sumie 14 cykli chemioterapii oraz dwa tygodnie radioterapii na płuca. Jesteśmy też świeżo po przeszczepie komórek macierzystych.
To był bardzo intensywny czas, ale mamy nadzieję, że wszystko się opłaci i całe leczenie przyniesie pożądane efekty. Nie może być inaczej!

Z sierpniowych wyników badań PET wynikało, że jedna zmiana u Oli nadal jest aktywna. Jednak tuż przed przeszczepem podano Oleńce megachemię o wiele silniejszą niż poprzednia, więc mamy nadzieję, że udało się jej wyniszczyć resztkowe zmiany aktywne.
Sam przeszczep odbył się bez szwanku. Wszystko przebiegło pomyślnie. Natomiast komplikacje pojawiły się w szóstej dobie po przeszczepie. Oli spadło ciśnienie i saturacja oraz wdał się stan zapalny płuc. Pojawił się płyn w obu opłucnych, a CRP zaczęło rosnąć. Olę męczyły duszności i kaszel. Przez chwilę zrobiło się bardzo niebezpieczne. Baliśmy się, że to wznowa nowotworu. Jednak dzięki Bogu wszystko się unormowało po antybiotyku, który zaczął praktycznie od razu działać. Oleńka wyszła nawet szybciej ze szpitala niż planowano.
Przed nami bardzo dużo badań w najbliższym czasie – rezonans, USG jamy brzusznej i serca, tomografia komputerowa płuc. Ola ma także powiększoną wątrobę i śledzionę, dlatego musimy mieć kontrole częściej niż zwykle. Kiedy tylko wyniki krwi prób wątrobowych się polepszą wracamy do chemii w tabletkach...

Przed nami wyczekana wizyta u protetyka, gdyż znów potrzebujemy nowego leja, bo obwód kikuta się zmniejszył.
Kochani, jesteście z nami od początku. Wspieracie nas finansowo i mentalnie, to naprawdę wspaniałe! Bez Was nie poradzilibyśmy sobie! Czytamy wszystkie Wasze bardzo budujące i wzruszające komentarze...
Zachęcamy do obserwowania naszego nowego profilu Onko Mama Judyta Janicka, gdzie opisujemy na bieżąco naszą walkę z chorobą, ile już pokonaliśmy i z czym musieliśmy się jeszcze zmierzyć. Wierzymy, że historia naszej Oli zakończy się sukcesem!
Bądźcie z nami dalej! Jesteście wspaniali...
Rodzice Oli
Ola jest prawdziwą wojowniczką❗️Przeczytaj najnowsze informacje i pomóż nam dalej walczyć o jej życie i zdrowie❗️
Przybywamy w celu podzielenia się z Wami nowymi informacjami na temat stanu zdrowia Oleńki, a naprawdę musicie nam uwierzyć, że przez ostatnie miesiące bardzo dużo się u nas działo...
Ale od początku.
Dwa tygodnie po amputacji nasiliły się u Oli bóle fantomowe, które utrudniły jej funkcjonowanie i spanie do tego stopnia, że nawet morfina nie była w stanie ulżyć jej w cierpieniu. Przez ostatnie trzy miesiące praktycznie nie spaliśmy, bo Ola wręcz wyła z bólu, a my razem z nią... Ale teraz, dzięki Bogu, ból minął i udało nam się odstawić wszystkie środki przeciwbólowe. Jednym słowem wróciła nam radość do życia.
Niestety w dniu 13. urodzin Oleńki trafiliśmy do szpitala ze względu na infekcję bakteryjną w kikucie. Ola trafiła na blok, gdzie znów była szyta, miała zakładane szwy, podawane antybiotyki, cewnik i tak naprawdę od nowa musiała do siebie dojść.

Pomimo tych przeciwności, były też dobre chwile. Na tamten moment badania kontrolne pokazywały, że choroba Oli znów się cofa, przerzuty w płucach są mniejsze, a w płyn w opłucnej i osierdziu znikł... A potem kolejny tomograf komputerowy, badania PET i rezonans wykonany w maju wykazały znaczną regresję choroby – przerzuty w drugiej nodze (kości udowej) umarły! To był cud! Zostały tylko dwie, małe, bo centymetrowe, zmiany w lewym płucku!
W porównaniu do tego, jak Oli płuca wyglądały na początku naszej walki, to OGROMNA różnica. Wtedy, były wręcz pokryte niezliczoną ilością guzów nowotworowych, które miały nawet do 6 cm! Lekarz powiedział, że Oli opłucna była wytapetowana przerzutami, a teraz ich nie ma i to CUD, że organizm tak pięknie zareagował na leczenie. To dodało nam ogromnej wiary, że los się do nas znów uśmiecha.
Po namyśle lekarze zdecydowali, by Ola przeszła jeszcze 2-tygodniową radioterapię na płucka. Potem mieliśmy kilka tygodni na regenerację i odpoczynek na Mazurach. W ubiegłym tygodniu mieliśmy kolejną już kontrolę, która tym razem wykazała całkowity brak ognisk przerzutowych w płucach! Jesteśmy przeszczęśliwi... Przed nami jeszcze badanie PET, które nam to potwierdzi, ale bardzo wierzymy w to, że wszystko zmierza w najlepszym kierunku!

Oczywiście, to nie koniec leczenia. W najbliższym czasie Oleńka będzie miała autoprzeszczep, czyli zwrot komórek macierzystych. Wiemy, że przeszczep zwiększy szanse, na pełne wyzdrowienie, bez ryzyka nawrotu. Oleńka w dalszym ciągu jest na chemii w tabletkach, a przed samą operacją przyjmie jeszcze megachemię. Przez najbliższy miesiąc będziemy w szpitalu.
Od kilku dni Ola dostała też swoją pierwszą (wypożyczoną) testową nogę. I nie uwierzycie – chodzi już bez kul! Jest tak zawzięta i zaangażowana, że dzięki ćwiczeniom i rehabilitacji jest już w stanie poruszać się o własnych siłach. Jesteśmy wzruszeni... Ćwiczy wspaniale, wraca do formy i mówi "Mamo, ja znów kocham moje życie".
Jesteśmy wdzięczni wszystkim Wam, kochani darczyńcy, za ogromne wsparcie finansowe, ale też za każde dobre słowo, które kierujecie w naszą stronę, lekarzom za uratowanie naszego dziecka, pielęgniarkom za przepiękną, czułą i pełną empatii opiekę nad naszą Olą. Trafiliśmy na wspaniałych ludzi i specjalistów!

Jak możecie zauważyć pasek zbiórki wzrósł. Wszystko ze względu na to, że chcemy być gotowi na każdy możliwy scenariusz. Po wielu miesiącach walki z nowotworem wiemy, że nie możemy być niczego pewni. To, że teraz jest dobrze, nie oznacza, że choroba nie zaatakuje ponownie. Oczywiście robimy wszystko, co w naszej mocy, by tak się nie stało.
Gdyby jednak zaszła taka konieczność, chcemy być gotowi zapewnić Oli leczenie ostatniej szansy, którego koszt wynosi około 1.2 mln złotych.
W dalszym ciągu zbieramy też środki na zakup specjalistycznej protezy dla Olki. Ola marzy o tym, by wrócić do sportu i aktywności. Przed chorobą trenowała piłkę nożną – dziś nie może się doczekać, kiedy wróci na boisko, kiedy będzie mogła znów biegać, jeździć na rowerze, czy nawet po prostu... wchodzić po schodach.
Wiemy, że by tak się stało musimy zapewnić Oli nie tylko najlepszą opiekę medyczną, rehabilitację ale także protezę, która da jej takie możliwości. A koszt takiej nowej nóżki sięgać będzie kilkuset tysięcy złotych. Do tego Ola ma dopiero 13 lat i wciąż rośnie, więc nie skończy się na jednej protezie.
Kochani, prosimy Was o dalszą obecność, obserwowanie i wspieranie naszej zbiórki. Czytamy Wasze komentarze, wzruszamy się i cieszymy, że mamy takich wspaniałych ludzi wokół siebie. Prosimy, opowiedzcie o naszej Oli komuś bliskiemu, udostępnijcie jej zbiórkę. Pomóżcie uzbierać kwotę, która pozwoli jej wróci do życia sprzed choroby, a gdy zajdzie taka konieczność, ponownie uratuje jej życie.
Za wszystko z całego serca DZIĘKUJEMY!
Judyta i Patryk, rodzice wraz z Olą
Opis zbiórki
Od 8 tygodni walczymy o życie naszej ukochanej Oli i wciąż trudno nam uwierzyć w to, co ją spotkało. Dlaczego choroba dotyka bezbronne dzieci, dlaczego właśnie naszą córeczkę? Ola ma dziś 12 lat i zamiast spędzać beztroski czas z rówieśnikami, musi walczyć o życie.
Nasza córka, miłośniczka piłki nożnej wróciła z treningu skarżąc się na ból nogi, który pogłębiał się z każdym dniem. W ciągu nocy łydka spuchła. Samopoczucie Oleńki z godziny na godzinę się pogarszało. Bez wahania zgłosiliśmy się do lekarza rodzinnego, który skierował nas do szpitala. Na miejscu zrobiono Oli badanie krwi i RTG nogi. Pomimo że wyniki były niepokojące, lekarz postanowił wypuścić nas do domu, mówiąc, że odezwie się następnego dnia, co oczywiście nie miało miejsca.
Ola zaczęła gorączkować, a noga dalej puchła. Na co dzień mieszkamy w Szkocji, ale przeczuwając, że dzieje się coś bardzo poważnego kupiliśmy bilety do Poznania, gdzie umówiłam córkę na wizytę do ortopedy. Po RTG nogi lekarz bez wahania skierował nas do szpitala ortopedycznego w Poznaniu. Rozpoczęła się dalsza diagnostyka.
W tamtym momencie Ola nie była już w stanie stanąć na bolącej nodze. Poruszaliśmy się o kulach lub na wózku inwalidzkim. Niestety kolejnego dnia niespodziewanie pojawiły się u niej duszności. Natychmiast zrobiono RTG płuc i tu pojawiła się pierwsza diagnoza – “Pani córka nie ma lewego płuca!” Zamarłam.

Niezwłocznie przetransportowano nas do szpitala Onkologicznego w Poznaniu, gdzie zaczęła się akcja ratowania życia Oli. Okazało się, że Olusia ma w sumie 5l płynu w lewym płucu, które się skurczyło! Wprowadzono dren do płuca, przez który podawano jej tlen. Bez niego nie dałaby rady oddychać.
Oleńka gasła z każdą minutą. Saturacja spadała a walka o jej oddech była coraz trudniejsza. Niestety pierwszy dren się zapchał i lekarze musieli natychmiast wprowadzić nowy. Inaczej moglibyśmy stracić Olę na naszych oczach!
W międzyczasie przeprowadzono biopsję guza podudzia i bez rozpoznania powiedziano nam, że to RAK KOŚCI – prawdopodobnie mięsak Ewinga – rzadka i agresywna forma nowotworu kości – w przypadku Oli z przerzutami do płuc.
Z uwagi na to, że stan Oli dalej się pogarszał zastosowano chemię ratującą jej życie, nie czekając na wyniki biopsji. I dzięki Bogu Oleńka wróciła do nas, a jej stan kliniczny jest dobry. Na tę chwilę jesteśmy po 4 cyklu chemii. Oleńka śmieje się i jest naszym promyczkiem, pełnym wiary i nadziei, że leczenie przynosi pożądane rezultaty.

Diagnoza została potwierdzona. Ze względu na wysoki IV stopień zaawansowania postanowiliśmy kontynuować leczenie Oli w szpitalu specjalistycznym w Warszawie w Instytucie Matki i Dziecka. Leczymy się zgodnie z protokołem, czyli 14 cykli chemii, po 9tym operacja – usuniecie guza, wstawienie endoprotezy, w najgorszym wypadku amputacja.
Niestety kolejne niepokojące wieści przyszły 27 grudnia. Lekarze znaleźli w udzie Oli kolejnego guza. Jesteśmy po rezonansie i czekamy na wyniki, z których dowiemy się, co to takiego i jakie będą kolejne kroki. Aktualnie szykujemy się do separacji komórek macierzystych, które w przyszłości będą bardzo przydatne podczas leczenia. Następnie 5 cykl chemii. Płuca Oli również nie są w dobrym stanie – guzów jest niezliczona ilość, dlatego zostanie zastosowane docelowe leczenie w tabletkach, następnie radioterapia.
Nasze serca są złamane i choć świat i radość z życia umarły musimy mieć silę i pozytywne myślenie. Jesteśmy zdeterminowani do walki i głęboko wierzymy, że wygramy tę wojnę. Oleńka jest co do tego przekonana a jej siła jest dla nas rodziców największą motywacja.
Celem naszej zbiorki na tę chwilę jest wsparcie nas w kosztach zakwaterowania i utrzymania nas w Warszawie, do tego dochodzą jeszcze koszty dojazdów do szpitala oraz leki. Na tę chwilę musimy być na miejscu w Warszawie gdyż leczenie jest intensywne i wymaga codziennych wizyt w szpitalu. Koszty przewyższają nasze możliwości.
Prosimy, pomóżcie nam ratować nasze jedyne dziecko, sens naszego życia! Nic więcej się teraz nie liczy...
Rodzice
Judyta i Patryk Janiccy
- Anna i Mariusz200 zł
Jesteśmy z Tobą, Olu.
- Wpłata anonimowaX zł
Jezu Ty się tym zajmij
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
💔
- Wpłata anonimowa100 zł