
RAK KOŚCI zaatakował 13-letnią Olę❗️Pomóż nam ratować jej życie❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup protezy nogi, zakwaterowanie w Warszawie
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
13 Stałych Pomagaczy
Dołącz- Krzysztofwspiera już 4 miesiące
- Agawspiera już 3 miesiące
- Annawspiera już 3 miesiące
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup protezy nogi, zakwaterowanie w Warszawie
Aktualizacje
Ola zakończyła leczenie szpitalne❗️To nie oznacza końca naszej walki – przeczytaj nowe informacje i wesprzyj zbiórkę❗️
Kochani, jak wielu z Was zauważyło, Oleńka zakończyła szpitalne leczenie. Nie oznacza to jednak, że zakończyła się nasza onkologiczna przygoda, bo ona trwa dalej.
Ostatnie badanie PET wykazało brak aktywności rozrostu choroby, co jest bardzo dobrą informacją. Natomiast, tomograf komputerowy płuc bardzo nas zaniepokoił. Oleńka ma 2 zmiany w płucach, które są nieoperacyjne – na szczęście stabilne i nieaktywne. Niestety, w ostatnim czasie jedna z nich urosła o 4 mm.
Po konsultacji radiologiczno-onkologicznej stwierdzono, że płyn to prawdopodobnie efekt radioterapi lub stan po zapaleniu płuc. Zalecono obserwacje i kontrolę 2 marca.
Ola wróciła do zastrzyków przeciwzakrzepowych, przyjmuje chemię podtrzymującą w tabletkach, która powoduje czasem kiepskie samopoczucie i spadek morfologi (kontrolujemy raz w tygodniu).

Mieliśmy również kłopoty z kikutem, który "zaświecił się" podczas rezonansu... Okazało się, że to nerwiaczki, które powodują u Oli ból i uniemożliwiaǰą zakładanie protezy. Z tego względu przywrócono Oli lek, który został przepisany po amputacji. Ma on pomóc na nerwiaczki, lecz jeśli nie zadziała, to konieczna będzie operacja, czego bardzo byśmy nie chcieli.
Regularne wizyty lekarskie, także te u fizjoterapeutów, to praktycznie nasza codzienność. Oleńka jest bardzo pogodna, uspokaja mnie, że wszystko jest dobrze i o płucka mam się nie martwić, bo ona jest już zdrowa... A skoro ona tak mówi, wierzę, że tak jest i już będzie zawsze.
Oli marzeniem jest zacząć znów chodzić i wrócić do prorezy, ale do tego potrzebujemy nowej, bo stara jest już za mała. Do tego dochodzą wydatki związane z dalszym leczeniem i zakwaterowaniem w Warszawie, ale dzięki Wam możemy to wszystko zapewnić naszej Oli. Z całego serca Wam za to dziękujemy i prosimy o dalszą obecność i wsparcie! Jesteście wspaniali!
Rodzice wraz z Olą
Przeczytaj najnowsze informacje i pomóż Oli!
Kochani czas podsumować, jak miewa się nasza wojowniczka Oleńka, bo w ostatnich 3 miesiącach działo się dużo....
Po przeszczepie komórek macierzystych wydawałoby się, że najgorsze za nami, że wróci już normalność, lecz rzeczywistość okazała się inna. Listopadowy tomograf płuc okazał się niezbyt optymistyczny. Baliśmy się tego badania, gdyż kilka dni po przeszczepie, kiedy odporność Oli była zerowa pojawiło się obustronne zapalenie płuc. Pojawił się płyn w opłucnej i u podstawy. Dolegliwości miała podobne do nawrotu choroby, dlatego strach był ogromny.
Natomiast po podaniu leku stan kliniczny Oli natychmiast uległ poprawie, wiec mieliśmy nadzieję, że płucka się podniosą i tak się stało. Pierwsze dokładne badanie pokazało, że zmiany są większe, ale może tak być na skutek radioterapii, którą Oleńka miała krótko przed przeszczepem. Z uwagi na to, że wynik nie był jednoznaczny, czy to stany pozapalne, czy meta rozsiane, zalecono nam leki i wrócić na początku grudnia na ponowny tomograf.

Kolejne czekanie w strachu i niepewności. W międzyczasie kontynuowaliśmy rehabilitacje, Oleńka wróciła do treningów piłki nożnej, a co najważniejsze należy do polskiej reprezentacji ampfutbol. To powrót do jej życia sprzed choroby... Choć z tyłu głowy baliśmy się kolejnych badań, lecz żyliśmy pełną parą według naszego motta „będzie co ma być, ale będzie dobrze". I tak się okazało – jest dobrze, zmiany znikają i mieliśmy do czynienia z pozostałościami po leczeniu i zapaleniu płuc oraz bliznami po chorobie.
Kiedy znów wydawałoby się, że wracamy do normalności, kikut zaczął odmawiać posłuszeństwa. Oleńka już od 1.5 miesiąca nie jest w stanie ubrać protezy... Ciągłe wizyty u lekarza, usg i rtg kikuta wykazały, że Oleńka ma krwiaka i powiększony nerw kulszowy po amputacji co często się zdarza. 15 stycznia mamy badanie Pet a 16 stycznia TK płuc, rezonans kości udowej oraz badania krwi. To najważniejsza kontrola po leczeniu i ona potwierdzi czy Oleńka jest zdrowa...
Oleńka dalej jest na chemii celowanej w tabletkach podtrzymującej dobry stan. Miesięczny koszt terapii to ok 6 tysięcy złotych, a z uwagi na początkowy stan córki nie wiemy, jak długo będzie musiała zażywać ten lek – mogą to być lata. Jedno jest pewne leczenie i cała terapia zadziałała na Oleńkę i dzięki jej silnej woli i sportowego, walecznego charakteru wygrywa tę bitwę.

Ale bez państwa wsparcia finansowego to by się nie powiodło. Postanowiliśmy – a właściwie nie mamy wyboru, pozostać w Warszawie już zawsze, tu Ola jest bezpieczna, tu są jej specjaliści, terapeuci, protetyk, lekarze, chirurdzy itd... Tylko tu w stolicy jest sztab ludzi, którzy są w stanie zatroszczyć się o Ole, i jej pomóc. W listopadzie i grudniu każdego tygodnia mieliśmy po kilka wizyt u onkologa i chirurga, Ola jest pod stałą opieką hematologów, odkąd miała przeszczep.
Dzięki państwu możemy tu mieszkać i zapewnić Oli najlepsze warunki, na jakie zasługuje.Dochodzą koszty nowej protezy – Oleńka znów urosła, to już będzie trzecia noga. Tak naprawdę koszty ciągle rosną, ale grunt, aby nasza wojowniczka zdrowiała i nie pozostaje nam rodzicom zrobić wszystko, by w tym jej pomóc.
DZIĘKUJEMY Państwu na ogromne wsparcie i zachęcamy do śledzenia Oleńki losów na profilu Onko mama Judyta Janicka.
Judyta, mama Oli
WAŻNE: Ola przeszła przeszczep❗️Wasza pomoc wciąż jest nam bardzo potrzebna❗️
Kochani,
czas na krótkie podsumowanie ostatnich tygodni.
Zgodnie z protokołem zakończyliśmy leczenie. Ola przeszła w sumie 14 cykli chemioterapii oraz dwa tygodnie radioterapii na płuca. Jesteśmy też świeżo po przeszczepie komórek macierzystych.
To był bardzo intensywny czas, ale mamy nadzieję, że wszystko się opłaci i całe leczenie przyniesie pożądane efekty. Nie może być inaczej!

Z sierpniowych wyników badań PET wynikało, że jedna zmiana u Oli nadal jest aktywna. Jednak tuż przed przeszczepem podano Oleńce megachemię o wiele silniejszą niż poprzednia, więc mamy nadzieję, że udało się jej wyniszczyć resztkowe zmiany aktywne.
Sam przeszczep odbył się bez szwanku. Wszystko przebiegło pomyślnie. Natomiast komplikacje pojawiły się w szóstej dobie po przeszczepie. Oli spadło ciśnienie i saturacja oraz wdał się stan zapalny płuc. Pojawił się płyn w obu opłucnych, a CRP zaczęło rosnąć. Olę męczyły duszności i kaszel. Przez chwilę zrobiło się bardzo niebezpieczne. Baliśmy się, że to wznowa nowotworu. Jednak dzięki Bogu wszystko się unormowało po antybiotyku, który zaczął praktycznie od razu działać. Oleńka wyszła nawet szybciej ze szpitala niż planowano.
Przed nami bardzo dużo badań w najbliższym czasie – rezonans, USG jamy brzusznej i serca, tomografia komputerowa płuc. Ola ma także powiększoną wątrobę i śledzionę, dlatego musimy mieć kontrole częściej niż zwykle. Kiedy tylko wyniki krwi prób wątrobowych się polepszą wracamy do chemii w tabletkach...

Przed nami wyczekana wizyta u protetyka, gdyż znów potrzebujemy nowego leja, bo obwód kikuta się zmniejszył.
Kochani, jesteście z nami od początku. Wspieracie nas finansowo i mentalnie, to naprawdę wspaniałe! Bez Was nie poradzilibyśmy sobie! Czytamy wszystkie Wasze bardzo budujące i wzruszające komentarze...
Zachęcamy do obserwowania naszego nowego profilu Onko Mama Judyta Janicka, gdzie opisujemy na bieżąco naszą walkę z chorobą, ile już pokonaliśmy i z czym musieliśmy się jeszcze zmierzyć. Wierzymy, że historia naszej Oli zakończy się sukcesem!
Bądźcie z nami dalej! Jesteście wspaniali...
Rodzice Oli
Opis zbiórki
Od 8 tygodni walczymy o życie naszej ukochanej Oli i wciąż trudno nam uwierzyć w to, co ją spotkało. Dlaczego choroba dotyka bezbronne dzieci, dlaczego właśnie naszą córeczkę? Ola ma dziś 12 lat i zamiast spędzać beztroski czas z rówieśnikami, musi walczyć o życie.
Nasza córka, miłośniczka piłki nożnej wróciła z treningu skarżąc się na ból nogi, który pogłębiał się z każdym dniem. W ciągu nocy łydka spuchła. Samopoczucie Oleńki z godziny na godzinę się pogarszało. Bez wahania zgłosiliśmy się do lekarza rodzinnego, który skierował nas do szpitala. Na miejscu zrobiono Oli badanie krwi i RTG nogi. Pomimo że wyniki były niepokojące, lekarz postanowił wypuścić nas do domu, mówiąc, że odezwie się następnego dnia, co oczywiście nie miało miejsca.
Ola zaczęła gorączkować, a noga dalej puchła. Na co dzień mieszkamy w Szkocji, ale przeczuwając, że dzieje się coś bardzo poważnego kupiliśmy bilety do Poznania, gdzie umówiłam córkę na wizytę do ortopedy. Po RTG nogi lekarz bez wahania skierował nas do szpitala ortopedycznego w Poznaniu. Rozpoczęła się dalsza diagnostyka.
W tamtym momencie Ola nie była już w stanie stanąć na bolącej nodze. Poruszaliśmy się o kulach lub na wózku inwalidzkim. Niestety kolejnego dnia niespodziewanie pojawiły się u niej duszności. Natychmiast zrobiono RTG płuc i tu pojawiła się pierwsza diagnoza – “Pani córka nie ma lewego płuca!” Zamarłam.

Niezwłocznie przetransportowano nas do szpitala Onkologicznego w Poznaniu, gdzie zaczęła się akcja ratowania życia Oli. Okazało się, że Olusia ma w sumie 5l płynu w lewym płucu, które się skurczyło! Wprowadzono dren do płuca, przez który podawano jej tlen. Bez niego nie dałaby rady oddychać.
Oleńka gasła z każdą minutą. Saturacja spadała a walka o jej oddech była coraz trudniejsza. Niestety pierwszy dren się zapchał i lekarze musieli natychmiast wprowadzić nowy. Inaczej moglibyśmy stracić Olę na naszych oczach!
W międzyczasie przeprowadzono biopsję guza podudzia i bez rozpoznania powiedziano nam, że to RAK KOŚCI – prawdopodobnie mięsak Ewinga – rzadka i agresywna forma nowotworu kości – w przypadku Oli z przerzutami do płuc.
Z uwagi na to, że stan Oli dalej się pogarszał zastosowano chemię ratującą jej życie, nie czekając na wyniki biopsji. I dzięki Bogu Oleńka wróciła do nas, a jej stan kliniczny jest dobry. Na tę chwilę jesteśmy po 4 cyklu chemii. Oleńka śmieje się i jest naszym promyczkiem, pełnym wiary i nadziei, że leczenie przynosi pożądane rezultaty.

Diagnoza została potwierdzona. Ze względu na wysoki IV stopień zaawansowania postanowiliśmy kontynuować leczenie Oli w szpitalu specjalistycznym w Warszawie w Instytucie Matki i Dziecka. Leczymy się zgodnie z protokołem, czyli 14 cykli chemii, po 9tym operacja – usuniecie guza, wstawienie endoprotezy, w najgorszym wypadku amputacja.
Niestety kolejne niepokojące wieści przyszły 27 grudnia. Lekarze znaleźli w udzie Oli kolejnego guza. Jesteśmy po rezonansie i czekamy na wyniki, z których dowiemy się, co to takiego i jakie będą kolejne kroki. Aktualnie szykujemy się do separacji komórek macierzystych, które w przyszłości będą bardzo przydatne podczas leczenia. Następnie 5 cykl chemii. Płuca Oli również nie są w dobrym stanie – guzów jest niezliczona ilość, dlatego zostanie zastosowane docelowe leczenie w tabletkach, następnie radioterapia.
Nasze serca są złamane i choć świat i radość z życia umarły musimy mieć silę i pozytywne myślenie. Jesteśmy zdeterminowani do walki i głęboko wierzymy, że wygramy tę wojnę. Oleńka jest co do tego przekonana a jej siła jest dla nas rodziców największą motywacja.
Celem naszej zbiorki na tę chwilę jest wsparcie nas w kosztach zakwaterowania i utrzymania nas w Warszawie, do tego dochodzą jeszcze koszty dojazdów do szpitala oraz leki. Na tę chwilę musimy być na miejscu w Warszawie gdyż leczenie jest intensywne i wymaga codziennych wizyt w szpitalu. Koszty przewyższają nasze możliwości.
Prosimy, pomóżcie nam ratować nasze jedyne dziecko, sens naszego życia! Nic więcej się teraz nie liczy...
Rodzice
Judyta i Patryk Janiccy
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł