Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Mama Oli zginęła w wypadku, a ona wciąż walczy... Ratunku!

Aleksandra Rutkowska

Mama Oli zginęła w wypadku, a ona wciąż walczy... Ratunku!

54 050,00 zł ( 12,98% )
Do końca: 10 dni Brakuje: 362 089,00 zł
Wsparło 1536 osób

Wyślij SMS

Numer 72365
Treść 0059634
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz
Cel zbiórki:

Roczne leczenie, sprzęt i turnusy rehabilitacyjne, remont łazienki

Organizator zbiórki: Fundacja Ukryte Marzenia
Aleksandra Rutkowska, 25 lat
Bydgoszcz, kujawsko-pomorskie
Stan po wypadku samochodowym - przerwanie rdzenia kręgowego
Rozpoczęcie: 2 Grudnia 2019
Zakończenie: 3 Października 2021

Opis zbiórki

Nie pamiętam tego momentu. Chwili, w której niczego nieświadoma straciłam cały dotychczasowy świat. Wszystko runęło. Z opowiadań towarzyszy podróży dowiedziałam się, że byłam przytomna, świadoma, że słyszeli mój pełen przerażenia i bólu krzyk. 

_____

Po wypadku dostawałam strzępki informacji. Dozowano mi je w obawie przed nagłym pogorszeniem, a może po prostu obawiano się, że załamię się i poddam bez walki. Na początku silne leki wyłączały moją świadomość co kilka godzin. Nawet kiedy z kimś rozmawiałam, nie pamiętałam, o czym ani jak długo. To było niezwykle męczące. To wtedy mój organizm prowadził . Wtedy z niewielu rzeczy zdawałam sobie sprawę… 

Znacznie później, po kilku tygodniach, zaczęłam łączyć fakty. W kwietniowy świąteczny wieczór wracaliśmy całą rodziną do naszego domu. Fantastyczna atmosfera unosiła się w powietrzu, a my radośni po dniu spędzonym z bliskimi ruszyliśmy w drogę powrotną. Uwielbiałam te spotkania. Niestety, jedno z nich zapadnie mi w pamięci  jako  najgorsze wspomnienie mojego życia… Zasnęłam tylko na chwilę, a z reszty wypadku pamiętam tylko ciemność… 

Kiedy mój stan się ustabilizował poznałam szczegóły zdarzenia. Czołowe zderzenie z innym autem doprowadziło do tragedii. Moja mama nie przeżyła tego zdarzenia. O jej śmierci dowiedziałam się dopiero 3 tygodnie później. Nie wierzyłam w to, co słyszę. Ona była przy mnie zawsze, mogłam na nią liczyć w każdej sytuacji, a teraz nie ma jej. Nie powie mi “dasz sobie radę, wierzę w ciebie”. Tęsknota odebrała mi nadzieję na to, że będzie lepiej. Jakby tego było mało usłyszałam kolejną informację, która doprowadziła mnie na skraj… Miałam już nigdy nie stanąć na nogi, w wyniku wypadku został przerwany rdzeń kręgowy. Koniec marzeń, przyszłość stanęła pod znakiem zapytania. Jedyne, czego chciałam w tym momencie… to zapaść w sen. By nie czuć tego bólu, przerażenia i tęsknoty…

Te wiadomości nie mogły mnie złamać. Musiałam się podnieść, podjąć walkę. Mimo potwornego cierpienia i obawy o każdy dzień rozpoczęłam działanie. Współpracowałam ze specjalistami, zadawałam mnóstwo pytań, a w głowie miałam to najważniejsze: czy ja jeszcze stanę na nogi? Rehabilitacja - wielu ludziom wydaje się, że to ćwiczenia, które dla osoby chorej stanowią swego rodzaju rozrywkę. A dla mnie to być albo nie być. Bo przede mną całe życie i chcę zrobić wszystko, by pokonać przeciwności, które konsekwencje wypadku stawiają przede mną każdego dnia. 

Moje potrzeby są ogromne, rehabilitacja, turnusy, niezbędny sprzęt do ćwiczeń i dostosowanie mieszkania do potrzeb osoby niepełnosprawnej. Koszty są przerażające! Boję się, bo patrzę na nią i widzę prawie pół miliona złotych. Dla większości to cena za spełnienie jednego lub wielu marzeń. Dla mnie to realizacja najważniejszego celu, możliwości samodzielnego poruszania, przemieszczania, powrót, chociaż do normalności. Jeszcze na początku tego roku studiowałam, tańczyłam, ćwiczyłam na siłowni… A dziś, jestem wrakiem. Liczę na Ciebie! Liczę na Twoje wsparcie! Twoja pomoc to moja szansa. Na to, że dasz mi nadzieję na planowanie przyszłości. 

Codziennie staję przed poważnym wyzwaniem. Poruszanie się po mieszkaniu jest dla mnie ogromnym problemem, jego rozmiar uniemożliwia większe manewry, a mała łazienka powoduje, że zawsze potrzebuję kogoś do pomocy. Asysty silnych rąk, które umieszczą mnie w wannie. Do wyjścia z domu, nawet na krótką chwilę, potrzebuję dwóch osób, które zniosą mnie i wózek. 

Kilka sekund zmieniło wszystko. Zniszczone zdrowie sprawia, że wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Jeśli myślisz, że wszystko przed tobą pamiętaj, żyj tak jakby jutra miało nie być, bo jutro jest wielką niewiadomą… Dziś staję przed Tobą i proszę, daj mi nadzieję na lepsze jutro.

54 050,00 zł ( 12,98% )
Do końca: 10 dni Brakuje: 362 089,00 zł
Wsparło 1536 osób

Wyślij SMS

Numer 72365
Treść 0059634
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki