Zbiórka zakończona
Olaf Bolwiński - zdjęcie główne

"Mamo! Zabierz mnie do domu!" – Olafek walczy z guzem❗️Potrzebna pilna operacja❗️

Cel zbiórki: Operacja neurochirurgiczna w Tubingen, kontynuacja leczenia, dojazd, pobyt

Zgłaszający zbiórkę:
Olaf Bolwiński, 6 lat
Imielno, świętokrzyskie
Guz nadsiodłowy - czaszkogardlak
Rozpoczęcie: 9 kwietnia 2024
Zakończenie: 23 kwietnia 2024
394 747 zł(106,02%)
Wsparło 3477 osób

Cel zbiórki: Operacja neurochirurgiczna w Tubingen, kontynuacja leczenia, dojazd, pobyt

Zgłaszający zbiórkę:
Olaf Bolwiński, 6 lat
Imielno, świętokrzyskie
Guz nadsiodłowy - czaszkogardlak
Rozpoczęcie: 9 kwietnia 2024
Zakończenie: 23 kwietnia 2024

Rezultat zbiórki

Kochani darczyńcy, przyjaciele, ludzie wielkiego serca!

Z całego serca dziękujemy Wam za ogrom wsparcia, jakie okazaliście Olafowi i naszej rodzinie w tej trudnej walce o zdrowie i życie. Dzięki Waszej pomocy udało się zebrać środki niezbędne do opłacenia leczenia, które daje Olafowi szansę na pokonanie choroby i odzyskanie dzieciństwa, na jakie zasługuje.

Dziękujemy Wam z całego serca za wszystko, co zrobiliście dla Olafa. Jesteście częścią jego drogi do zdrowia, i zawsze będziemy Wam za to wdzięczni.

Rodzice

Opis zbiórki

Olafek ma tylko 4 latka. Jest szczęśliwym i beztroskim chłopcem, naszym jedynym dzieckiem. Nie wie, że w jego głowie jest groźny guz, który szybko rośnie i poważnie zagraża jego zdrowiu. Tak bardzo się o niego boimy! Ratunkiem dla Olafka jest niezwykle kosztowna operacja w Niemczech. Musimy działać szybko, dlatego prosimy Was o wsparcie!

Gdyby ktoś spojrzał na naszego synka, nie pomyślałby nawet, że w jego główce znajduje się tykająca bomba. Bomba, która może uszkodzić mu wzrok lub doprowadzić do wodogłowia! Tylko operacja w klinie w Tübingen daje szansę na wycięcie guza w całości i jak najmniejsze skutki uboczne. Wiemy, że jeśli w główce synka zostanie nawet kawałek guza, będzie on odrastał. Rozmawialiśmy z osobami, których dzieci były operowane nawet 7, czy 8 razy, a ostatecznie i tak trafiały do szpitala w Niemczech. Chcemy oszczędzić cierpienia naszemu biednemu synkowi i od razu rozprawić się z guzem! Miejmy nadzieję, że raz na zawsze!

Olaf Bolwiński

22 marca świat się dla nas zatrzymał. Synek upadł i doznał stłuczenia głowy. Szybko pojechaliśmy do szpitala, ponieważ Oli zaczął majaczyć… Byliśmy przerażeni, co dzieje się z naszym dzieckiem. Na miejscu stwierdzono jednak, że wszystko jest w porządku, że nie musimy się martwić. Dla pewności wykonano tomografię. W badaniu nie było ani śladu po uderzeniu. Znaleziono jednak coś, co zwaliło nas z nóg – zmiana ogniskowa w okolicy nadsiodłowej – podejrzenie czaszkogardlaka. Rezonans przyniósł potwierdzenie diagnozy… 

Nasze dziecko z nowotworem mózgu?! Przecież tylko się przewrócił, przecież takie rzeczy zdarzają się małym chłopcom… Trudno było zrozumieć to, co się stało. Nie było jednak czasu na trwanie w tym stanie. Dowiedzieliśmy się, że guza trzeba wyciąć jak najszybciej, ponieważ bardzo szybko może stać się jeszcze większy! W głowie pojawiły się kolejne pytania: "Co dalej? Co możemy zrobić dla naszego dziecka ? Jak zawalczyć o jego przyszłość?".

Nowotwór nie jest złośliwy, lecz jego umiejscowienie jest bardzo problematyczne. Jako rodzice nie możemy siedzieć bezczynnie. Wszystkie zebrane przez nas informacje i liczne kontakty prowadzą do niemieckiej kliniki w Tübingen oraz profesora Schuhmanna. To właśnie ten specjalista potrafi przeprowadzić zabieg najmniej inwazyjnie. Po konsultacji Olaf został zakwalifikowany do operacji.

Olaf Bolwiński

Czas działa na naszą niekorzyść. Operacja jest potrzebna już teraz, zanim guz zacznie dawać o sobie znać. Nasze dziecko ma tylko 4 latka… Nie chcemy, by choroba zabrała mu szczęście, które towarzyszy mu każdego dnia i już teraz skazywała go na niepełnosprawność. To takie cudowne dziecko. Jest fanem motoryzacji, uwielbia też muzykę. Zaraża innych swoim uśmiechem i energią. Tak strasznie go kochamy!

Pęka nam serce, gdy myślimy o tym, jak nagle jego beztroskie, szczęśliwe dzieciństwo zostało przerwane przez chorobę. Ale dopiero gdy Olafek już zaśnie, dajemy sobie z mężem przyzwolenie na chwile słabości. Na co dzień robimy wszystko, żeby synek czuł naszą siłę, żeby czuł, że wszystko jest okej. Powiedzieliśmy mu tylko, że w główce ma kamyczek i balonik z wodą, na które musi uważać. I, że z ich powodu będzie musiał wrócić do szpitala…

A dotychczasowe wizyty były traumatyczne. Olafek źle znosi kłucie, jest przerażony wenflonami… Nie mogę pozbyć się z głowy obrazu, gdy synek przeraźliwie krzyczy: “Mamo! Ratunku! Pomocy! Zabierz mnie do domu!”. Na takie sytuacje żaden rodzin nie jest gotowy… Jak można wytłumaczyć 4-latkowi, że to dla jego dobra?

Wieść o diagnozie wywróciła nasze życie do góry nogami. Musimy jednak działać, by zapewnić dziecku jak najlepszą opiekę medyczną, która da nadzieję na normalną przyszłość. Dlatego z całego serca prosimy o wsparcie! Razem możemy powstrzymać tego okropnego guza!

Rodzice Olafka

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj