
Na pomoc Olkowi – synowi zamordowanej komorniczki z Łukowa – i jego tacie!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, pomoc socjalna
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, pomoc socjalna
Aktualizacje
Bez Twojej pomocy Olek i Jarek nie dadzą rady!
Drodzy, od tragicznego dnia, kiedy Ewa została zamordowana i zmieniło się życie całej naszej rodziny, minęły 3 lata. Prawda jest taka, że każdy z nas oddałby wszystko, żeby ten dzień nigdy się nie wydarzył. Prawda jest również taka, że żaden upływ czasu nie zlikwiduje bólu, osierocenia, pustki i bezsilności na zło tego świata. Nie przywróci córki, mamy, żony, siostry, przyjaciółki.
Po takiej traumie byłoby trudno podnieść się każdemu, a w naszym przypadku z codziennością bez miłości i wsparcia mamy walczy Olek, który urodził się z małogłowiem, a także mąż Ewy i tata Olka – Jarek, który przeszedł rozległy udar i mierzy się z niepełnosprawnością I stopnia.
Olek ma teraz 21 lat, ale nie jest i nigdy nie będzie samodzielny. Wymaga całodobowej opieki, a jego rozwój zatrzymał się na poziomie trzylatka. Ma problemy z metabolizmem oraz komunikowaniem się. Wciąż jest pod opieką licznych specjalistów, psychologa, pedagoga oraz logopedy. Niestety w związku z małogłowiem wciąż istnieje ryzyko cofnięcia się w rozwoju. Nigdy więc nie będzie lepiej, a jest duże ryzyko i prawdopodobieństwo, że będzie gorzej.
W ostatnim czasie tata Olka, Jarek musiał przejść kolejną operację na sercu, aby udrożnić tętnice i żyły. Po udarze mózgu ma problemy z komunikowaniem się, choruje również na cukrzycę i choroby współistniejące.
Codzienność Jarka i Olka to rehabilitacje, basen, wizyty u specjalistów, recepty na drogie leki i walka z trudnościami, których nie mają osoby pełnosprawne. Obydwaj starają się pokazać wszystkim, że dają radę. Prawda jednak jest taka, że bardzo potrzebują wsparcia i ludzkiej życzliwości. Dlatego o wsparcie i ludzką życzliwość dla nich poproszę.
Marzena, ciocia Olka
Kończą się środki, a Olek nadal potrzebuje pomocy❗️
Choć od tragicznego zdarzenia minęło już sporo czasu, my nadal czujemy się, jakby to było wczoraj...
Oluś jest już pełnoletni, ale nie jest i nigdy nie będzie samodzielny. Wymaga opieki 24 godziny na dobę. Przez małogłowie jego rozwój zatrzymał się na poziomie kilkulatka. Ma problemy komunikacyjne. Podczas porodu, owinięta wokół głowy i szyi pępowina sprawiła, że nie wykształciły się właściwie instrumenty głosowe, nie rozwinął się także jego mózg.
Dodatkowo siostrzeniec ma problemy z przemianą materii. Częste zaparcia, a potem biegunki, nietrzymanie moczu… Jego tata musiał przystosować łazienkę do jego potrzeb: zamontować bidet czy na stałe krzesło pod prysznicem.
Olek ma padaczkę. Jest pod opieką psychologa, pedagoga oraz logopedy. Niestety z małogłowiem jest często tak, że może nastąpić cofanie się w rozwoju. Nigdy więc nie będzie lepiej, a jest duże ryzyko i prawdopodobieństwo, że będzie gorzej…
Niestety z tatą Olka również nie jest najlepiej. Jarek musiał przejść kolejną operację na sercu, aby udrożnić tętnice i żyły. Problemy z mową i komunikowaniem po przebytym udarze, nadal utrzymują się na takim samym poziomie.
Sytuacja finansowa rodziny jest bardzo trudna. Dodatkowo zaczyna brakować środków, aby otoczyć ich wsparciem. Dziękuję za Waszą dotychczasową pomoc, w tym najtrudniejszym czasie daliście Olkowi i jego najbliższym ogromną nadzieję, że nie są sami. Jednak z całego serca proszę o dalsze wsparcie. Każda wpłata ma ogromne znaczenie!
Marzena, ciocia Olka
Opis zbiórki
Niespodziewana tragedia spadła na naszą rodzinę. W piątek, 18 listopada, w brutalny sposób została zamordowana moja siostra Ewa Kochańska. Ewa osierociła dwóch synów: 25-letniego Macieja i 17-letniego Aleksandra.
Olek jest niepełnosprawny. Urodził się z małogłowiem. Nie mówi, zatrzymał się na rozwoju 3-letniego dziecka. Do końca życia wymaga opieki i troski. Jarek, mąż Ewy 3 lata temu przeszedł udar. Ma 1 stopień niepełnosprawności. Ewa dźwigała wszystko na swoich barkach, nigdy nie prosiła o pomoc. To była najsilniejsza kobieta, jaką znałam.
Największą troską Ewy zawsze była przyszłość synów, szczególnie Olka. Bała się, jak to będzie, jak jej już zabraknie lub nie będzie miała siły się nim zajmować.
Dzisiaj już jej nie ma z nami, a ja chciałabym, aby jej największa troska zniknęła.
Chciałabym, aby - już z góry - zobaczyła, że jej rodzina jest bezpieczna. Chciałabym, żeby już niczym nie musiała się przyjmować.
W związku z prośbami wielu osób i przy wsparciu Siepomaga.pl uruchomiłam tę akcję, dając możliwość pomocy Olkowi wszystkim, którzy czują taką potrzebę.
Za każdą pomoc z całego serca dziękujemy.
Marzena Kolendo, siostra Ewy