

Żyje, choć nikt nie dawał jej już szans. Trwa walka ze złośliwym nowotworem❗️
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Turcji
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Turcji
Aktualizacje
Kochani, przychodzę z dawką nowych informacji❗️
Moi drodzy Aniołowie Stróże!
Piszę do Was z ogromną nadzieją, że moje modlitwy zostaną wysłuchane i będę mogła uregulować dług w szpitalu w tym miesiącu...
Jestem tu już prawie miesiąc! Dopiero co powstrzymano powikłanie, z którym się spotkałam – miałam krwawienie maciczne, mój organizm po roku leczenia bardzo się zmęczył i próbuje się poddać! Ale są też dobre wiadomości!

Wyniki badań mojego guza wykazały, że ten potwór się zmniejsza! Lekarze dają cudowne szanse na moje wyzdrowienie, ale ciągłe wlewy leków wymagają dużych nakładów finansowych! Modlę się o pomoc, bo tylko to mi pozostało... Wszelkimi siłami staramy się rozpowszechniać informacje o zbiórce w mediach społecznościowych, ale niestety – bez skutku...
Wiem, że jest mnóstwo dzieci, mnóstwo dorosłych, którzy również potrzebują pomocy... Jednak wierzę w Bożą moc i w to, że skieruje odpowiednie osoby, by pomogły mi wygrać walkę o życie... Ludzie są rękami Boga! Liczę, że to akurat Was ześle na moją drogę...
Dziękuję za dotychczasową pomoc i proszę – zostańcie ze mną!
Lena
Opis zbiórki
Mój świat się rozpadł, gdy otrzymałam druzgocącą diagnozę pod koniec stycznia. Do dziś nie mogę w to uwierzyć, choć jedyne, co mi pozostało, to walczyć do utraty sił i modlić się o wygraną z tym potwornym przeciwnikiem…
Cztery miesiące przed diagnozą, we wrześniu 2022 roku, w środku nieustających ataków rakietowych w naszym rodzinnym mieście Charków, podjęłam trudną decyzję o ucieczce z moją mamą do Rygi w poszukiwaniu bezpieczeństwa i schronienia.
Przez tygodnie żyliśmy w strachu, ukrywając się w piwnicach, gdy nad nami szalały ostrza artyleryjskie i ataki rakietowe. Jednak najgorsze miało dopiero nadejść...

Diagnozę postawiono mi w łotewskim szpitalu onkologicznym, gdzie czekałam trzy tygodnie na rozpoczęcie leczenia. Zdiagnozowano nowotwór złośliwy żołądka, który w tamtym momencie był już na bardzo zaawansowanym etapie. Było już za późno na leczenie – skierowano mnie na opiekę paliatywną. Niestety, brak leczenia oznaczał dla mnie nieuchronny wyrok śmierci...
Jestem ogromnie wdzięczna moim przyjaciołom i rodzinie, którzy tak szybko zareagowali i przenieśli mnie do szpitala w Turcji. Plan leczenia okazał się skuteczny, odzyskałam siły, apetyt, ale co najważniejsze — szansę, by dalej żyć. Miałam 26 cykli chemioterapii, a teraz rozpoczęłam terapię immunologiczną.
➡️ ZOBACZ WZRUSZAJĄCY FILMIK ZROBIONY PRZEZ CÓRKĘ LENY
Niestety, po pokryciu wszystkich rocznych wydatków, wyczerpaliśmy fundusze rodzinne... Opiekuje się mną 85-letnia mama, która sama jest bardzo słaba… Nie wystarczy nam pieniędzy na dalsze leczenie, łagodzenie skutków ubocznych, zakwaterowanie i opiekę. Jestem zmuszona prosić o wsparcie. Sama nie dam rady…
Przed chorobą prowadziłam aktywny tryb życia: narty zjazdowe, kitesurfing, zaliczałam wielodniowe wyprawy... Teraz jest ciężko w to uwierzyć... Najbardziej na świecie lubiłam pracować z ludźmi. Marzyłam, żeby zostać babcią i mieć już własne wnuki. Choroba spadła na mnie jak grom z jasnego nieba, nie zważając na moje plany, nadzieje, modlitwy, czas z rodziną, którego wierzyłam, że mam jeszcze mnóstwo…
Głównym celem leczenia jest zmniejszenie guza, żeby pojawiła się możliwość przeprowadzenia operacji. Niestety pojawił się problem z nogami, są bardzo spuchnięte, nie mogę chodzić, ale mimo to, jestem ogromnie wdzięczna, że mogę dalej żyć. Proszę, nie pozwól mi odejść. Nie pozwól zwyciężyć chorobie!
Lena
- Wpłata anonimowa25 zł
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- J + F10 zł