Zbiórka zakończona
Bartosz Skupien - zdjęcie główne

Pomocy! Mamy tylko kilka dni, żeby uratować nogi Bartka!

Cel zbiórki: operacja w Wiedniu

Organizator zbiórki:
Bartosz Skupien, 14 lat
Rybnik, śląskie
stopy końsko-szpotawe
Rozpoczęcie: 27 grudnia 2018
Zakończenie: 6 stycznia 2019
28 083 zł(100,47%)
Wsparło 846 osób

Cel zbiórki: operacja w Wiedniu

Organizator zbiórki:
Bartosz Skupien, 14 lat
Rybnik, śląskie
stopy końsko-szpotawe
Rozpoczęcie: 27 grudnia 2018
Zakończenie: 6 stycznia 2019

Rezultat zbiórki

Kochani,

chciałabym bardzo serdecznie podziękować fundacji Siepomaga za możliwość utworzenia zbiórki oraz Wam wszystkim, którzy pomogliście nam ratować nóżki Bartosza. Dzięki Wam marzenia syna są coraz bliżej. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili sie do tego. Wszystkim darczyńcą za każdy grosik. A to uczucie, kiedy ten zielony pasek robił się coraz dłuższy, jest nie do opisania. Dziękuję bardzo i wiem że dobro wraca. Tego życzę każdemu, kto przyczynił sie do uśmiechu na twarzy mojego syna.

Bartosz Skupien

W sobotę wróciliśmy z Wiednia. Operacja sie udała, dr. Radler był zadowolony z przebiegu zabiegu. Wszystko poszło zgodnie z planem. Nie było lekko, bo ten czas gdy dziecko zostało zebrane na blok operacyjny, później na OIOM po operacji, zawsze powoduje nerwowe bicie serca.  Wiem jednak, że było warto. Syn dzięki temu bedzie miał zdrowe nóżki.

Na efekty jeszcze musimy poczekać, teraz sa założone długie gipsy (cała stopa do pachwin) na obu nóżkach i tak przez następne 4 tygodnie. Później zmiana na krótkie gipsy (2 tygodnie). I myślę, że wtedy już będziemy widzieć proste stopy. Jeszcze długa droga przed nami ale, dzięki Wam, jesteśmy coraz bliżej marzeń.

Krystyna - mama

Opis zbiórki

Sytuacja jest pilna, mamy bardzo mało czasu. Bartek już 9 stycznia musi przejść operację stóp w Wiedniu. To najbezpieczniejszy i najmniej inwazyjny sposób ratowania jego nóżek. Bez tego nie będzie mógł biegać, skakać i cieszyć się dzieciństwem jak koledzy z klasy. Bartek chciałby grać w piłkę, strzelać gole, a dzisiaj tylko potyka się o własne nogi… Prosimy, pomóżcie nam wyleczyć naszego syna, bo koszt operacji to ponad 6000 euro...

Bartosz Skupien


Żadne z badań wykonywanych w trakcie ciąży nie wykazało nieprawidłowości. Czekaliśmy na zdrowe dziecko i kiedy Bartek już się urodził, niemal takie same były oceny lekarzy. Niemal, bo okazało się, że ma krzywe nóżki: końsko - szpotawe… Szok? To mało powiedziane… Niedowierzanie, strach, trudno się wraca do tamtych chwil. Niemal od razu pojechaliśmy do Poznania, gdzie założono Bartusiowi specjalistyczne gipsy. Po 5 miesiącach przeszedł operację nacięcia ścięgna - największą traumę naszego życia.


Cały czas słyszę tamten krzyk… Nigdy nie przypuszczałam, że dziecko potrafi tak głośno i rozpaczliwie wołać o pomoc z bólu. Bartek został znieczulony ale tylko miejscowo, maścią na skórę. To wszystko, co jest pod nią - czuł. Każde dotknięcie skalpela, każdy przecięty nerw. Fala cierpienia rozchodziła się po całym ciele. A ja nie mogłam nic zrobić…


Później założono mu gipsy, a także specjalne buciki z szyną, które musiał nosić 24h na dobę. Co roku jeździliśmy na kontrolę i wydawało się, że wszystko zmierza w dobrą stronę. Że nasze troski i zmartwienia odejdą w dal i już nigdy nie powrócą. Podobnie jak tamten okropny krzyk - pozostaną jedynie okrutnym wspomnieniem. Niestety, rok temu znowu pojawił się problem…

Bartosz Skupien


Zauważyliśmy, że z jego nogami dzieje się coś niedobrego. Zmieniła się postawa ciała, Bartek zaczął chodzić na paluszkach. Ponownie pojechaliśmy na kontrolę i kazano nam czekać na rozwój sytuacji. Żaden rodzic, widząc jak cierpi jego dziecko, nie będzie siedział z założonymi rękami. Rozpoczęliśmy więc poszukiwania i znaleźliśmy klinikę w Wiedniu i dr Radlera zajmującego się podobnymi przypadkami. Okazało się, że operuje o wiele bardziej nowoczesnymi i, przede wszystkim, mniej inwazyjnymi metodami niż w Polsce. Mniej drutów, blizn, cierpienia.


To był przełom. Po wizycie w Wiedniu podjęliśmy decyzję, że to właśnie dr Radler powinien zająć się nóżkami Bartka. Usłyszeliśmy od niego to, na co czekaliśmy długimi miesiącami. Gwarancję skuteczności podjętego leczenia. W jednej nodze 100%, w drugiej 90%. W Polsce wspominano o 40%, przy o wiele większej ilości operacji. Wybór mógł być tylko jeden. Niestety, cena zdrowia naszego dziecka wykracza poza nasze możliwości finansowe. Dlatego prosimy o pomoc…


Wczoraj wróciliśmy z Wiednia, bo Bartek przed operacją musiał mieć tam założone na tydzień specjalne gipsy. Odliczamy już godziny do zabiegu, czasu jest bardzo mało, a do 8 stycznia powinniśmy wpłacić 75% kwoty, czyli ok. 20 tys. zł. Bartek już się cieszy, że po operacji będzie mógł grać w piłkę z kolegami, spełniać swoje marzenia. Widzimy ten zapał w jego oczach. To wszystko - leczenie, zbiórka, prośba o pomoc - jest dla niego. Wierzymy, że z Waszym wsparciem uda nam się zapomnieć o bólu!

Krystyna - mama

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj