

Marzyłam o zostaniu mamą – Nowotwór odebrał mi nawet to❗️
Cel zbiórki: Nierefundowane leczenie onkologiczne, specjalistyczna dieta, wlewy wspomagające
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Nierefundowane leczenie onkologiczne, specjalistyczna dieta, wlewy wspomagające
Opis zbiórki
Nowy rok zapowiadał się obiecująco i pięknie... Przynajmniej na tyle, na ile to możliwe. Rok bez operacji, bez widoku szpitalnych korytarzy, które dotychczas były nieodzowną częścią mojego życia. W 2018 roku zaczęłam swoją walkę z endometriozą, która wykluczyła mnie z normalnego funkcjonowania przez ciągłe omdlenia, wymioty, silne bóle całego ciała, brak energii i migreny. Jednak mimo choroby bardzo chciałam zostać mamą. Ale moje pragnienia zostały szybko ostudzone...
"Pani Patrycjo, endometrioza jest bardzo poważna, rozległa. Nie będzie pani mogła mieć dzieci." Mojej reakcji nie da się opisać w jednym zdaniu. Czułam, jak łzy same płyną mi po policzkach, bo nie dość, że sama informacja zwaliła mnie z nóg, to jeszcze czekała mnie bardzo poważna operacja.
Dwa lata później kolejna, tym razem usuwanie odnowionych zrostów endometrialnych. Było warto. Po 5 latach walki, 11 grudnia 2022 roku usłyszałam: „Pani Patrycjo, jest bardzo duża szansa, że będzie mogła pani mieć upragnione dziecko".
Tym razem serce szalało z radości. Nastały dwa miesiące spokojnego życia, planowania macierzyństwa z ukochanym... I znów wszystko legło w gruzach. 14 lutego w Walentynki, siedząc w fotelu, wyczułam guza na lewej piersi. Mógł to być efekt endometriozy, ale i tak udałam się do lekarza po skierowanie na USG.

Potem wszystko działo się szybko. USG, mammografia, biopsja gruboigłowa i w końcu diagnoza – Inwazyjny potrójnie ujemny nowotwór gruczołowy. Tym razem poczułam, jakby całe moje życie stanęło mi przed oczami. Znów milion pytań: „Jak to? Dlaczego mnie to spotkało? Jak powiedzieć o tym bliskim?"
Kolejny etap to wizyta w Centrum Onkologii. Usłyszałam, że silna chemia, którą muszę przyjąć, będzie trwała 20 tygodni, a potem jeszcze czeka mnie operacja usunięcia guza. Ale nie to było najgorsze... Usłyszałam, że chemia w pełni wykluczy mnie z bycia mamą.
Skrzydła, które zdążyły mi „odrosnąć" złamano po raz kolejny. Poczułam, jakby własne ciało okradało mnie z życia, marzeń i pragnień. By funkcjonować, muszę przyjmować wlewy witaminowe i suplementy. Podanie teraz „czerwonej chemii" może zakończyć się tragicznie, a samo leczenie jest bardzo drogie. Jednak wierzę, że z Waszą pomocą za jakiś czas będę mogła spać spokojnie. Bez strachu o własne życie i pewnego dnia znów zacząć marzyć o rodzinie.
Patrycja

Kwota zbiórki jest szacunkowa.
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Lucyna B , książka15 zł
- Anna, sukienka, plecak, naklejki30 zł
- Magdalena W licytacja spodenki 1565 zł
- Aga kolczyki20 zł